Menu

Codziennik irlandzki

wydarzenia bieżące

Lecimy....

traler

Po południu wsiadł w autobus do Dublina. Kierowca albo zapomniał, albo nie chciał włączyć klimatyzacji. Robiło się strasznie gorąco.

Jak ludzie dawniej wytrzymywali taką duchotę? - zapytał się Antoni w duchu.

Nie wytrzymał i podszedł do kierowcy.

Można prosić o trochę powietrza. Tam z tyłu nie można wytrzymać.

(...)

Dotarł na mecz Brazylii.

Szykowali się na wielkie widowisko. Takiego nie było. Co prawda, piękna bramka mogła wróżyć wiele, ale tak się nie stało.

Mecz okazał się zwyczajnie nudny. Rozbawiła go za to porażka Niemców. Z wiadomych przyczyn.

(...)

Tamtej nocy spał mało. Budził się co chwilę. Działo się tak zawsze, gdy wyruszał za Wielką Wodę. Niby robił to dwa, trzy razy do roku, ale ciągle HLS to grunt niepewny.

(...)

O 8 rano był już na lotnisku. Skomputeryzowane nadawanie bagażu sprzyja, jeśli się wie, co trzeba robić. 

Co to znaczy - zapytał płynnym agielskim Antoni. 11 lat na Wyspach na to pozwalało - pomyślał w duchu.

Nie wiem  - odpowiedział po polsku pani w zielnym mundurku. 

Zobaczyłam imię  - zaśmiała się. Przejdź dalej... 

Ok. Poszlło.

(...)

Minuta i 7 sekund, tyle trwała rozmowa z Homeland Security.

Have a good flight, Father. - powiedział wyraźnie zmęczony urzędnik.

Good day, God bless you...

TTT

Św. Patryk stał już przy gate 426.

KKK

Słowo na niedzielę...

traler

(Ez 17, 22-24)
Tak mówi Pan Bóg: "Ja także wezmę wierzchołek z wysokiego cedru i zasadzę, z najwyższych jego pędów ułamię gałązkę i zasadzę ją na górze wyniosłej i wysokiej. Na wysokiej górze izraelskiej ją zasadzę. Ona wypuści gałązki i wyda owoc, i stanie się cedrem wspaniałym. Wszystko ptactwo pod nim zamieszka, wszystkie istoty skrzydlate zamieszkają w cieniu jego gałęzi. I wszystkie drzewa na polu poznają, że Ja jestem Pan, który poniża drzewo wysokie, który drzewo niskie wywyższa, który sprawia, że drzewo zielone usycha, który zieloność daje drzewu suchemu. Ja, Pan, rzekłem i to uczynię".

(Ps 92 (91), 2-3. 13-14. 15-16)
REFREN: Dobrze jest śpiewać Tobie, Panie Boże

Dobrze jest dziękować Panu,
śpiewać Twojemu imieniu, Najwyższy,
rano głosić Twoją łaskawość,
a wierność Twoją nocami.

Sprawiedliwy zakwitnie jak palma,
rozrośnie się jak cedr na Libanie.
Zasadzeni w domu Pańskim
rozkwitną na dziedzińcach naszego Boga.

Nawet i w starości wydadzą owoc,
zawsze pełni życiodajnych soków,
aby świadczyć, że Pan jest sprawiedliwy,
On moją Opoką i nie ma w Nim nieprawości.

(2 Kor 5, 6-10)
Bracia: Mając ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy. Mamy jednak nadzieję i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana. Dlatego też staramy się Jemu podobać, czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.

Aklamacja
Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

(Mk 4, 26-34)
Jezus mówił do tłumów: "Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo". Mówił jeszcze: "Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu". W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Chicken

traler

Z czego się śmiejesz? - zapytał Polikarp.

Jakaś telewizyjna prezenterka w w Polsce wyszła na głupią. Próbowała wytłumaczyć na czym polega hat-trick i kompletnie to przekręciła. Wygląda to zabawnie! - odpowiedział Antoni przeglądając twitter.

Ty żyjesz tym futbolem - kontynuował Polikarp

Nie będę ukrywał, że lubię i na szczęście obowiązki tak poukładałem, żeby prawie wszystkie mecze oglądać. - zaśmiał się Antoni.

A o wyjeździe pomyślałeś? - zgasił go Polikarp.

(...)

Jak zawsze rano dzwon rozpoczął modlitwy na których było znaczniej mniej osób. W sobotę spadek ludzi był zauważalny, a gdy dodać zimno i siąpiący deszcz...

Pogoda nie rozpieszczała. Zimno dawało się we znaki choć dopiero miało nadejść kalendarzowe lato.

Po modlitwach stanął przed kościołem i spojrzał w niebo. Szary kolor był zwyczajnie smutny.

Nie czekaj na słońce, bo go nie będzie - zaśmiał się Polikarp szukając klucza do drzwi.

(...)

Z kościoła wybiegł zdyszany kościelny.

Nie mamy hostii dla ludzi - powiedział łapiąc oddech.

Jak to nie mamy? Przecież w szafie była cała wielka paczka. To jest kilkadziesiąt tysięcy komunikantów! - zdziwił się Antoni. W paczce jest pięćset, a tych paczuszek było pewnie z dwadzieścia. A może więcej.

To chyba też dobrze świadczy o nas. Skąd tyle ludzi... Chociaż paczkę widziałem jakoś po Świętach wielkanocnych. Ciężko mi jest ocenić, czy to szybko czy wolno... Ważniejsze jest to, skąd wziąć komunikanty na niedzielę.

Kościelny wzruszył ramionami.

(...)

Ciekawe, co jeszcze się wydarzy? - zapytał Antoni patrząc na główny reflektor nad ołtarzem.

Spaliła się żarówka? - wszedł do kościoła Abraham.

Ciemno będzie, ale teraz nic nie zrobię. Poproszę Polikarpa, by zadzwonił w poniedziałek do ludzi od oświetlenia. Ja tam nie wyjdę, żebyś mi zapłacił - zaśmiał się Antoni. To ponad dwadzieścia metrów! Nie, dziękuję.

Mam telefon do firmy, która wypożycza Cherry Pickera. Sam tam nie wejdę, chicken ze mnie!

(...)

W tym czasie włączył się alarm gazowy

Co znowu? zakręcił oczami Antoni i pobiegł ku wejściu.

Ja chcę usiąść i oglądać mecz.

Bajkowo

traler

Dobrze, że wszystko zrobione do południa - rzekł Antoni zamykając zakrystię.

Modlitwy, a wcześniej Msza św. dodały mu spokoju, bo wczorajsza rozmowa z F. powaliła go na łopatki.

Wprowadzasz jakieś głupie zmiany... - zaczął F.

Zanim dokończysz, wiedz, że nie zamierzam z tobą rozmawiać w taki sposób. To jest nowe prawo, za które można iść siedzieć. To nie są moje prawa, a rzeczy, do których od teraz musimy się dostosować.

Pokazał mu dwie strony pierwszej części zmian, które powoli będą musiały być wprowadzone w życie.

(...)

Nowe regulacje prawne dotyczące bezpieczeństwa danych i przepisów Health&Safety są zmorą wszystkich. Dochodzi do absurdów, na które tylko liczą ci najbardziej nieuczciwi oraz sami prawnicy.

(...)

Zjadł szybki obiad i udał się do pokoju na mecz.

Czy mogę wziąć talerz? - spytał F. Antoniego ku zdziwieniu Polikarpa.

Dziękuję bardzo - rzekł Antoni.

(...)

Coś mu nagadał, że taki pokorny? - spytał Polikarp

Nic. Tyle co wszyscy słyszeli, i nie czuję się winny - odpowiedział Antoni. Wie, że nie miał racji.

(...)

Mistrzostwa Świata to czas wielu kompromisów w domach. "Co oglądamy i dlaczego mecz?" to pytanie pojawiające się bardzo często w rodzinach.

Antoni nie miał tego problemu.

Nawet jak zadzwoni papież jestem niedostępny - zaśmiał się zamykając za sobą drzwi. Dobrze wiedział, że nie każdy mecz jest godny oglądania, jednak w końcu to są Mistrzostwa Świata, więc sama czołówka.

(...)

W przerwie pierwszego pracował nad książką pracowników i budowlańców, a w przerwie drugiego meczu zrobił księgę wypadków, które od tego miesiąca powinni mieć w ofisie.

Oby nic się nie działo, bo nawet sam nie wiem, co zrobić - rzekł do siebie poirytowany kolejnymi punktami dokumentu Health&Safety.

(...)

Rano dotarła zamówiona przesyłka z kadzidłem i węgielkami.

Super, będzie na kilka miesięcy - rzekł uradowany zakrystianin.

Otworzył starannie wielką i stara szafę, gdzie trzymał akcesoria i starannie włożył zawartość paczki.

Z górnej szuflady wyciągnął obrus na ołtarz Matki Bożej i położył na komodzie.

Będzie nowy na jutro - rzekł. Sobota przecież.

Muszę przejść przez wszystkie szuflady i szafki, bo nawet nie wiem, co w nich jest - powiedział Antoni. Meble w zakrystii były bardzo stare i bardzo ładne. Olbrzymie szuflady kryły starocie z początku XX wieku, co jak na Irlandię było całkiem dated.

Nie wiem, jak to wszystko wyglądało, ale przez stulecia nie zrobiono nic. Nie było szat liturgicznych, nie było odpowiednich ksiąg liturgicznych. Sam nie wiem, jak oni odprawiali Msze i nabożeństwa - spytał Antoni.

Kościelny tylko wzruszył ramionami i zaoferował pomoc przy sprzątaniu.

Trzeba to zrobić - straszny tu bałagan - rzekł z uśmiechem.

(...)

A teraz nie ma mnie dla nikogo - powiedział w kuchni Antoni. Kompletnie.

Portugalia - Hiszpania? - spytał Polikarp.

Tak - rzekł wychodząc Antoni. Miał nadzieję na dobry mecz.

(...)

Był jeszcze lepszy. Ronaldo zagrał fajny futbol, a Costa nie odstawał za bardzo od tego poziomu. Zakończone remisem spotkanie dało radość każdemu kibicowi na świecie. Bramka Nacho i wolny Ronaldo były bajkowe.

Zaczęli

traler

I jak było? - spytał trochę szyderczo Abraham.

Zapytaj Polikarpa, bo latał jak szalony - zaśmiał się Antoni. Ciągle im czegoś brakowało. To adresu, to podpisu... On ma konto w tym banku, więc nie powinno być problemu. Ale nie, to musi być na piśmie.

Nawet mi nie wspominaj - wszedł do kuchni Polikarp. To wszystko zaczyna być śmieszne i żenujące. I w dodatku musimy jeszcze tam wrócić.

(...)

Rano umówiony był w warsztacie samochodowy,. Wiedział, że czeka go jazda po mieście z mechanikiem, by ten mógł usłyszeć, co było słyszalne na całe miasto. Bał się jednak tego, że - jak to jest u dentysty, że przeważnie ząb nie boli - samochód ani nie skrzypnie.

Na szczęście, udało się, że zapiszczał od razu. Mechanik od razu wiedział, że coś jest nie tak.

Dobrze, że tak się stało. Naprawdę nie mam czasu, więc zostawiam go i zadzwonię później. - powiedział Antoni wsiadając do samochodu Polikarpa.

Na modlitwy dojechali odrobinę spóźnieni, ale skończyli na czas, tuż przed Mszą św.

Myślałem, że całkiem nie zdążycie - rzekł Abraham.

Na szczęście udało się i dzień toczy się dalej - odrzekł Antoni.

(...)

Punktualnie o 11 zadzwonił telefon.

Człowiek od BHP jest na dole - oznajmiła sekretarka.

Spotkanie trwało prawie dwie godziny. Punkt po punkcie analizowali postępy w dostosowywaniu się do coraz głupszych wymogów bezpieczeństwa.

Tak, wiem! Ma nam to pomóc. Tylko coraz bardziej staje się to uciążliwe, pracochłonne i ... bardzo drogie. - twierdził Antoni. Jak mam dostać pozwolenie na zmianę zabytkowych drzwi w kościele? Komuś całkiem już odwaliło i nie wie, co ze sobą zrobić.

Wynika z tego, że jak zrobię, to mam przewalone od tych od zabytków, a jak nie zrobię to od tych od bhp. Czy wyście powariowali wszyscy?

Nie zabijaj wysłannika - zaśmiał się G. Nie warto. Trzeba robić wrażenie, że się robi. A tyle się już zrobiło w tym kierunku i to widać.

Podbudowany tym spotkaniem, Antoni udał się na obiad, by oznajmić również pozostałym o nowych posunięciach w coraz mniej normalnym życiu.

(...)

Usiadł z kawą i odpoczywał.

(...)

Pójdziesz ze mną do Vodafone? - spytał Polikarp. Mają super ofertę, ale moja karta zżera jak szalona. Muszę to zmienić.

Oferta wydawał się dobra, ale postanowił to jeszcze przemyśleć.

Została już tylko wizyta w banku i mecz - zaśmiał się Antoni.

(...)

Co ci artyści mają takiego, że zawsze muszą się wygłupić. Niedawno De Niro zachował się jak ćwierćinteligent, teraz Williams pokazał środkowy palec do kamery - pytał poirytowany Antoni.

Zaśpiewaj, zagraj - mówił dalej - ale nie politykuj, bo na idiotę wychodzisz.

Czemu to miało służyć? On sam tylko wie.

(...)

Mecz był bardzo dobry. Niektóre bramki można oglądać po kilka razy, a ręce składały się do oklasków. Trzeba przyznać, że grali bardzo dobrze, ale podziękowania od Putina dla Czerczesowa były oczywiste.

To chyba najlepsze otwarcie Mistrzostw od wielu lat.

Tutaj tak się tego nie czuje - powiedział Polikarp.

Bo nie awansowaliście - krótko odpowiedział Antoni. Szalik z napisem POLSKA i białym orłem jest już gotowy!

Kaszka czy płatki

traler

Będziesz oglądał Mistrzostwa Świata? - spytał Polikarp.

Oczywiście! Dlaczego mam nie oglądać - spytał Antoni.

Priorytety - zaśmiał się Polikarp.

(...)

Wieczorem przyjechał Atanazy i w czwórkę (razem z Teodorem) chwilę posiedzieli na salce. Dyskutowali na wiele tematów przy białym Porto podarowanym przez kogoś na święta Bożego Narodzenia.

Pół roku to trzymałeś w szafce? - zaśmiał się Polikarp.

Zapomniałem o tym, kompletnie - rzekł Antoni.

Co jeszcze trzymasz w tej szafeczce? - spytał Atanazy.

Zaraz byś chciał wszystko wiedzieć...

(...)

Rano, na pierwszej mszy było sporo ludzi. Na modlitwy również przyszli, co - po raz kolejny - było znakiem, że polityka prowadzona w domu i w kościele szła w dobrym kierunku.

Przed Mszą poszli na kawę. Tam omówili szczegóły zbliżających się głosowań, a Antoni przedstawił kolejny plan na przyszłość.

Nie będzie to proste, bo może nikt nie przyjść i będziesz musiał sam siedzieć - stwierdził Polikarp.

Będę! Nawet jeśli nikt nie przyjdzie to ja się pomodlę przed Najświętszym Sakramentem - ripostował Antoni. Zresztą zamierzam to ogłosić w katedrze i u Franków. Zobaczymy! Wiem, że czwartek to nie jest najlepszy dzień, ale spróbuję. Za miesiąc.

(...)

Jutro jedziesz z samochodem do mechanika? - zapytał Polikarp.

Mam nadzieję, że pojedziesz ze mną, bo jak wrócę - zaśmiał się Antoni. Tym bardziej, że będzie lało. Zobacz, zanosi się na coś.

Rzeczywiście, wiatr dmuchał jak szalony, a deszcz stukał coraz mocniej po szybach.

Muszę go zawieźć, bo nie nie mogę już słuchać tego piszczenia - kontynuował.

(...)

Nie zapomnij, że po południu masz iść do banku - rzekł Teodor.

A ty skąd o tym wiesz? - zdziwił się Antoni.

K. mi powiedziała, że byłeś wkurzony. Nic nie działo się przez ponad 3 miesiące. Czas najwyższy zacząć działać.

Nikt już nie pracuje na czekach. Za to się płaci słono, a oni sobie nic z tego nie robią. Miarka się przebrała. - rzekł odważnie Antoni. Dokument był zrobiony w 5 minut. Da się? Da! Przypomnij mi, bym wziął Konstytucje. Banki świrują.

Muszą zabezpieczyć siebie - rzekł Polikarp.

No, ale te pytania! Za chwilę będą chcieli wiedzieć, co jadłeś na śniadanie - kpił Teodor. Kaszkę czy płatki, bo to będzie kolejne, siódme pytanie z serii "Kim jesteś" i czy jesteś właścicielem konta. A jak powiesz, że chleb z kiełbasą??

Jutro zobaczę - podjął rozmowę Antoni - doświadczę tego na własnej skórze.

Polecą ...

traler

Przerażające! Słyszałeś o śmierci tego Polaka w Cork? - zapytał Polikarp.

Ponoć wyglądało to strasznie, nawet służby, które przyjechały na miejsce nie mogły wejść do pokoju - dodał Teodor.

Słyszałem w radiu w samochodzie - odparł Antoni. Ciekawe, czy żona będzie w stanie zeznawać i wskazać sprawców.

Ludzie w okolicy zaczęli się bać. Niewiarygodne, że można coś takiego zrobić? Ciekawe, co było powodem? - pytał się Abraham.

(..)

Słyszałeś co De Niro powiedział na Trumpa? - zaśmiał się szyderczo Polikarp.

Najgorzej, gdy aktorzy biorą się za politykę. Podobnie jest w Polsce i wygląda to groteskowo - odpowiedział Antoni. Mógł milczeć i świat zapamiętałby go jako dobrego aktora. Już nazywany jest "petulant half-wit", co świadczy o jego przeogromnej głupocie.

To, co zrobił Trump w tym tygodniu jest bezprecedensowe. - rzekł Antoni. Sprawić, żeby ten śmieszny człowiek z Korei zaczął rozmawiać na temat bezpieczeństwa na świecie...  No, to nie lada wyczyn.(...)

(...)

Słyszałem, że kłócicie się z Niemcami o lotnisko - zapytał wieczorem Abraham.

To tak wygląda w zachodnich mediach. - odpowiedział Antoni. Zwyczajnie, Polski Rząd nie chce być zależny od Unii Europejskiej. Nie będą nam nakazywać i tyle. LOT miał zniknąć, Okęcie miało zniknąć...

Poza tym, prognozy są naprawdę super. Coraz więcej ludzi lata, a nie ma przyszłości bez samolotów - podjął rozmowę Abraham.

Ludzie w Unii zawsze oczerniają polski Rząd. Oderwano ich od koryta i kwiczą - powiedział ze smutkiem Antoni.

Tak, powstanie największe lotnisko w tym rejonie, a i Okęcie ma się mieć dobrze - ucieszył się Antoni przeglądając twitter na komórce.

Co tam piszą? - zapytał zaciekawiony Abraham. Lubił samoloty, lubił latać i lubił przebywać na lotniskach.

Zwiększenie operacji lotniczych do 800 na dobę i 50 na godzinę. - przeczytał Antoni.

Nie możecie rozmawiać o czymś innym? - zaśmiał się Polikarp

(...)

Na porannych modlitwach było sporo ludzi, a na Mszy zjawiło się ich jeszcze więcej.

Dobra pogoda przyciąga - zaśmiał się Polikarp gotowy do liturgii.

Mam nadzieję jednak, że nie tylko pogoda, bo aż strach pomyśleć, gdy wrócą deszcze - napomknął Antoni.

(...)

Zamówiłem kadzidło i węgielki - rzekł Antoni.

Super, bo już wszystko się kończy - stwierdził zakrystianin. Świece przyszły i pasują jak ulał.

Czy mogę porozmawiać - pewien mężczyzna wszedł do zakrystii.

Liturgia ma być piękna i nie ma co żałować - zakończył Antoni. Oczywiście, proszę...

Na kolana

traler

Dziwnie czuję się bez internetu - rzekł Antoni.

Pewnego dnia się wyłączył i nie wrócił. Podczas pierwszej nieobecności Antoniego rzekomy piorun strzelił gdzieś i nie było ani internetu ani telefonów.

Taki jest kontrakt, a rozmowa z nimi przez telefon frustruje. - kontynuował. Ale jestem szczęśliwy.

Polikarp przyglądał się szafie z bezpiecznikami, przy której stał Antoni i wydawało się, że czegoś szuka.

To już trzeci tydzień, a ten w komórce już też mi się kończy - policzył szybko Polikarp.

Niewiarygodne, jak łatwo można przyzwyczaić się do internetu - rzekł Antoni.

(...)

Biskup podziękował za obecność na procesji - wszedł w rozmowę zakrystianin, który przyszedł, by przygotować do mszy.

(...)

Ponoć "popełnił" jakiś dobry tekst w jednej z wielkich gazet..  -  spytał Antoni.

Tak. Czytałem. Całkiem interesujący - pociągnął temat Teodor, który stanął w drzwiach zakrystii.

Tu, w Irish Catholics jest artykuł o Piekarach Śląskich - odezwał się zakrystianin.

Dobry artykuł, ale na kolana nie rzucił - w przelocie odbił paleczkę Antoni.

(...)

Po modlitwach ruszył do domu aukcyjnego, potem do hotelu załatwić obiad dla sporej grupy ludzi oraz na zakupy. Upały dawały ludziom znać o sobie. 

To już ponad dwa tygodnie- zaśmiał się w duszy Antoni.

Słowo na niedzielę...

traler

(Rdz 3, 9-15)
Gdy Adam spożył z drzewa, Pan Bóg zawołał na niego i zapytał go: "Gdzie jesteś?" On odpowiedział: "Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się". Rzekł Bóg: "Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?" Mężczyzna odpowiedział: "Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem". Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: "Dlaczego to uczyniłaś?" Niewiasta odpowiedziała: "Wąż mnie zwiódł i zjadłam". Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: "Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i dzikich; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono ugodzi cię w głowę, a ty ugodzisz je w piętę".

(Ps 130 (129), 1b-2. 3-4. 5-7a. 7b-8)
REFREN: Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl swe ucho
na głos mojego błagania.

Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
aby Ci służono z bojaźnią.

Pokładam nadzieję w Panu,
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie,
dusza moja oczekuje Pana.
Bardziej niż strażnicy poranka
niech Izrael wygląda Pana.

U Pana jest bowiem łaska,
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela
ze wszystkich jego grzechów.

(2 Kor 4, 13 – 5, 1)
Bracia: Mamy tego samego ducha wiary, według którego napisano: "Uwierzyłem, dlatego przemówiłem", my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby łaska, obfitująca we wdzięczność wielu, pomnażała się Bogu na chwałę. Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień. Niewielkie bowiem utrapienia nasze obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie. Wiemy bowiem, że kiedy nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie.

(J 12, 31b-32)
Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony, a Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie.

(Mk 3, 20-35)
Jezus przyszedł z uczniami swoimi do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: "Odszedł od zmysłów". A uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: "Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy". Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: "Jak może Szatan wyrzucać Szatana? Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc Szatan powstał przeciw sobie i jest z sobą skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i dopiero wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego". Mówili bowiem: "Ma ducha nieczystego". Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: "Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie". Odpowiedział im: "Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?" I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: "Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką".

*_*

Zapewne cienka jest linia między opętanie czy - jak młodzież powiada - ześwirowaniem a prawdziwą pobożnością. Słyszeliśmy od Jezusa, że gdybyśmy mieli wiarę jak ziarnko gorczycy przenosilibyśmy góry, wskrzeszali umarłych i kilka innych, równie spektakularnych rzeczy byśmy robili. Najwyraźniej, nawet gorczyca jest za duża dla nas...

Tak sobie patrzyłem na "poczynania" Kościoła w Irlandii przed słynnym już referendum w sprawie Życia i dwie sprawy do mnie doszły. Kościół jako hierarchia nie wypowiedział się prawie wcale. Zahukany, zastraszony przykrymi wspomnieniami sprzed kilku lat nie umiał sklecić jednego głosu w sprawie tak ważnej, jaką jest życie ludzkie. Krótkie "liściki" czytane w świątyniach na tydzień przed pogłębiły tylko złość i obojętność na tę sprawę ludzi jeszcze niezdecydowanych.

Z drugiej jednak strony, stwierdzam to z całą odpowiedzialnością, na ulice wyszli ludzie, którzy tam być nie powinni. OK, bronili życia, jednak większość z nich nie przeczytała ani jednego dokumentu na ten temat, a ich zachowanie budziło powszechną odrazę i politowanie przechodzących, co stawało się źródłem kpin i salw śmiechu.

Nie, nie będę szukał tutaj Szatana, ale sam fakt, że Kościół nie umiał znaleźć wspólnej ścieżki w sprawie Życia może oznaczać, że "nie może się ostać, lecz koniec z nim"?  Zachowanie tych z ulicy (jeden człowiek kropił wodą święconą tych, co głosowali na TAK) oraz mizerny głos biskupów sprawił taki a nie inny wynik referendum. Kolosalna porażka "obrońców życia" świadczy o tym, że życie na Wyspie się zmieniło. Już teraz mówi się, że następnym krokiem będzie przegłosowanie eutanazji, co zapewne nastąpi za jakieś dziesięć lat. Schodzimy na psy. Młodzież patrzyła na rosnące słupki wyników referendum i czekała jak na zmiłowanie, by zakończyć to chóralnym: "hurra".

Tylko jeden biskup miał czelność wspomnieć o ekskomunice i grzechu śmiertelnym. Jeden! Niewygodny temat w dzisiejszym świecie. Wszyscy mamy sobie coś do zarzucenia. Wszyscy.

Czy Irlandia zatraciła wiarę w Boga i Jego Słowo? Żyć wiarą to pełnić wolę Boga w moim życiu. Co nią jest? Co jest wolą Stwórcy w moim życiu? Nie jest łatwo odpowiedzieć na to pytanie. Patrzę dzisiaj - kucharz popełnił samobójstwo, czeska raperka (20 lat) popełniła samobójstwo....

Szukamy całe życie, ale szczęśliwi ci, którzy znaleźli, bo "szybują jak orły". To o takich ludziach Jezus mówi, że są "Moją rodziną". Patrzymy w górę, tam też był Wieczernik. Patrzymy w górę na Ukrzyżowanego, my "którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie."

...

Eucharystia.

Klawe życie.

traler

Biskup serdecznie zaprasza Was na procesję - rozpoczął rozmowę zakrystianin.

Dobrze, przyjdziemy - rzekł Antoni i zaczął ubierać ornat.

Szykowali się do Mszy św. Tego dnia, w niedzielę Bożego Ciała postanowił, że zrobi również niedzielę powołaniową. Zaprosił nowicjuszy, zaprosił człowieka od powołań i postanowili zrobić piękną liturgię.

Dawno tak nie było. Po wspaniałym przyjęciu na Mszy wigilijnej w sobotę utwierdził się tylko w przekonaniu, że będzie cudownie.

I tak było. Ludzie przychodzili po Mszy i rozmawiali o przyszłości tego miejsca i o przyszłości życia religijnego na Wyspie.

(...)

Obiad na dziesięć osób był także wyzwaniem, ale wszystko wyszło wyśmienicie i całe grono było zachwycone.

Chwila odpoczynku i idziemy na procesję? - bardziej stwierdził niż zapytał Polikarp.

Dokładnie, trzeba się ruszyć, ale nie chce mi się - powiedział Antoni.

W porównaniu z Krakowem, to raczej marnie wypadnie - zaśmiał się Polikarp, który wciąż miał w pamięci tłumy uczestniczące w procesji.

Nie ma co porównywać. To inna półka - stwierdził Antoni. Jest jak jest.

(...)

Rzeczywiście, nie dało się porównać. Nikt nie przyszedł na wystawienie Najświętszego Sakramentu. Biskup sam sobie coś zaśpiewał w języku, który pierwotnie miał być łaciną, a potem wyszedł przed kościół, gdzie czekało może ponad dwieście osób.

W drodze zmówiono różaniec i puszczono dwie piosenki/hymny z megafonu na samochodzie.

Przed katedrą umieszczono namiot koncertowy i tam umieszczono Pana Jezusa. Po błogosławieństwie, z kilkoma kapłanami biskup odniósł Jezusa do kościoła. W ciszy i spokoju.

(...)

Czy to naprawdę ma sens? - zastanawiał się Antoni.

Procesję zamykał biskup z Najświętszym Sakramentem, a za nim szła kobieta, która bluzgała na wszelkie możliwe sposoby nie unikając wulgaryzmów.

Teraz widzę, że ma. - odpowiedział sobie.

Bóg jest "kamieniem węgielnym odrzuconym przez budujących".

Ciekawe co ona chciała? Co ją "bolało"? Kilka minut wcześniej dołączył się młody mężczyzna, który również rzucał słowa na wiatr, którego zatrzymała przejeżdżająca policja.

Ludzie to mają klawe życie - powiedział se w duchu Antoni patrząc na kroczący za nim Najświętszy Sakrament.

Dłuższa godzina...

traler

Co czytasz? - zapytał Polikarp.

Antoni odwrócił okładkę książki w kierunku Polikarpa.

Ostatnie rozmowy? - kontynuował. Czytałem to już.

Lubię papieża Benedykta i myślę, że to dobra książka – wtrącił się Antoni.

Papieża – emeryta – podkreślił Polikarp.

Tak, tak – pokiwał głową Antoni. Znasz moje zdanie na ten temat.

Już teraz widać, że po Franciszku, Kościół będzie potrzebował powrotu do “pierwotnej jedności”.

(...)

Godzina czekania ma zawsze swoje prawa. W zamkniętym samolocie, na płycie lotniska trwa ona zdecydowanie dłużej niż normalna godzina.  Za oknem było już ciemno. Nie było co obserwować i na co popatrzeć. Każdy był już zmęczony. Nie chciało mu się tłumaczyć dowcipu o "połowach rybaków radzieckich, które zawsze są większe niż połowy rybaków polskich"...

Tradycyjne szarpnięcie samolotem oznaczało podpięcie samochodu, który miał wypchać samolot do drogi kołowania.

No wreszcie – powiedział ktoś z tyłu.

Co powiedział – zapytał Polikarp.

Że wreszcie ruszamy – przetłumaczył Antoni.

(...)

Polikarp zasnął natychmiast.

Ten ma swój zegar... - zaśmiał się w duchu Antoni.

Książka rzeczywiście była dobra. Czytało się ją bardzo szybko i ze zrozumieniem. Papież otworzył się czytelnikowi, jak na dłoni i można było widzieć Józefa Ratzingera od najmłodszych lat.

...

Przestał czytać i zamknął oczy. Było już późno, a czekał go jeszcze powrót z lotniska do domu.

O czym myślisz – obudził się Polikarp.

Serio? Myślę o tym , by coś napisać filozoficznego. Jakieś dzieło, które od wielu lat układa mi się w głowie. Ta książka może mi w tym pomoże.

Żartujesz? - zdziwił się Polikarp.

No włśnie, że nie – zakończł temat Antoni. Myślę, ...

Że jeszcze tyle drogi przed nami, a dolecimy na 2 w nocy – odpowiedział Antoni.

Nie mógł liczyć na Polikarpa, gdyż ten nie umiał prowadzić samochodu w nocy.

(...)

Wiesz, że chrapałeś? - powiedział po cichu Polikarp.

A skąd mam wiedzieć – zaśmiał się Antoni.

No to chrapałeś – konluzja mogła być jedna.

Jestem padnięty. Czekanie na samolot mnie powaliło – twierdził Antoni.

Książka też nudna?

Nie, ale muszę się przespać, bo chyba nie chcesz wracać i wylądować gdzieś w rowie? - błyskotliwie podjął temat Antoni.

Nie. Śpij, śpij.

(...)

Piloci chyba też czuli zmęczenie, bo lądowanie dalekie było od ideału. Hamowanie przy końcu pasa dało się czuć w żołądku, a silny skręt z pasa rzucił ludźmi jak zabawkami.

Dlaczego ci z tyłu biją brawo – zapytał ze zdziwieniem Polikarp.

To jakiś polski zwyczaj, choć myślałem, że on już nie istnieje.... - tłumaczył się Antoni.

Po takim lądowaniu to raczej skargę do Ryanair'a trzeba napisać – zakończył Polikarp

(...)

11 minut do autobusu – wskazał palcem na wyświetlacz na przystanku.

Widzę – rzekł Antoni. Poczekamy.

Niebieski neon autobusu widać było z daleka. Wsiedli do niego i dojechali na niebieski parking, gdzie kilka dni wcześniej zostwali swój samochód.

(...)

Po godzinie i piętnastu minutach zajechali pod dom.

Wakacje skończone.

Antoni czuł się wykończony. Była 3.30 rano

 

Godzina w samolocie

traler

Po południu Antoni wsiadł w tramwaj i udał się do przyjaciół. Razem spędzili super czas. Podjechali do Emila, który kręci lody, słynnej w mieście lodziarni na Rynku Podgórskim.

Czy jest Emil – zapytał Antoni.

Uspokój się – zawstydziła się A.

Jest, jest. Tu z boku jest szyba i można go zobaczyć, jak kręci lody – odezwała się pani za ladą.

Rzeczywiście, za szybą stał wysoki mężczyzna i ... robił lody.

(...)

Wieczorem zamówili pizzę i z lampką wina posiedzieli chwilę na balkonie. Odpoczywając.

(...)

Idziesz na procesję? - zapytał Polikarpa.

Chciałbym zobaczyć, ale najpierw chodź na kawę – odpowiedział Antoniemu.

Zeszli w dół, ulicą Grodzką i zatrzymali się przy Cafe Mini. Tu będzie najlepiej – stwierdził Polikarp.

Ale nie będziesz pił kawy, gdy będzie przechodził Najświętszy Sakrament – zdziwił się Antoni. Wypijemy i pójdziemy pod Wawel, bo zaraz będą wychodzić.

(...)

Przy Wawelu było widać pełno ludzi. Z daleka, w pełnym słońcu jawili się jak fatamorgana.

Ilu ich tam może być? - zapytał Polikarp, płacąc za kawę.

Tysiące, dziesiątki tysięcy – zaśmiał się Antoni. Zaraz zobaczysz, jak wygląda prawdziwa procesja Bożego Ciała.

Usłyszeli śpiew z megafonów i zobaczyli, że morze ludzi ruszyło Grodzką w stronę Głównego Rynku.

 

Drugi ołtarz znajdował się przy kościele św. Andrzeja. Procesję prowadził krzyż oraz Bractwo Dobrej Śmierci, którzy zdziwili nawet Antoniego. Czarne stroje ze szpiczastymi czapkami (pewnie mającymi swoją nazwę) i laski z wbitymi w nie czaszkami dawały do myślenia.

Za nimi morze sióstr zakonnych i kapłanów, władze miasta i różnych uczelni. Tysiące.

Część osób uczestniczyła w procesji, część się przyglądała. A gdy Najświętszy Sakrament powędrował na miejsce przy ołtarzu wielu spacerowiczów padło na kolana.

Tak było przy każdym ołtarzu. Polikarp nie mógł wyjść z podziwu. Ewangelie odśpiewane przez diakonów, nawet dla niego – który nie rozumiał polskiego – były czymś niesamowicie wzniosłym.

Przestanie gadać, czy nie? - zapytał Polikarp, którego najwyraźniej zirytowało długie kazanie przy trzecim ołtarzu. Upał, a ten ględzi. O czym mówi?

O rozwodach i kondycji małżonków – streścił w jednym zdaniu Antoni.

Oczy Polikarpa poszły ku górze.

Nie ważne – zaśmiał się.

Najbardziej ciekawiły go siostry zakonne, które na każde “Święty Boże, Święty mocny” padały na kolana.

Nie ma wstydu, nie ma obciachu? - Tak zwyczajnie? - pytał zdziwiony Polikarp.

To jest ... to, no ... jak to się mówi? Wiara! - zaśmiał się Antoni.

(...)

Po południu byli już spakowani. Samolot odlatywał wieczorem ale wypadało być wcześniej.  

Na lotnisku zupełny spokój.

Nie mów, że znowu nie będziesz miał się do czego przyczepić – pytał rozbawiony Polikarp.

Zupełna kultura. Nie było chamstwa, patrzenia spod oka, nie było głupich pytań, nie było pikania na bramce.

Antoni sprawdził raz jeszcze bilet w komórce

Kraków – nie chce być inaczej. Nie wiem, co się stało. Jestem zachwycony.

(...)

Okazało się jednak, że loty są opóźnione. W dzisiejszych czasach można wszystko sprawdzić. FlightRadar daje wiele możliwości...

Nad Londynem panuje burza i ruch jest mocno ograniczony. Do tego dochodzi strajk we Francji...

Wyleciał chociaż z Dublina? - zapytał Polikarp.

Wyleciał, i będzie za prawie dwie godziny – odezwał się Antoni.

(...)

Może pan sprawdzić ten z Heathrow? - spytał kobieta, która najwyraźniej czekała już kilka godzin na lotnisku.

Jeszcze nie jest na mapie. - odpowiedział Antoni.

...

Minęła kolejna godzina.

Nudy – przeciągnął się Antoni i sięgnął po brewiarz.

Nudy. Zobacz najpierw na Radar – rzekł Polikarp

Wystartował – zwrócił się do owej kobiety Antoni. Leci już do Krakowa.

A nasz wleciał nad Polskę. Jeszcze chwila.

(...)

"Pik". Miłego lotu – powiedział człowiek, który sprawdzał bilet.

(...)

Tu mówi kapitan. Z powodu ... .... ..... musimy czekać godzinę na pozwolenie na start.

...

No to ładnie... - W zamkniętym samolocie? Godzinę? 

Jajecznie.

traler

Na kolejny dzień zaplanowali tylko Podziemia Rynku Głównego.

Nie mam szesnastu lat, by wszędzie biegać - zarzekał się Polikarp.

Porządek poranka był ten sam, co poprzedniego dnia. Modlitwy, śniadanie, kawa...

Chodź, pójdę kupić bilet, bo potem nie będzie. - powiedział Antoni.

Nie ma biletów - rzekła kobieta przy kasie. O. Proszę poczekać, właśnie zwrócono dwie wejściówki.

Mieliśmy szczęście. Myślisz, że tam jest tak dużo ludzi? - spytał Polikarp.

Myślę, że tak, bo to też jest wspaniałe miejsce. - odpowiedział Antoni. Mnie się bardzo podoba.

(...)

Wyszedł i gadał jak poprzedniego dnia. Zafascynowany po uszy. Opowiadał, co podziwiał najbardziej i jak się ważył na starożytnej wadze, która precyzyjnie odmierzyła jego kilogramy.

Świetnie ktoś to  pomyślał. Tłumaczenia na kilka języków ułatwia znacznie życie przybyszów. - zachwalał Antoni.

Tak, spokojnie mogłem się poruszać, bo wszystko było również po angielsku - rzekł uradowany Polikarp.

Rzeczywiście, cieszył się jak dziecko.

Na obiad wrócili do klasztoru. Ziemniaki, jajko sadzane i kalafior polany bułką tartą na maśle.

Proste, ale pyszne - rzekł Polikarp.

Pyszne, tak niewiele trzeba. - ciągnął Antoni.

(...)

Po południu wypili kawę, bo gorące powietrze usypiało.

"Restaurare"

traler

Poranne modlitwy były dla Polikarpa zaskoczeniem. Tylu ludzi na modlitwach nie widział w życiu. Stu zakonników przewracało kartki brewiarza, chwaląc Boga psalmami.

Po śniadaniu umówili się na kawę. O dziwo, wszystkie restauracje i kawiarnie otwierały się o 10, więc czasu było sporo, by pospacerować w miarę spokojnej temperaturze powietrza.

Polikarp nie należał do ludzi, którzy boją się upałów. Są one czasami nieprzyjemne, ale da się żyć - powiadał. Sam spędził kilka lat w słonecznej Portugalii.

Bedzie gorąco - zakomunikował Antoni.

Nie szkodzi, nie takie rzeczy się znosiło - parsknął Polikarp.

Tylko mówię, żebyś później nie jęczał, że gorąco. - zakończył Antoni.

(...)

Chodzili po Rynku Głównym i szukali otwartej kawiarni. Na 1 po południu mieli bilety do Fabryki Schindlera. Nigdzie im się nie spieszyło.

Temperatura rosła bardzo szybko, a termometr wiszący na ścianie Sukiennic od strony ulicy Szewskiej wskazywał 32 stopnie. Niebo było piękne, a kolor można było sobie tylko wymarzyć.

Po kilku minutach znaleźli kawiarnię, gdzie wypili kawę, a Polikarp - jako, że "na wakacjach" - zamówił kremówkę.

Po drodze do Fabryki Schindlera znaleźli kilka sklepów z dewocjonaliami (na Rynku) i tam zaglądnęli. Polikarp, rzeczywiście był zachwycony Rynkiem. Dorożki fascynowały go najbardziej.  Za każdym razem, jak przejeżdżała dorożka, obracał się, by się jej przyjrzeć.

(...)

Na miejscu byli przed czasem, choć nie zabrakło błądzenia na Kazimierzu. Antoni nigdy nie był najlepszym przewodnikiem, więc trochę sobie pozwiedzali; przez przypadek.

Dobrze, że poprosiłem Przyjaciela, by zarezerwował bilety - powiedział Antoni. Spójrz, co tam jest napisane.

Bilety na dzisiaj wyprzedane - przeczytał po angielsku. Nawet nie wiedziałem, że tak dobrze mi idzie z polskiego - zaśmiał się Polikarp.

To naprawdę piękne i wspaniałe miejsce - rzekł zdumiony Polikarp wychodząc po kilku godzinach z budynku. Widziałeś ile wycieczek się nazjeżdżało?

Polikarp gadał jak najęty. Opowiadał z wielką radością, co zapamiętał i co go zafascynowało.

Antoni szedł słuchając i podziwiając trochę, że go to obchodziło. Idziemy na obiad? - zapytał

O, tak, jestem głodny - odpowiedział ochoczo Polikarp.

Przyjaciółka poleciła mi Orzo. To tuż obok, może pójdziemy - zaproponował Antoni.

Obiad był wyśmienity.

(...)

Popołudniowa kawa na Rynku Głównym, we wspaniałym towarzystwie dodała uroku dniowi.

Modlitwy wieczorne po łacinie to zawsze jest coś, co warto zobaczyć. Uczestnictwo w nich graniczy z doznaniem nieba - zachęcał Antoni Polikarpa. Nigdy tego nie zobaczysz na taką skalę. Jedyna szansa tutaj.

"Po odśpiewaniu hymnu" wyszli do "5 papryczek" na kolację.

 

 

Pięknie

traler

Widziałeś, jak ona się zachowuje? - spytał rozczarowany Polikarp.

I ma to daleko gdzieś! - pociągnął Antoni.

Patrząc na pracownicę lotniska w Dublinie, wiele osób nie szczędziło ostrych słów. Doszło bowiem do dziwnej sytuacji, że po sprawdzeniu i zaklejeniu bagaży zmieniono bramkę odlotów, co doprowadziło do pomieszania się czterech kolejek .

Ciekawe dlaczego tak nagle zmienili? - zapytał ktoś wkurzony w kolejce.

Jak oni się teraz przemieszczą? Ile jest rodzin z dziećmi na wózkach... - słychać było w oddali.

Kobieta układała bezmyślnie plan kolejki i nie zważała na coraz większe nerwy pasażerów.

I kto by pomyślał, że to Dublin - padło w oddali.

Ci, co byli na początku kolejki Priority lotu do Birmingham znaleźli się w połowie Non-Priority do Krakowa. Zrobiło się bardzo ciasno, a na dodatek, z bramki z której miał lecieć samolot do Krakowa zapowiedziano już lot do Manchesteru. W obydwu kolejkach dało się dostrzec kibiców Liverpoolu, którzy zapewne przez Dublin wracali do swojej ojczyzny.

(...)

Lot był bardzo spokojnym, choć opóźniony z powodu zamieszania na lotnisku.

Sygnalizacja "zapiąć pasy" została włączona.... - powiedział steward i po chwili wszyscy usiedli.

Pilot idzie do WC, a potem dostanie coś do jedzenia. - rzekł Antoni.

Nie, turbulencja. Przecież ogłaszał. - oburzył się Polikarp.

Patrz na to...

(...)

Steward pogrzebał coś przy przyciskach do kabiny pilotów a po chwili otworzyły się drzwi. Oficer rozglądnął się z uśmiechem po pierwszych fotelach i zaczął rozmawiać z personelem. 

Steward wszedł do kabiny, by pilot mógł wejść do toalety. 

Po jego wyjściu stali tak jeszcze przez chwilę. Pilot sięgnął po słuchawkę, porozmawiał z kaputanem i drzwi się odblokowały. W tym czasie, przygotowano dla nich kawę..

Skąd wiedziałeś. - zapytał Polikarp.

Zawsze tak robią, tylko nie zwraca się na to uwagi - zaśmiał się Antonii.

(...)

Kraków przywitał ich upałem

Po deszczach i zimnie, to cudowne uczucie - stwierdzili obydwaj wsiadając do samochodu, który na nich czekał.

Po drodze do Centrum podziwiali wszystko. 

Piękne - zachwycał się Polikarp.

Poczekaj jak wstanie dzień. - rzekł Antoni.

Kraków naprawdę pięknieje.

Podróże

traler

W czasie modlitw zapalił światło w konfesjonale i wyczekiwał.

A może ktoś przyjdzie - powiedział do zdziwionego Teodora Antoni.

Nie do końca wierzył własnym słowom, ale - z racji dyżuru - postanowił czuwać.

Ludzie zasiadali w ławkach i dołączali się do modlitwy, którą właśnie rozpoczął Polikarp. Po kolei brali z koszyka brewiarze i zatapiali się w modlitwie.

(...)

Nie minęła godzina, a już był w drodze.  Wcześniej napił się kawy, by nie zasnąć za kierownicą.

Droga była prosta. Korki odpuściły i można było przygazować trochę.

(...)

Wieczorem z Przyjaciółmi oglądał mecz. 

Pyszne jest to piwo - nieomieszkał skomentować świeży zakup.

Etykieta "13" ciągle była zaszroniona. 

(...)

Rano było sporo zamieszania w domu. Szykowanie się na bierzmowanie nie jest takie proste. 

Dobrze, że mam tylko habit - pomruczał pod nosem Antoni. Dzięki ci  Boże.

Raz padało, raz świeciło słońce, by w końcu ocieplić całą Wyspę.

Bierzmowanie przebiegło sprawnie. Biskup nie robił problemów. Spokojnie, z uśmiechem na twarzy udzielił 11 osobom bierzmowania.

(...)

Po powrocie, Abraham spytał go, jak się miewa biskup.

Wydaje mi się, że w miarę ok. Uśmiechał się, rozmawiał.

Obiad w super restauracji był pyszny.

Wystarczy do rana - powiedział ukontentowany Antoni.

(...)

Pora wstać i wracać. - kontynuował Antoni. Już pora. Bardzo dziękuję za gościnę w ten piękny dzień.

(...)

Powrót był błyskawiczny, moźe to za sprawą piosenek, które śpiewał za kółkiem. 

(...)

Dojechał na Adorację. Znowu, część wyszła a część uklękła. No trudno. Nie ma miejsca na sentymenty.

Widziałeś - rzekł Polikarp. Nie ma internetu. Wczoraj była burza w nocy. Może się coś uszkodziło.

Przeżyjemy - odpowiedział Antoni.

Słowo na niedzielę...

traler

(Pwt 4, 32-34. 39-40)
Mojżesz tak powiedział do ludu: "Zapytaj dawnych czasów, które były przed tobą, zaczynając od dnia, w którym Bóg stworzył człowieka na ziemi, zapytaj od jednego krańca niebios do drugiego, czy nastąpiło tak wielkie wydarzenie jak to lub czy słyszano o czymś podobnym? Czy słyszał jakiś naród głos Boży z ognia, jak ty słyszałeś, i pozostał żywy? Czy usiłował Bóg przyjść i wybrać sobie jeden naród spośród innych narodów przez doświadczenia, znaki, cuda i wojny, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem, dziełami przerażającymi, jak to wszystko, co tobie uczynił Pan, Bóg twój, w Egipcie na twoich oczach? Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego. Strzeż Jego praw i nakazów, które ja dziś polecam tobie wypełniać; by dobrze ci się wiodło i twym synom po tobie; byś przedłużył swe dni na ziemi, którą na zawsze daje ci Pan, Bóg twój".

(Ps 33 (32), 4-5. 6 i 9. 18-19. 20 i 22)
REFREN:Szczęśliwy naród wybrany przez Pana

Słowo Pana jest prawe,
a każde Jego dzieło godne zaufania.
On miłuje prawo i sprawiedliwość,
ziemia jest pełna Jego łaski.

Przez słowo Pana powstały niebiosa,
wszystkie gwiazdy przez tchnienie ust Jego.
Bo przemówił, i wszystko się stało,
sam rozkazał, i zaczęło istnieć.

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych,
na tych, którzy oczekują Jego łaski,
aby ocalił ich życie od śmierci
i żywił ich w czasie głodu.

Dusza nasza oczekuje Pana,
On jest naszą pomocą i tarczą.
Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska,
według nadziei pokładanej w Tobie.

(Rz 8, 14-17)
Bracia: Wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście Ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: "Abba, Ojcze!" Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa; skoro wspólnie z Nim cierpimy, to po to, by wspólnie mieć udział w chwale.

(Ap 1, 8)
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, Bogu, który jest i który był, i który przychodzi.

(Mt 28, 16-20)
Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: "Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata".

to nie jest normalne.

traler

Irlandia obudziła się w innej rzeczywistości. Wczoraj w nocy, większość ludzi siedziała przed telewizorami oglądając przybliżone wyniki referendum w sprawie aborcji. O ile przedwyborcze sondaże wskazywały na niewielką wygraną zwolenników zmiany Konstytucji, to jednak prawda okazała się bardzo bolesna dla obrońców życia.

Rożnica w exit poll jest ogromna. Nikt chyba nie spodziewał się takich wyników. Oczywiście, exit poll to nie oficjalne wyniki, ale raczej nie należy przypuszczać, że coś się zmieni.

Polikarp siedział nad poranną gazetą zamyślony.

I jak to widzisz? - zapytał Antoni.

Nie wiem, ciężko to wytłumaczyć - zamyślił się bardziej. Po chwili wstał, podszedł do ekspresu i zrobił sobie kawę.

Widziałem, co działo się wczoraj na lotnisku w Dublinie. Zwolennicy aborcji witali pasażerów, którzy przylatywali z Londynu. Były uściski, płacze i ogólnie widoczna radość. - mówił Antoni.

Nic już nie poradzimy. Przyszedł taki czas, że ludzie powiedzieli dość. - kontynuował Polikarp. To jest jedna wielka porażka. O ile głosowanie nad same-sex mariage było do przewidzenia, o tu chodzi o coś znacznie więcej: o ludzkie życie. Irlandia rozpoczęła Igrzyska, które skończą się fatalnie.

To jest porażka Kościoła irlandzkiego. Wymierzona precyzyjnie dzida utknęła w oku Giganta, który chwieje się już od jakiegoś czasu. - kontynuował.

To prawda. Ciekawe, jak zachowają się biskupi. Jakie kroki podejmą. - zamyślił się Antoni. Wiedział, że są to pytania retoryczne, że nic się nie wydarzy. Kompletnie nic.

Irlandia przestała być katolicka - powiedział z niedowierzaniem Polikarp.

Nie można nazwać katolikiem kogoś, kto potępia życie - dodał po chwili.

(...)

Szykowali się na modlitwy. Słońce wstało bardzo wcześnie, ale najwidoczniej znudziło mu się świecić i ... zaszło. Posprzątali po sobie w kuchni, naczynia włożyli do zmywarki i wyszli w milczeniu.

Jakie reakcje, panowie? - zapytał Abraham.

Aż nie chce mi się iść do kościoła i słuchać tego wszystkiego od nich... - odpowiedział Polikarp.

Dobrze wiedzieli, że chodzi o tych "obrońców", którzy do upadłego walczyli z tymi, którzy popierali aborcję.

Jeszcze w czwartek, N wziął wodę święconą z naszego kościoła - tak mi powiedział później i kropił nią tych, którzy byli za "yes". - powiedział Antoni.

Z radością wyznał mi, że "widział diabła, który się z nich wydobywał po pokropieniu"! - kontynuował. Czy to jest normalne?

Nie, to nie jest normalne. - ze smutkiem odparł Polikarp. Nie jest.

Będą puchary. Zaglosowali

traler

No to wygrali - powiedział Polikarp przy późnej kolacji.

Raczej tak, choć wyników jeszcze nie ma - stwierdził Abraham.

To było raczej do przewidzenia. Biskupi czekali do ostatnich dni, a ci, którzy pikietowali byli godni pożałowania - wtrącił się do dyskusji Antoni.

Bądźmy realni. Jak to wyglądało? Wstyd było przejść przez miasto. - kontynuował.

Nie bądź taki ostry dla nich - odezwał się Polikarp. Robili, co mogli.

Nie trzeba być ostrym, widziałem, jak wiele osób reagowało, na to, co robili. Nawet niektóre "babcie" krzywiły się na plakaty, czy dziwne zachowanie tych ludzi.

Dla niektórych to był cel życia. Ciekawe, co teraz się stanie? - zakończył troskliwie Antoni.

(...)

Słyszałeś o samolocie w Londynie? - zapytał Polikarp.

Tak, czytałem. Nie dolecieli na głosowanie. Przewaga tych za aborcją mogła być jeszcze większa. Swoją drogą, ile złości trzeba mieć w sobie, by jechać na referendum w sprawie życia i głosować za zabijaniem - skomentował Antoni.

Poczekajcie jednak do oficjalnych wyników - wszedł w zdanie Abraham.

(...)

Widziałem filmik "Rzeczy, które warto zobaczyć w Krakowie" - Polikarp skierował rozmowę w innym kierunku.

Był już tak podekscytowany wyjazdem, że interesowało go wszystko.

Co tam się u was w Sejmie dzieje? - zapytał Antoniego.

Ale to w Warszawie, a nie Krakowie - zaśmiał się Antoni. Sam tego nie rozumiem. Kobieta z niepełnosprawnym dzieckiem walczy o kasę na swoje wakacje.

Uważam, że straż marszałkowska powinna wyprowadzić ją natychmiast - rzekł wyciągając komórkę.

Zobacz, tak to wygląda, a to, co czytasz w mediach to bzdura.

Polikarp był w szoku. Wszędzie na świecie spakowano by ją i odprowadzono na policję, a wy się cackacie? - rzekł mocno poirytowany.

Widzisz, tak to wygląda, bo media zaszczują służby za rzekomą brutalność, a  - widzisz jak jest - głupota nie zna granic.

(...)

Plan na krótką wizytę w Krakowie był opracowany po kilkunastu minutach.

Wszystkiego zobaczyć się nie da, ale dobrze, że wiesz, co chcesz widzieć - stwierdził Antoni. Dobrze, że jest internet, więc można wszędzie być obecnym.

(...)

Wreszcie skończyli prace z gazem - potwierdził Antoni. Ciepła woda już też jest w kranach. Tyle tygodni, tyle znajomości...

Okazuje się, że nie mieli licznika, a i musieli wymienić rury. Dzięki Bogu, skończone.

(...)

Rozmawiałem o wiatrakach w kościele, które będą zwisały z belek i pchały w dół ciepłe powietrze - kontynuował. Pozwoli to zaoszczędzić "parę euro".

Rachunki są ogromne, a i tak ciepło ucieka pod sufit. Na górze jest pewnie 30 stopni, a na dole 10. A piece chodzą pełną parą.

Tak, trzeba coś zrobić - odezwał się Polikarp. Koniecznie.

(...)

Nie byleś na meczu? - zdziwił się Teodor, który właśnie wszedł do kuchni.

Nie. Czytałem książkę i szczerze mówiąc, zapomniałem. Twitter przypomniał mi na kilka minut przed rozpoczęciem gry. Widziałem, że wygrali...

Pewnie będą puchary... - rozmyślił się Teodor.

Oby. To miłe! - skwitował Antoni.

Właśnie przyszły wyniki - exit poll na poziomie 68 procent za zmianą.  - oznajmił.

To dużo! - Irlandia zagłosowała nad swoją przyszłością. - Straszną przyszłością - westchnął Polikarp.

Ciekawe, czy biskupi orzekną karę ekskomuniki.... - spytał przenikliwie Antoni. Bo powinni.

Od jutra dojdzie temat Data Protection i życie potoczy się dalej.

Koniec lata?

traler

Celebrujesz? - spytał Gerwazy Antoniego.

To twój teren więc ty powinieneś - padła odpowiedź.

Zakładaj ornat i już....

Po Mszy chwilę rozmawiali o zbliżającym się bierzmowaniu.

Mam nadzieję, że zostaniesz na chwilę na obiad z biskupem? - spytał Gerwazy.

Nie sądzę - zaśmiał się Antoni. Może chwileczkę, ale wiesz, że muszę wracać do domu.

(...)

Szlag! A było tak ładnie - zaklął Antoni.

Kucharka przyszła ze złą wiadomością.

Teodor wylał wino na nowe krzesła - rzekła przelotnie.

...

Antoni nie wiedział, co powiedzieć. Zagotowało się w nim. Chciał rzucić gromami, a najbardziej to chciało mu się płakać. Z bezsilności.

(...)

Po kilku pięknych dniach pojawił się deszcz. Ludzie od gazu urzędowali przed wejściem. Było ich pięciu i "w każdym z nich inna krew". Jeden kopał dół, drugi trzymał nad nim parasol, trzeci trzymał barierkę ochronną, a dwóch pozostałych rozmawiało ze sobą.

W takim tempie nie zdążymy przez końcem matur w szkołach - zaśmiała się sekretarka, której córka rozpoczynała pisanie matury.

No, niestety. Praca w Irlandii musi czekać. Zawsze - stwierdził Polikarp, który zjawił się, by zamknąć sklepik z dewocjonaliami.

Ech - Antoni wzruszył ramionami i poszedł przygotować Mszę dla grupy pielgrzymów z Niemiec.

(...)

Młody kapłan pojawił się w zakrystii pierwszy. Za nim wszedł stały diakon, znacznie starszy, a na końcu ...organizatorka grupy. Po kolei przywitał się ze wszystkimi. Antoni sprawdził dokumenty kapłana i przygotował wszystko na ołtarzu. W tym czasie ktoś z gitarą w ręku zapoczątkował pieśń na rozgrzanie serc.

Nawet po niemiecku Msza może wyglądać ładnie - zaśmiał się Polikarp.

Dokładnie, nie jest najgorzej - potwierdził Antoni, gdy Niemiec rozpoczynał czytanie Ewangelii.

(...)

Zaczęło padać.

Dwa dni mieliśmy naprawdę piękne, więc nie masz co narzekać - popatrzył na Antoniego Polikarp.

Dwa? Naprawdę chcesz mi powiedzieć, że dwa to wystarczy? - oddał z powagą Antoni.

Pamiętasz, jak miesiąc temu przewidywałeś koniec lata? - odwzajemnił się Polikarp.

Nie denerwuj mnie i nie nazywaj dwa ciepłe dni latem - zakończył Antoni.

Jeszcze nie jest tak źle, a będzie lepiej. Kolejne dwa dni - wyrwało się "przez przypadek" Polikarpowi.

(...)

Niemcy pożegnali się i ruszyli do hotelu.Pięćdziesiąt osób prawie jednocześnie zarzuciło na siebie foliowe płaszcze przeciwdeszczowe.

Niemiecki porządek - pochwalił ich Abraham.

Szkoda, że nie mogli sobie porozmawiać. Niemiecki nie był ich najmocniejszą stroną, a jego angielski ograniczał się do kilku słów.

Ładnie śpiewali, nawet bardzo ładnie. Dwie gitary i można tworzyć arcydzieła. - rozczulił się Antoni.

To prawda! Wielki szacunek, bo mogli wybrać inne atrakcje turystyczne miasta i rejonu. - wtrącił się dalej Abraham.

Mogli, oczywiście - rzekł Antoni - Cieszę, się, że to byliśmy my.

(...)

(...)

© Codziennik irlandzki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci