*

czwartek, 22 grudnia 2011

Rok 2011 w nauce. 10 najważniejszych odkryć według magazynu "Science"

Testy leków zapobiegających zakażeniu wirusem HIV,
zebranie próbek materii z planetoidy, prace nad szczepionką na malarię... - te i siedem innych osiągnięć zostało wymienionych przez "Science" za najbardziej przełomowe odkrycia naukowe roku 2011.

Za najważniejsze uznano badania HPTN 052, które udowodniły, że leki mogą być równie skuteczne w zapobieganiu zakażeniu wirusem HIV jak prezerwatywy. Okazało się, że przyjmowanie leków antyretrowirusowych przez osoby heteroseksualne redukowało ryzyko zakażenia partnerów o 96 procent. Niektórzy eksperci uznali te wyniki za "prawdziwy przełom" w 30-letniej walce z AIDS.

W badaniach, które rozpoczęły się w 2007 r., wzięły udział 1763 heteroseksualne pary z Botswany, Brazylii, Indii, Kenii, Malawi, RPA, Tajlandii, USA i Zimbabwe. W każdej z par jeden z partnerów był nosicielem wirusa HIV. Wyniki opublikowano w mijającym roku: stosowanie leków antyretrowirusowych okazało się skuteczne. - HPTN 052 i inne ostatnie sukcesy (w walce z wirusem - red.) dają nadzieję, że łącząc różne działania będziemy mogli zakończyć epidemię AIDS w poszczególnych krajach, jeśli nie na całym świecie - napisała redakcja "Science" w uzasadnieniu wyboru.

Misja japońskiej sondy Hayabusa.
Lądowanie kapsuły z powodu licznych usterek i problemów technicznych opóźniło się o trzy lata, ale zakończyło sukcesem. Hayabusa jako pierwsza dostarczyła pył z planetoidy na Ziemię.

Badania nad genomem. Z badań przeprowadzonych w 2010 r. wynikało, że Europejczycy i Azjaci od 2 do 6 procent DNA odziedziczyli po neandertalskich przodkach. Nowe analizy wykazują, że
neandertalskie geny dały współczesnemu człowiekowi zastrzyk odporności i niosą pytania o hominida Australopithecusa sedibę. Czy był naszym bezpośrednim przodkiem?

Badania nad białkiem Fotosystem II. To właśnie tego białka rośliny używają do rozbicia wody na atomy wodoru i tlenu. Japońskie badania mogą pomóc w zrobieniu wielkiego kroku na drodze do ekologicznych źródeł energii.

Osiągnięcia astronomów. Badacze wykryli chmury wodoru bardzo podobne do tych z pierwszych kilkuset milionów lat po Wielkim Wybuchu. Inny zespół znalazł gwiazdę, która, tak jak pierwsze gwiazdy, niemal nie zawierała metali. - Wyniki tych badań sugerują, że we Wszechświecie są pierwotne przestrzenie, które eony kosmicznej przemocy przetrwały nietknięte - pisze
"Science".

Badania mikrobów jelitowych. Dzięki tym badaniom naukowcy są bliżsi zrozumienia funkcjonowania flory bakteryjnej i odpowiedzi na pytanie, dlaczego niektóre mikroby preferują dietę wysokobiałkową, inne - wegetariańską.

Prace nad szczepionką na malarię. W 2011 r. opublikowano wyniki testów klinicznych pierwszej szczepionki na malarię, które wykazały że jej stosowanie obniża ryzyko zachorowania o połowę.

Odkrycia w kosmosie. Naukowcy odkryli m.in. odległą od Ziemi o 2000 lat świetlnych gromadę sześciu planet orbitujących wokół gwiazdy Kepler 11, czy planetę, która orbituje wokół dwóch gwiazd.

Syntetyczne zeolity. Wynalezienie syntetycznych, porowatych minerałów może oznaczać duże oszczędności i być bardzo przydatne m.in. w procesach filtracji wody i oczyszczania powietrza.

Badania nad starymi komórkami. Eksperymenty przeprowadzone na myszach wykazały, że oczyszczanie organizmu ze starych komórek ma pozytywne skutki i opóźnia m.in. procesy słabnięcia mięśni.

Świąteczne nowości? Za: gazeta.pl

środa, 21 grudnia 2011

Ponieważ wiele rzeczy mnie wkurza postanowiłem wylać swoje żale w necie.

Na pierwszy rzut idzie śmierć polskich żołnierzy w Afganistanie. Pieciu młodych ludzi zostało zabitych. Pięć rodzin będzie przeżywać super Święta Bożego Narodzenia. Nie można ciągle piepszyć głupot, że zginęli w obronie Ojczyzny. Tak nie jest i nie będzie. Wojsko Polskie powinno wrócić do Polski i siedzieć na dupie i nie bawić się w zbawiciela.

Wyobrażam sobie te wszystkie przygotowania do Świąt w rodzinach poległych. Dały w łeb, poszły się czohrać, spaliły na panewce...

Gdy w drzwiach domu rodziny pojawił się ktoś z taką wiadomością, nogi ugięły się pod otwierającym drzwi. Być może szykowali się na rozmowę przez internet, być może w drodze idą życzenia świąteczne...

Wrócą owinięci w biało-czerwone flagi a witać ich będzie orszak żałobny i pełne płaczu oczy ich bliskich. Odznaczeniom nie będzie końca, a w przemówieniach bzdura będzie gonić bzdurę.

Być może poszli dla pieniędzy, być może z ... powołania i wartości znanych jedynie tylko sobie.

Co sprawia, że człowiek idzie na wojnę do kraju, gdzie z premedytacją i wyrafinowaniem zabija się "niewiernych". Zgodzę się zKlichem, który powiedział:  Przypadkowe nie są ani miejsce, ani czas. To krwawy prezent bożonarodzeniowy od talibów.

Odkąd pamiętam, zawsze coś działo się przed Świętami. Niejeden żołnierz wrócił "spakowany" z tamtych rejonów. Dla talibów nie liczy się narodowość, a jedynie to, że okupują ich kraj i są chrześcijanami.

Wystarczy żalów. Współczuję z rodzinami tych, którzy zginęli w ... no właśnie w imię czego.

Siły bezpieczeństwa Arabii Saudyjskiej aresztowały 15 grudnia 42 etiopskich chrześcijan. Do incydentu doszło w mieście Dżudda na zachodzie kraju.

Wyznawcy Chrystusa mieli wieczorne spotkanie modlitewne, kiedy drzwi domu przekroczyli funkcjonariusze policji. Nieznane jest miejsce przetrzymywania Etiopczyków. W czasie ich zatrzymania użyto gróźb, przemocy i tortur. Ze względu na aresztowania rodziców konieczne jest zapewnienie opieki dzieciom zatrzymanych.

W Arabii Saudyjskiej zakazane jest praktykowanie innej religii niż islam. Policja saudyjska interweniuje także w czasie domowych liturgii, które organizują podziemne wspólnoty chrześcijańskich imigrantów. Organizacje monitorujące prześladowania wyznawców Chrystusa zachęcają, by do ambasad saudyjskich kierować natychmiastowego wypuszczenia zatrzymanych Etiopczyków.

***

Muzułmanie za to protestują, że w Europie i Ameryce brakuje im meczetów. W Francji, choć zakazane modlą się na ulicach zatrzymując ruch uliczny... Gratulacje!

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Szok i żałoba w Korei Północnej. Ich ukochany Wódz zmarł w sobotę na rozległy zawał serca. Jak widać na każdego przychodzi taki moment, że trzeba stanąć przed Tym, który jest Królem.

Kim Jong Il odszedł przed Bożym Narodzeniem, w które za żadne skarby świata nie chciał uwierzyć. Teraz już wie, co spiepszył.

Naród płacze, bo musi - jego syn (najprawdopodobniej następca) nie jest wcale lepszy od ojca. CNN pokazuje sceny z Korei i nie wygląda to dobrze. Można kogoś lubić. Przypomina się pogrzeb śp. Lecha Kaczyńskeigo, Prezydenta RP. Na ulice Warszawy wyszły setki tysięcy ludzi, którzy żegnali Prezydenta, niezależnie od własnej strony politycznej. Tu jest szał, bo umarł bóg.

Mocarstwa zachodnie zastanawiają się jak to może wpłynąć na sytuację na Półwyspie Koreańskim.

Pogrzeb tyrana zaplanowano na 28 grudnia. A może coś się zmieni?

 

Gorszącymi i niezrozumiałymi nazwał kard. Józef Glemp próby usuwania krzyża z przestrzeni publicznej, w tym polskiego parlamentu. „W parlamencie waży się dobro ludzi i kraju – jakże można myśleć o dobru i sprawiedliwości, jeśli zapomni się o wartościach, które przynosi Chrystus?” – pytał 18 grudnia w Gnieźnie prymas senior.

Kard. Glemp gościł w gnieźnieńskiej parafii pw. Chrystusa Wieczystego Kapłana, gdzie przewodniczył Mszy św. i poświęcił nadstawę ołtarza bocznego będącą wotum za beatyfikację papieża Jana Pawła II i kończący się Rok Prymasa Tysiąclecia. W homilii przypomniał troskę i staranie kard. Wyszyńskiego w powstanie kościoła na gnieźnieńskim Osiedlu Grunwaldzkim. „Prymas Tysiąclecia dbał, by oczekiwanie na Boga było wciąż żywe i cierpiał, gdy ludzie nie mieli świątyń” – mówił hierarcha.
 
Prymas senior nawiązał także do kończącego się Adwentu i przygotowania do zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. „Dziś nasze oczekiwanie na Boże Narodzenie koncentruje się na sprawach nieważnych. Mikołaje, paczki, choinki i karpie zaprzątają nas tak bardzo, że przyjście Jezusa Chrystusa pozostaje niezauważone. Tymczasem to właśnie ono jest wydarzeniem największym i najważniejszym” – podkreślił kard. Glemp.
 
Odniósł się także do prób usuwania krzyża z przestrzeni publicznej oraz dyskusji wokół jego obecności w Sejmie. „Bóg jest wśród nas! Dziwię się żądaniom usunięcia krzyża z polskiego parlamentu, takie próby są gorszące i nierozumne. W parlamencie waży się dobro ludzi i kraju – jakże można myśleć o dobru i sprawiedliwości, jeśli zapomni się o wartościach, które przynosi Chrystus?” – podkreślił.
 
Kard. Glemp złożył również świąteczne życzenia mieszkańcom parafii i wszystkim gnieźnianom, a na zakończenie Mszy św., w obecności Kapituły Prymasowskiej, dokonał poświęcenia nowej nastawy ołtarzowej. Na mozaice w bocznym ołtarzu umieszczono obraz Matki Bożej Częstochowskiej z biskupim zawołaniem kard. Wyszyńskiego: „Soli Deo per Mariam” oraz wizerunek bł. Jana Pawła II z jego herbem i zawołaniem: „Totus Tuus”.
 
Podczas Mszy św. modlono się również w intencji głównego celebransa obchodzącego 18 grudnia 82. rocznicę urodzin. Zgodnie z długoletnią tradycją, kard. Glemp świętował urodziny w Inowrocławiu, gdzie spędził dzieciństwo i młodość. W sobotę, 17 grudnia, prymas senior uczestniczył w urodzinowej gali zorganizowanej w inowrocławskim Teatrze Miejskim. Podczas uroczystości wręczył statuetkę „Ku Chwale” przyznawaną zasłużonym mieszkańcom ziemi inowrocławskiej. W tym roku otrzymał ją prof. Jerzy Pietrzak – regionalista, badacz polskiego parlamentaryzmu oraz dziejów Kościoła. Wieczorem kard. Glemp odprawił Mszę św. w kościele pw. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, gdzie został ochrzczony.
 
Kard. Józef Glemp urodził się w Inowrocławiu 18 grudnia 1929 r. i w jego bliskości spędził dzieciństwo i młodość. Mieszkał wraz z rodzicami w pobliskiej miejscowości Rycerzewo. Przed wojną uczęszczał do Szkoły Powszechnej w niedalekim Kościelcu Kujawskim. Po zakończeniu wojny kontynuował naukę w inowrocławskim Gimnazjum i Liceum im. Jana Kasprowicza. Kard. Glemp kiedy tylko może odwiedza rodzinne strony. Od 27 lat spędza w Inowrocławiu rocznicę urodzin. Jak mówi, pragnie w ten sposób uczcić „swój początek” i podziękować za dar życia.

Za: wiara.pl

sobota, 17 grudnia 2011

Otwieram dzisiaj onet.pl i po raz kolejny widze bzdury o SOS dla świata. Wchodzę na ich stronę i widzę kolejny badziew mówiący o dekalogu, który każdy z nas ma sobie wymyślić, by uratować Ziemię. Trzeba wypełnić ankietę i ... zobowiązać się do czegoś tam, np. że nie wyrzucisz reklamówki ze sklepu bo zje ją żółw w Pacyfiku.

Aż mnie korci, żeby pójść i uruchomic samochód, dla samego uruchomienia ale szkoda mi benzyny, bo nawet na Wyspach podrożała.

Tymczasem Święta się zbliżają i nie przeczytamy, że jako ludzie potrzebujemy przygotować się na to wydarzenie. Na Comedy Central 24 grudnia będzie leciał program: Grumpy Christmas o ludziach, którzy nienawidzą Świąt Bożego Narodzenia. W zabanej farmie będą opowiadać (gwiazdy) jak bardzo niecierpią Świąt.

To prawda, cała otoczka, którą tworzymy jest słaba i żenująca. A potrzeba tak mało. Wielu i tak zapomni o Chrystusie w tym dniu.

***

Z życia wzięte: Na jednej z tych śmiesznych stron (nie pamiętam jakiej) przeczytałem:

Ostatnio koleżanka opowiadała mi pewną historię jaka się jej przydarzyła. Otóż pewnego dnia babcia koleżanki poprosiła ją aby ta zawiozła ja do kościoła. Jako, że były rekolekcje i chciała się wyspowiadać. Kiedy siedziała w kolejce wokół konfesjonału spacerował pewien chłopczyk (3-4 lata) i bacznie przyglądał się księdzu. W końcu zatrzymał się na moment popatrzył jeszcze raz na księdza i wypalił pytanie pod jego adresem:
- Ty srasz...?

Wyśmienite. Ubawiłem się zdrowo! Pisownia oryginalna.

***

(2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16)
Gdy król Dawid zamieszkał w swoim domu, a Pan poskromił wokoło wszystkich jego wrogów, rzekł król do proroka Natana: Spójrz, ja mieszkam w pałacu cedrowym, a Arka Boża mieszka w namiocie. Natan powiedział do króla: Uczyń wszystko, co zamierzasz w sercu, gdyż Pan jest z tobą. Lecz tej samej nocy Pan skierował do Natana następujące słowa: Idź i powiedz mojemu słudze, Dawidowi: To mówi Pan: Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie? A teraz przemówisz do sługi mojego, Dawida: To mówi Pan Zastępów: Zabrałem cię z pastwiska spośród owiec, abyś był władcą nad ludem moim, nad Izraelem. I byłem z tobą wszędzie, dokąd się udałeś, wytraciłem przed tobą wszystkich twoich nieprzyjaciół. Dam ci sławę największych ludzi na ziemi. Wyznaczę miejsce mojemu ludowi, Izraelowi, i osadzę go tam, i będzie mieszkał na swoim miejscu, a nie poruszy się więcej, a ludzie nikczemni nie będą go już uciskać jak dawniej. Od czasu kiedy ustanowiłem sędziów nad ludem moim izraelskim, obdarzyłem cię pokojem ze wszystkimi wrogami. Tobie też Pan zapowiedział, że ci zbuduje dom. Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem, a jeżeli zawini, będę go karcił rózgą ludzi i ciosami synów ludzkich. Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki.

(Ps 89, 2-5.27.29)
Na wieki będę sławił łaski Pana

Na wieki będę sławił łaski Pana,
moimi ustami będę głosił Twą wierność przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś: „Na wieki ugruntowana jest łaska”,
utrwaliłeś swą wierność w niebiosach.

„Zawarłem przymierze z moim wybrańcem,
przysiągłem mojemu słudze Dawidowi:
Utrwalę twoje potomstwo na wieki
i tron twój umocnię na wszystkie pokolenia”.

On będzie wołał do Mnie: „Ty jesteś moim Ojcem,
moim Bogiem, opoką mego zbawienia”.
Na wieki zachowam dla niego łaskę
i trwałe będzie moje z nim przymierze.

(Rz 16,25-27)
Temu, który ma moc utwierdzić was
zgodnie z Ewangelią i moim głoszeniem
Jezusa Chrystusa,
zgodnie z objawioną tajemnicą,
dla dawnych wieków ukrytą,
teraz jednak ujawnioną,
a przez pisma prorockie na rozkaz odwiecznego Boga
wszystkim narodom obwieszczoną,
dla skłonienia ich do posłuszeństwa wierze,
Bogu, który jedynie jest mądry,
przez Jezusa Chrystusa,
niech będzie chwała na wieki wieków. Amen.

(Łk 1, 38)
Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa.

(Łk 1,26-38)
W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, <błogosławiona jesteś między niewiastami>. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.

***

Nawet liturgia potrafi dodać emocji do zbliżających się Świąt. Dobranoc, z Bogiem.

piątek, 16 grudnia 2011

Eksperci przyznają, że krzyż w polskim Sejmie ma prawo wisieć. Kieszonkowi jakobini od Palikota uważają jednak, że dwie ekspertyzy zamówione przez Ewę Kopacz są dla nich korzystne.

Marszałek Kopacz mówiła dziś, że  z opinii prawników wynika, że "są oni za tym, aby krzyż pozostał na swoim miejscu i obecność krzyża nie przeszkadza w sprawowaniu mandatu posła podczas bardzo ważnych debat w Sali. […] Zwróciłabym uwagę na jedną rzecz: w tych ekspertyzach znajdziecie państwo również polskie orzecznictwo. W ekspertyzach przytoczono wyroki sądu zarówno Sądu Apelacyjnego i Sądu Najwyższego, mówiące o tym, czy w takich pomieszczeniach jak np. sala posiedzeń rady miejskiej może wisieć krzyż - powiedziała Kopacz. Janusz Palikot powiedział zaś, że Ruch Palikota nie interpretuje tych opinii tak jednoznacznie, a raczej "dwa na dwa". Polityk powołał się na dwie negatywne - według niego - opinie, które przywołują w swej treści uchwałę z 2006 roku, która dotyczyła decyzji Trybunału w Strasburgu. Zakazywała ona wieszania symboli religijnych w miejscach publicznych we Włoszech. Jak podkreślił, dla jego partii ta decyzja była bardzo korzystna.

W ocenie Palikota, "krzyż przeszkadza w podejmowaniu roztropnych decyzji" i ma istotny wpływ emocjonalny i dekoncentruje posłów”. Były współpracownik mordercy ks. Jerzego Popiełuszki i redaktor naczelny „Faktów i mitów” Roman Kotliński kpił sobie, że jako były ksiądz chcezapewnić, że stosunek Ruchu Palikota do krzyża "nie jest efektem opętania". Kotliński za "pozytywną" dla Ruchu Palikota uznał ekspertyzę dra Ryszarda Piotrowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego. Jak mówił, według tej ekspertyzy krzyż może zawisnąć w sali sejmowej tylko wtedy, gdy stanowi znak tożsamości narodu polskiego. Poseł podkreślał, że krzyż jest "żywym znakiem religijnym".

Odnosząc się do tych opinii, Janusz Palikot zaznaczył, że nie ma w Polsce ustawy, która regulowałaby obecność symboli religijnych i szczegółowe relacje między państwem a kościołem. Taka konkluzja - zapowiedział Palikot - znajdzie się w ekspertyzie zamówionej przez jego formację. Dlatego - jak powiedział - Ruch Palikota jest gotowy do rozpoczęcia prac nad ustawą o "respektowaniu niezależności państwa od kościoła", co zaproponuje Prezydium Sejmu. Palikot zapowiedział też "procedurę sądową zmierzającą do podważenia możliwości powieszenia krzyża w sali parlamentu" - informuje TVN24.„Mamy nadzieję (...), że przedstawiciele innych religii będący posłami tej kadencji poproszą o zawieszenie innych symboli religijnych, by zneutralizować stronniczy charakter jednego tylko symbolu religijnego” - powiedział poseł.

Czy krzyż dekoncentruje posłów w Sejmie? Wielu pretorian Palikota z pewnością. W końcu te „dwa kijki” przypominają o rzeczach, których grzesznik pamiętać nie chce i nie lubi jak na niego patrzy ten żywy wyrzut sumienia. Idąc tokiem rozumowania Palikota można podejrzewać, że znajdzie się jednak kiedyś jakiś poseł, który stwierdzi, że w Sejmie rozprasza go obecność transseksualisty, geja czy byłego księdza, który wydaje głupawą gazetkę, która obraża uczucia religijne i będzie domagał się ich usunięcia z sali sejmowej. W końcu na tym opierają swoje postulaty Palikoty? Nieprawdaż?

Na: Fronda.pl

Kolejny Polak walczy o eutanazję. Mężczyzna ma 26 lat i cierpi od dzieciństwa na mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe spastyczne. Już sama nazwa jest straszna. Problem jest wielki, bo eutanazja w Polsce jest zabroniona prawem, ale jeszcze większy bo jak wytłumaczyć, że życie nalezy do Boga; nawet to najbardziej słabe i okaleczone.

Łatwo powiedzieć. Wielu ludzi mówi o tym, że wołanie o "łagodną smierć" jest wołaniem o pomoc, o bycie zauważonym. Wczoraj SKY pokazała wywiad z kobietą chorą na raka płuc, która jechała do Szwajcarii by umrzeć. Nie miała już sił i nie chciała umierać w bólach, bo to ją by czekało.

Nic nie da się powiedzieć i jeśli wiara nie pomoże, człowiek jest bezsilny. Kościół zawsze będzie bronił życia do ostatniego momentu, do naturalnej śmierci. Z punktu wiary, cierpienie na ziemi zaoszczędza nam cierpienia w czyśccu po smierci. Z drugiej strony czy to źle, że Kościół broni życia, czyż nie otrzymał takiego nakazu od Boga?

Nie da się ujednolicić śmierci na życzenie. Na Fronda.pl czytamy:

Trudno jest oceniać słowa i zachowanie osoby w takim stanie jak Bogacki. Nie zamierzam więc tego robić. Jednak nie można zapominać o postawie Janusza Świtaja, którego wołanie o śmierć było w rzeczywistości wołaniem o pomoc. Legalizacja eutanazji doprowadziła do tego, że zabija się dziś nie tylko fizycznie cierpiących, śmiertelnie chorych ludzi, ale również osoby cierpiące na depresję, które mają myśli samobójcze. Zdarza się również wywieranie presji na starszych ludziach by zgodzili się na eutanazję bo rodzina i ubezpieczyciel nie chce mieć takiego człowieka na głowie. Już nawet słynny doktor śmierć Jack Kevorkian uśmiercał zupełnie zdrowych ludzi. Do tego prowadzi legalizacja eutanazji i nie można tych niewygodnych faktów zakopywać. Z drugiej strony nie godzi się zostawiać cierpiących osób samych sobie. Wołanie o śmierć najczęściej jest wołaniem o pomoc. Musimy jakoś na to wołanie odpowiedzieć. Czy śmierć jednak jest kiedykolwiek odpowiedzią?

Bardzo trudny temat, który będzie powracał jak bumerang. Ludzie zawsze będą cierpieć i będą umierać. Zawsze będzie pojawiać się problem ludzi, którzy zechcą ulżyć swoim cierpieniom poprzez łatwą smierć.

Można opierać się na kanonach Prawa, jednak to życie tego młodego człowieka jest koszmarem i on sam cierpi ogromnie:

„Całe dzieciństwo spędziłem, jeżdżąc od jednych do drugich lekarzy, z sanatorium, na rehabilitację” – wspomina. Wiele miesięcy leżał w szpitalu. „Nigdy nie chodziłem samodzielnie, ale przez wiele lat mogłem się poruszać na czworaka. Dziś nawet tego nie mogę” – mówi. Około dwóch lat temu mężczyzna stracił czucie od pasa w dół. „Nie kontroluję swoich potrzeb fizjologicznych”– mówi. Lekarze stwierdzili u niego także guza w kanale kręgowym. „Nie zdiagnozowano go dokładnie, bo to wiązało się z kolejnymi, długimi pobytami w szpitalu, a tego nie chciałem” – tłumaczy. Dodaje, że choć ma dopiero 26 lat, czuje się jak 90-letni starzec. „Moje ciało wygląd na młode, ale nie mam nad nim żadnej kontroli. Wymagam stałej opieki” – opowiada

czwartek, 15 grudnia 2011

Na ulicach irackiego Mosulu ponownie polała się krew chrześcijan. Wczoraj w zasadzce zginęło małżeństwo, 34-letni Adnan Elia Jakmakji i jego 25-letnia żona Raghad al Tawil.

Do tragedii doszło, gdy wraz z dwójką dzieci jechali oni samochodem, który ostrzelali nieznani sprawcy. Małżonkowie, chrześcijanie chaldejscy, zginęli na oczach swych dzieci, które odniosły niezagrażające życiu obrażenia. Źródła lokalne przypuszczają, że była to pułapka zastawiona na chrześcijan, którzy w Mosulu prowadzili niewielki sklep. Nieznane są motywy zbrodni, a sprawcy bez przeszkód opuścili jej miejsce.

Od początku grudnia ponownie pogorszyła się sytuacja wyznawców Chrystusa na północy Iraku. Lokalny imam wezwał muzułmanów z Kurdystanu do działań antychrześcijańskich. W wyniku uaktywnienia się ekstremistów islamskich spłonęły dziesiątki sklepów, a zranionych zostało przynajmniej 30 osób. Chrześcijanie Iraku obawiają się publicznie obchodzić Boże Narodzenie.

Za: wiara.pl

To jest dopiero wyznanie wiary.

To jest pokaz islamu.

wtorek, 13 grudnia 2011
poniedziałek, 12 grudnia 2011

Jutro przypada rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Główny winowajca umiera w szpitalu, a pod jego dom idzie marsz upamietniający to wydarzenie. Bedzie zapewnie głośno.

Pojawia się mnóstwo głosów za i przeciw. Żona gen. Jaruzelskiego obawia się manifestacji przed domem. "Wiem, że w tym dniu pod mój dom przyjdą prawicowi zadymiarze. Dwa dni będzie trwać jakaś balanga - mówi żona generała. Nic na to nie poradzę. Jeśli ci ludzie mają żądzę dokuczania, to niech przychodzą!" - powiedziała Barbara Jaruzelska.

Trzeba rozgraniczyć dwie sprawy. Po pierwsze sprawiedliwość. Ile osób zginęło w tym okresie przez lizanie dupy Sowietom, ilu zostało internowanych, a potem przepadło bez wieści. Ile osób cierpiało straszliwe prześladowanie i ile straciło własny honor i "sprzedało się" dla .. paszportu. Tych osądziła historia i nazwano ich "donosicielami" i "tajnymi współpracownikami", a głównych zbrodniarzy NIE OSĄDZONO!

Za to wszystko odpowiedzialny jest Jaruzelski, który do końca nie widzi w tym problemu i nie czuje się winny.

Druga sprawa to oczywiście chrześcijańskie przebaczenie. Ono ciężko przechodzi przez gardło. Sama myśl o tym może podnieść ciśnienie. Na szczęście nikt "nie życzy mu śmierci", nie próbuje pobić, czy tym podobne. Jendak ci ludzie mają prawo i obowiązek domagać się uznania go winnym niezliczonych zbrodni różnego rodzaju.

"Żadza dokuczania" - mówi Jaruzelska. Czy ona żyła z błoną na mózgu i oczach. Czy nie widziała jak jej mąż sprzedaje Polskę i Obywateli za pocałunki z Towarzyszami zza Buga?

Fronda.pl nawołuje by pójść pod dom generała i choć go tam nie będzie (nigdy go nie było w ten dzień) dać wyraz swojemu oburzeniu, że człowiek, który Polakom zgotował koszmar nie został osądzony, a nawet staje się autorytetem w dziedzinach, które kiedyś niszczył.

Napisał kolejną książkę, więc żona będzie miała z czego dożyć swoich dni, bo rozejdzie się ona w księgarniach od razu. Pomyślał, tylko czy zdąży przed Panem Bogiem?

Dobrej nocy. Pamiętajcie o modlitwie. W pewnej intencji!

niedziela, 11 grudnia 2011

Szymon Hołownia próbował kiedyś swoich sił w nowicjacie. Dobrze, że Bóg odwiódł go pomysłu bycia zakonnikiem i oddelegował na trudne pole walki o dusze nie tylko dzieci pop-kultury, ale również jej kreatorów. Książka „Bóg kasa i rock ‘n’ roll” będąca zapisem mocowania się Hołowni z Marcinem Prokopem, jest znakomitym przykładem jak należy dziś bronić Kościoła w sporze z ludźmi, którzy przesiąkli antychrześcijańskimi mitami.

Kilka miesięcy temu Szymon Hołownia wystąpił w programie Kuby Wojewódzkiego. Świecki bożek infantylnej młodzieży od początku starał się brać w obroty katolickiego publicystę. Jednak swoimi cienkimi argumentami coraz mocniej się kompromitował. W końcu przyznał, że Hołownia jest gorszy niż moherowe berety bo jak koń trojański trafia do młodych ludzi. Jest to prawda. Szymon może nas drażnić, może nas wkurzać, może w końcu wydawać się nam płytki ( co akurat zarzutem jest bardzo nie trafionym) i osobą balansującą na granicy „katolickiej poprawności”. Jednak potrafi on dotrzeć tam, gdzie nie trafią hierarchowie naszego Kościoła czy konserwatywni publicyści. Prowadziłem jakiś czas temu w Olsztynie spotkanie autorskie z Hołownią, na które przyszły tłumy młodych ludzi. Czy chciały zobaczyć gościa z „Mam talent”? Możliwe, choć nie słyszałem ani jednego pytania publiczności o ten show. Hołownia w swoim stylu wykładał na spotkaniu naukę Kościoła łącznie z katolicką nauką w sprawach seksualności człowieka. I jako teolog zapewniam, że nie odszedł od istoty tej nauki. Po spotkaniu moja bardzo średnio religijna znajoma powiedziała, że teraz rozumie, że mieszkając ze swoim chłopakiem przed ślubem coś może tracić. Czyż to nie sukces?  Często nie zgadzam się z felietonami Hołowni na łamach  „Newsweeka”, ale gdy opowiada o Jezusie to muszę przyznać, że zamienia się w fanatycznego katola, który na dodatek zachowuje swój show biznesowy wizerunek. „Salon” czasami nazywa go „Terlikowskim light”. W sprawach istoty wiary to określenie jest bardzo adekwatne. Czytając fragment jego najnowszej książki dotyczący modlitwy zdałem sobie sprawę jak głęboka jest wiara Szymona, której mu szczerze zazdroszczę. 

Książka „Bóg kasa i rock ‘n’ roll”, która właśnie pojawiła się naszym rynku, jest zapisem rozmów o Bogu, modlitwie, Kościele, popkulturze, pieniądzach czy modlitwie jakie prowadzą ze sobą prowadzący „Mam talent”. Gdy sięgałem po książkę bałem się, że będzie to trochę płytka rozmowa dwóch celebrytów z TVN-u, gdzie prym będzie wiódł Marcin Prokop, będący klasycznym przedstawicielem polskiego show biznesu. Okazuje się jednak, że nie tylko Hołownia jest w znakomitej formie intelektualnej, ale również Prokop okazał się być inteligentnym, oczytanym, wrażliwym i wyważonym facetem, który na dodatek poszukuje Boga. Nie jest to walczący ateista, który nienawidzi Kościoła i kpi sobie z niego na każdym kroku. Prokop wydaje się jednak być klasycznym przykładem człowieka, który nie krytykuje Kościoła katolickiego, a krytykuje coś co mu się wydaje być Kościołem- jak mawiał ks. Fulton J. Sheen. Dlatego nie brak w książce typowych pytań o inkwizycję, wyprawy krzyżowe, Nergala, zakaz używania prezerwatyw, wpływ Radia Maryja, angażowanie się Kościoła w politykę, religię w szkołach etc. Wszystkie zarzuty Prokopa zostają rozbrojone a sam gwiazdor TVN-u leży po nich rozłożony na łopatkach. Oczywiście jest to subiektywne wrażenie katola z Frondy, ale podejrzewam, że większość stojących z boku obserwatorów raczej skłoni się ku argumentacji Hołowni, który w bardzo klarowny sposób pokazuje ile mitów narosło wokół Kościoła.  Marcin Prokop opowiada natomiast w książce bardzo ciekawie o mechanizmach działania popkultury i kulisach takich programów jak „Mam talent”, które również według niego są złudną iluzją dla młodych ludzi. Są to zaskakująco szczere wyznania człowieka, który egzystuje dzięki show biznesowi.

Nowa książka Hołowni i Prokopa jest oczywiście skierowana dla ludzi „średnio zaawansowanych w Kościele”, którzy sięgną po nią z ciekawości co do powiedzenia mają ich idole z małego ekranu. I to jest jej największa siła bowiem może trafić nie tylko do tych, którzy nie zaglądają zbyt często do kościoła, ale może ona również pomóc każdemu z  nas w rozmowach z dzisiejszymi oponentami Kościoła. Hołownia na kartkach tej książki naprawdę jest  w radykalnym obrońcą wiary, który z pasją tłumaczy dlaczego to Jezus jest Prawdą a Kościół naszym wspólnym domem. Nie wszystkim oczywiście musi się podobać uwspółcześnienie języka w rozmowie o Bogu. Jednak w moim przekonaniu jest to jedyna metoda dotarcia do otoczonych fałszywy bóstwem, agresywną laicyzacją, komercjalizacją i skrajnym hedonizmem młodych ludzi. Jezus również dostosowywał swój przekaz do współczesnych mu ludzi, używając prowokacyjnych i burzących krew w żyłach konserwatywnych Żydów porównań np. w przypowieściach o celniku czy Samarytaninie. Jeżeli choć jednak osoba dzięki książce Hołowni i Prokopa pokocha w końcu Jezusa ( a przeczytanie tej książki może być pierwszym etapem to poznania Ewangelii) to warto ją było napisać. Uratowanie życia jednego człowieka, to uratowanie całego świata.

Łukasz Adamski na Fronda.pl

 

Zakończył się kolejny klasyk w lidze hiszpańskiej. Przyznam szczerze, że mecz był dosyć słaby, choć początek zapowiadał wielkie widowisko. Bramka w 23 sekundzie często prostuje mecz na dobre, ale tym razem tak nie było. Bramki Barcelony (dosyć szczęśliwe, oprócz tej trzeciej) uciszyły trybuny Bernabeu.

Ani Messi ani Ronaldo nie grali pierwszych skrzypiec, choć ten drugi był bardziej zauważalny w przewracaniu się.

***

(J 1,6-8.19-28)
Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem? Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

Zapowiedź Mesjasza. Niesłychane zadanie miał ten człowiek. "Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie". To brzmi jak potwarz, ale tak niestety dzieje się i dzisiaj. Nie znamy Chrystusa, nie dostrzegamy Go i - co gorsza - nie za bardzo nas to ochodzi.

Całe szczęście, że Boże Narodzenie wypada w niedzielę, więcej osób pójdzie do kościoła na Mszę i przeżyje Boże Narodzenie po bożemu. Zgadza się, jest to czas dla rodziny, zgada się jest to czas na odpoczynek, ale na Miłość Boską nie zapominajmy o ... Bogu.

***

Jak to przed Bożym Narodzeniem, bądź przed Wielkanocą pojawiają się znowu spekulację o końcu świata i sposobie w jaki się to dokona. Nawet The Guardian rozpoczął takie wypociny i plecie od rzeczy. Przecież to  brukowiec, więc sprawa jest jasna.

***

10 grudnia 1896 zmarł Alfred Nobel. Ciekawe skąd wzięła się taka idea u tego wynalzcy dynamitu. Według pewnej teorii była to jego ostatnia wola, by przyznawać takie nagrody dla najbardziej zasłużonych.

***

Dobrej nocy. Z Bogiem.

sobota, 10 grudnia 2011

Brytyjski sąd rozpatrzy precedensową sprawę, która ma wykazać, że chrześcijanie są gorzej traktowani przez pracodawców niż muzułmanie. Była pracownica lotniska Heathrow w Londynie, Nohada Halawi, pozwała pracodawcę za nieuzasadnione zwolnienie z pracy, z powodu przekonań religijnych. Kobieta twierdzi, że nie tylko ona, ale także inni pracownicy chrześcijańscy byli – za przyzwoleniem pracodawcy – systematycznie dręczeni przez muzułmanów.

Halawi otrzymała wsparcie Chrześcijańskiego Centrum Prawniczego (CLC). Organizacja ta zwraca uwagę, że jej sprawa jest precedensowa, bo dotyczy wielkiego problemu odmiennego traktowania muzułmanów i chrześcijan przez pracodawców.

Nohada Halawi wyemigrowała do Wielkiej Brytanii z Libanu w 1977 roku. Przez 13 lat pracowała jako sprzedawczyni w strefie bezcłowej. W lipcu tego roku została zwolniona z pracy. Stało się to w w następstwie skargi pięciu muzułmanów, którzy twierdzili, że jest „anty-islamska".
 

Halawi mówi, że jej problemy z muzułmanami zaczęły się wtedy, gdy zaangażowała się w obronę chrześcijańskiej przyjaciółki, zatrudnionej w tym samym sklepie. Kobieta była szykanowana przez muzułmańskich pracowników z powodu krzyżyka, który nosiła na szyi.
 

Sprawy uległy pogorszeniu wtedy, gdy Halawi nazwała muzułmańskiego pracownika „allawhi”, co w języku arabskim oznacza „mąż Boży”. Inny pracownik, który usłyszał tę uwagę był przekonany, że kobieta nazwała jego kolegę „Alawi” – słowo to odnosi się do odłamu islamu, charakteryzującego się wiarą w reinkarnację, który czerpie elementy z religii chrześcijańskiej. Nieporozumienie doprowadziło do gorącej dyskusji, po której Halawi została zawieszona w prawach pracownika, a następnie zwolniona.
 

Kobieta żaliła się, że była nagminnie szykanowana przez muzułmańskich pracowników, którzy używali wulgarnych określeń o Panu Jezusie. Muzułmanie przynosili do pracy także materiały dotyczące ich religii i Koran, żądając od Halawi i innych chrześcijan, aby się z nimi zapoznali.
 

Andrea Minichiello Williams, dyrektor CLC, napisała w specjalnym oświadczeniu, że sprawa Halawi jest bardzo poważna i dotyczy istotnych kwestii. Jako pierwszą wymieniła problem fundamentalizmu islamskiego, który szerzy się w zastraszającym tempie na Wyspach Brytyjskich. Zwróciła także uwagę na realne zagrożenie dyskryminacją religijną chrześcijan, którą władze tolerują, wykorzystując luki w prawie pracy.
 

Na Wyspach narastają obawy o to, że chrześcijaństwo będzie coraz bardziej marginalizowane. W tym samym czasie islam szybko się rozprzestrzenia, a sami muzułmanie stają się coraz bardziej natarczywi.
 

Brytyjski poseł David Simpson zauważa, że panuje już taka sytuacja, iż religia chrześcijańska może być wyszydzana, podczas gdy islamowi przyznaje się specjalną ochronę. – Wydaje się, że zgodnie z realizowaną w Wielkiej Brytanii polityką, dopóki ludzie nie zaczną obrażać islamu, mogą robić co chcą z chrześcijaństwem, krytykować lub bluźnić imieniu Chrystusa – mówił deputowany w czasie niedawnej debaty w Izbie Gmin.
 

W Londynie burzę protestów wywołała zapowiedź dostarczania do 52. szkół publicznych jedzenia przygotowanego zgodnie z zasadą halal. Rodzice są oburzeni, że mięso przygotowane zgodnie z islamskim prawem szariatu jest propagowane wbrew ich woli wśród dzieci niemuzułmańskich.
 

Mówi się, że już wkrótce większość posiłków w czasie lotu brytyjskimi liniami British Airways może być halal. Szefostwo linii dopuszcza noszenie przez muzułmańskie pracownice chust zakrywających głowę, nie pozwala jednak chrześcijanom nosić krzyżyków. (sic!)
 

W całym kraju muzułmańskie autobusy i taksówki odmawiają przewożenia osób niewidomych z psami przewodnikami, gdyż pies jest zgodnie z muzułmańską tradycją zwierzęciem nieczystym. Problem jest tak poważny, że sprawa ta była poruszana w Izbie Lordów.
 

Politycznie poprawne wzmacnianie islamu kosztem chrześcijaństwa w Wielkiej Brytanii zostało prawnie usankcjonowane w 2006 r. przez ustawę o zwalczaniu nienawiści rasowej i religijnej, która miała służyć łagodzeniu napięć religijnych wśród szybko powiększającej się populacji muzułmańskiej. Kraj ten, zamieszkały przez około 2,5 mln wyznawców Mahometa, zajmuje pod tym względem trzecie miejsce w Europie, po Niemczech i Francji. Wspomniana ustawa wymierzona jest przede wszystkim w chrześcijan.
 

W Nottingham, szkoła podstawowa w Greenwood odwołała bożonarodzeniowe przedstawienia, ponieważ ingerowały one w muzułmańskie święto Eid al-Adha. W Scarborough, Yorkshire Coast College w ogóle usunął z kalendarza święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy, by nie obrażać muzułmanów. W Szkocji policja z Tayside przeprosiła za wykorzystanie szczeniaka owczarka niemieckiego w reklamie nowego numeru telefonu alarmowego. Pocztówki reklamowe policji uznano za potencjalnie obraźliwe dla liczącej trzy tysiące osób wspólnoty muzułmańskiej, zamieszkującej miasto.
 

W Glasgow zwolniony z pracy został gospodarz audycji zatytułowanej: „Czy Jezus jest drogą, prawdą i życiem”, w której, obok przedstawiciela chrześcijaństwa, uczestniczył muzułmanin. W Birmingham dwóch chrześcijan zostało poinformowanych przez policję, że „nie mogą głosić swoich przekonań w tym miejscu, bo to domena muzułmanów”. W Cheshire dwóch studentów z Wyższej Szkoły Alsager zostało ukaranych przez nauczyciela za odmowę modlenia się do Allaha, w ramach edukacji religijnej. Również w Cheshire 14-letnia dziewczynka uczęszczająca do katolickiego liceum w Ellesmer Port, która nie chciała ubrać się jak muzułmanka i odmówiła pójścia do meczetu, została uznana przez nauczycieli za wagarowiczkę.
 

W Liverpoolu chrześcijańskie małżeństwo zostało zmuszone do sprzedaży swojego hotelu, gdyż spotkało ich wiele szykan ze strony muzułmanów, którzy oskarżyli ich o znieważenie muzułmanki podczas rozmowy na temat islamu.
 
Komik Rory Bremner, żali się, że za każdym razem, kiedy coś pisze na temat islamu, musi się dobrze zastanowić, by nikogo nie obrazić. Zdaje sobie sprawę, że każdy jego artykuł to potencjalny wyrok śmierci.
 

Scotland Yard twierdzi, że muzułmanie, którzy wyśmiewają się i szydzą z innych religii, mogą to robić, gdyż mieści się to w „symbolice muzułmańskiej”. (sic!)
 

Rada miasta w Tower Hamlets zgodziła się pościć w okresie Ramadanu. Dostosowała także terminarz posiedzeń, uwzględniając w nim czas na modlitwę muzułmańską.
 

W wielu miejscach w Wielkiej Brytanii skreśla się z rejestru matek zastępczych chrześcijanki, by uniemożliwić im opiekę nad muzułmańskimi dziećmi, które mogłyby być nawracane na chrześcijaństwo.
 

W niektórych brytyjskich więzieniach radykalne muzułmańskie gangi narzucają prawo szariatu niemuzułmańskim więźniom, zakazując im słuchania zachodniej muzyki, jedzenia kiełbasy itp. Często niemuzułmańscy więźniowie przymuszani są do przyjęcia islamu.
 

W Leeds ponad 200 muzułmańskich więźniów wytoczyło proces, domagając się horrendalnego odszkodowania od władz, z powodu zaoferowania im kanapek z szynką podczas Ramadamu. Mówią, że zostały naruszone ich prawa człowieka. Jednocześnie muzułmańscy przestępcy seksualni w brytyjskich więzieniach odmawiają uczestnictwa w zajęciach z udziałem psychoterapeuty, tłumacząc, że ich religia zabrania opowiadania o swoich przestępstwach.
 

W West Yorkshire elektryk pracujący dla spółdzielni mieszkaniowej w Wakefield został zwolniony z pracy z powodu umieszczenia w samochodzie na desce rozdzielczej krzyżyka. Jego pracodawca powiedział mu, że krzyż może być obraźliwy dla muzułmanów.
 

Londyńska stacja radiowo-telewizyjna BBC przestała używać tradycyjnych określeń Anno Domini i Before Christ, zastępując je bardziej neutralnymi nazwami: nasza era i przed naszą erą. Przypadków absurdalnych decyzji władz i instytucji publicznych, uprzywilejowujących islam jest bardzo wiele.
 
psaw na Fronda.pl

piątek, 09 grudnia 2011

Międzynarodowa komisja lekarzy w Lourdes uznała za „niezwykłe” dwa uzdrowienia, do jakich doszło w narodowym francuskim sanktuarium maryjnym. Po dokładnych badaniach lekarze doszli do wniosku, że uzdrowienia dwóch kobiet nastąpiły nagle i są związane z obecnością chorych w tym miejscu – stwierdziła komisja w komunikacie, ogłoszonym 7 grudnia.

Dokumentację w tej sprawie biskup Tarbes i Lourdes – Jacques Perrier przekaże biskupom diecezji, z których pochodzą obie uzdrowione.

Jeden przypadek dotyczy kobiety urodzonej w 1946 roku, która od 1982 roku przeszła liczne ciężkie operacje. Lekarze na próżno starali się usunąć przyczyny krytycznie wysokiego ciśnienia tętniczego. Dopiero po pielgrzymce do Lourdes w 1989 roku chora poczuła nagłą poprawę i ustąpienie dolegliwości. Komitet lekarzy przeważającą większością uznał, że sprawa ma związek z sanktuarium i uznał to uzdrowienia za niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia.

W drugim przypadku chodzi o zakonnicę urodzoną w 1934 roku. Od 1962 odczuwała ostre bóle, które spowodowały porażenie nerwów lewej nogi. Długotrwałe leczenie, łącznie z operacją kręgosłupa, nie przyniosło efektów. W 1965 r. zakonnica na noszach uczestniczyła w pielgrzymce do Lourdes i tam doświadczyła nagłego uzdrowienia. Również w tym przypadku komitet lekarzy, po przeprowadzeniu nowych badań, uznał, że uzdrowienie jest niewytłumaczalne i określił je jako cudowne.

Od 2006 roku specjalna komisja lekarska w trzech etapach rozpatruje informacje o uzdrowieniach. Na pierwszym etapie, opierając się na historii choroby, stwierdza, czy uzdrowienie nastąpiło nieoczekiwanie. Drugi krok to wyjaśnienie, czy uzdrowienie to zostało „potwierdzone”. „Niezwykły charakter” uzdrowienia – jak w obecnych przypadkach – orzekany jest dopiero w trzecim etapie.

W lutym 1858 w Lourdes – wówczas maleńkiej wiosce we francuskich Pirenejach – Matka Boża ukazała się po raz pierwszy 14-letniej wówczas pasterce Bernadetcie Soubirous. Od tamtego roku miało się tam dokonać ok. 30 tysięcy cudownych uzdrowień, spośród których 6 tysięcy udokumentowano, a 2 tysiące uznano za „medycznie niewytłumaczalne”. Kościół ze swej strony uznał 67 z nich jako cuda, ostatnie z nich w 2005 roku. Opinia lekarzy, że uzdrowienie jest naukowo niewytłumaczalne, nie oznacza, że instancje kościelne uznają to za cud.

Kolejny - racjonalny - dowód na istnienie Bożej Opatrzności w świecie, czyli innymi słowy Bóg istnieje. Ludzka odpowiedź na doświadczenie cudownego uzdrowienia może być tylko jedna: zaufanie i wiara. Wszelka krytyka cudów, które zostały racjonalnie za takie uznane świadczy o zwykłej ignorancji i o braku racjonalnego myślenia. Dla ateisty styczność z cudem jest możliwością zrozumienia, że jego ideologia i światopogląd jest mylny. Czyli staje twarzą w twarz z własną omylnością. Dlatego cuda jakie doświadcza współczesny świat są po to, by wzmocnić wiarę i stać się przyczyną racjonalnego oczyszczenia z ideologii nie pasujących do rzeczywistości (a których niestety jest wiele) - czytamy na Fronda.pl.

***

Cud raczej nie wydarzy się w Brukseli, gdzie debatują na temat przyszłości Unii Europejskiej. Tego denata nie da się już uratować. Długi gonią długi, a spłata ich zaczyna być mało realna. To studnia bez dna i to na pustyni.

***

Oglądałem dzisiaj program o "dzikim lataniu na Alasce". Niesamowite, co ci piloci wyprawiają w powietrzu i na lądzie. Lądowanie na zboczu góry jest czymś niesamowitym i wygląda pasjonująco.

***

W Chicago pobito 80 letniego księdza. Rabusie dokonali tego, bo starzec bronił świątyni. Dziwny jest ten świat. Dobranoc.

 

środa, 07 grudnia 2011

W poniedziałek, w Anglii i Walii weszło nowe prawo, które pozwala na zawieranie małżeństw homoseksualnych w obiektach religijnych. Przedstawiciele Kościoła anglikańskiego protestują.

Związki partnerskie można zawierać w Wielkiej Brytanii od 2005 roku, ale do poniedziałku uroczystości takie odbywały się tylko w miejscach świeckich.

Kościół wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że "Kościół anglikański nie widzi przesłanek, dla których miałby udostępniać pomieszczenia do rejestracji związków partnerskich", chyba że Synod Generalny stwierdzi inaczej.

„Sklep z odzieżą męską nie jest zobowiązany do dostarczania damskich ubrań. Księgarnia dla dzieci nie sprzedaje książek dla dorosłych; tak Kościół, który zapewnia możliwość zawarcia związku małżeńskiego, nie powinien być zobowiązany do udostępnienia obiektu parom tej samej płci na rejestrację związków partnerskich” - piszą oburzeni przedstawicie Kościoła.

Synod jest zgromadzeniem walnym i jest mało prawdopodobne, aby umożliwił zawieranie ślubów tej samej płci w pomieszczeniach należących do Kościoła.

Brytyjski rząd stwierdził, że nie ma zamiaru zmuszać instytucji religijnych do respektowania nowych przepisów - czytamy na onet.pl.

W Irlandii przedstawiono Budżet 2012. Zaowocowało to tym, że od północy cena benzyny skacze jak choremu temperatura.

Poleciałem szybko zatankować, bo od rana będzie już "po ptokach". Kolejka zaczynała się tworzyć gigantyczna. Podobnie będzie się działo w Polsce, bo cena 8 zł za litr powinna doprowadzić rządzących za kratki.

Upadek strefy euro wydaje się być przesądzony. Ludzie nie zdzierżą takiego przesilenia nie pomogą nowe traktaty niemiecko - francuskie, nie pomogą usmiechy Merkel i głupkowata twarz coraz bardziej znienawidzonego we Francji Sarkozy.

This ship has sailed - to najlepsze powiedzenie w tej sytuacji. Dlatego dziwi mnie napalczywość Sikorskiego i próba ratowania trupa. Usta usta - w tym wypadku - to nekrofilia.

***

Jeśli jesteś kobietą i masz prawo jazdy możesz być przyczyną rozpowszechniania pornografii, prostytucji i rozwodów. Do takiego wniosku doszli "eksperci" w Arabii Saudyjskiej. Gratulacje! Oczywiście, w Europie wiele krajów do niedawna posiadało taki zakaz dla kobiet, ale nikt nie argumentował to tak debilnie.

***

Wow, świat obiegła informacja, że znaleziono Ziemię 2.0. To dopiero żadna informacja. Po pierwsze odległość 600 lat świetlnych od Układu Słonecznego, po drugie do końca nie wiadomo jakie jest podłoże "planety" i po trzecie jej podobnych jest tysiące, które za "naszego" życia nie będą zbadane. Każda informacja jest dobra - panowie i panie astronomowie.

Miłośnicy UFO już pieją z zachwytu, choć zupełnie nie wiem dlaczego, a pytanie o "takich samych" ludzi jak my, jest śmieszne i głupie.

***

Nie ma co się nad tym rozpisywać. Lepiej wiarę w istnienie nowej Ziemi przenieść na wiarę w istnienie Boga, który to wszystko stworzył. Jego obecność w Swoim Synie na Ziemi (1.0) stwarza wyjątkowość naszej Planety, odkupienie człowieka (z Ziemi 1.0) i rozsianie nadziei zbawienia stawia NAS w pozycji wyjątkowej.

***

Onet.pl za Strefą Tajemnic cytuje dzisiaj fragment ksążki Śmierć nie istnieje. Ale goś powymyślał. Pozbierał wszelkie możliwe wyobrażenia życia po śmierci i opwiada. W Ameryce zrobi furore (bo naiwni Amerykanie to kochają) i będzie się smiał z tumanów, którzy wydali kilkadziesiąt dolarów na jego wypociny.

Może ja też opiszę moje doświadczenia po operacji wyrostka 20 lat temu jak ... "odszedłem" z tego świata na moment... Ale co tam?! :) Na szczęście dostałem w twarz od pielęgniarki wróciłem do ... siebie. A mogło być źle.

Dobrej nocy. Z Bogiem. Polecam modlitwę!

poniedziałek, 05 grudnia 2011

Na lotnisku w Dublinie mieli dzisiaj pełno roboty. Po pierwsze, B737-800 (EI-DCL) Ryanaira miał problem ze slotami i abortował lądowanie ze względy na dużą prędkość, by 40 minut później wylądować ze zbyt dużą prędkością. Nikomu nic się nie stało, choć ogłoszono PAN-PAN. Po drugie, A320 AerLingusa lecący do Mediolanu zgłosił pekniętą przednią szybę i wylądował 50 minut po starcie.

10 minut wcześniej lądował wspomniany wyżej Ryanair...

***

Amerykańska organizacja International Christian Concern (ICC) poinformowała, że prezydent Pakistanu ułaskawił Asię Bibi, chrześcijankę skazaną rok wcześniej na śmierć za obrazę islamu. Jest to wielki sukces organizacji chrześcijańskich na całym świecie - za: Fronda.pl.

Wszystko zaczęło się od tego, że powiedziała do - namolnie namawiających ją do przejścia na islam - koleżanek: „Jezus Chrystus umarł za moje grzechy i za grzech świata. Nie zrobił tego dla was Mahomet”. Natychmiast po tych słowach została, wraz ze swymi trzema córkami, pobita. Później czekał ją proces przed sądem. Wyrok: śmierć „za bluźnierstwo przeciwko Mahometowi”. Była jeszcze opcja: przejście na islam i ułaskawienie. Asia odmówiła.

Jestem w szoku :) Pozytywny szok!

Bogu niech będą dzieki.

***

5 grudnia 1931 roku wysadzono w Moskwie Cerkiew Chrystusa Zbawiciela, by zbudować na jej miejscu Pałac Rad. "Wieża Babel" nigdy nie została utworzona, a piekną cerkiew rozwalono. Banda skończonych debilów. Pięć lat później podpisano Konstytucję Zwycięskiego Socjalizmu. Po terrorze stalinizmu, to gówno na szczęście upadło.

Tak samo upadnie Unia Eropejska. Zacznie się od waluty, a Anglicy już przewidują ewakuację swoich obywateli. Prosta przyczyna, po upadku euro ludzie wyjdą na ulice, bo dotknie ich totalna bieda. Na Zachodzie nie potrafią oszczędzać, nie wiedzą co znaczy to słowo. Nie myślą o przyszłości, bo ich życie opiera się na przekonaniu, że im się należy. Przykładem jest leniwa Grecja i Irlandia.

***

Wszystko przeminie na tym świecie, ale słowo Boga nie przeminie. Adwent to czas, który przypomina to człowiekowi. Bóg się zbliża i choć nie będzie to w 2012 to jednak kiedyś przyjdzie, by odebrać ... swoje.

***

Pogoda u mnie świruje. Grad padał dzisiaj 11 razy i było bardzo zimno. To troche za wcześnie na zimowe przymrozki na Zielonej Wyspie. Na wieczornej Mszy było chyba 15 osób, a może i mniej. Wcale się nie dziwie, bo lało jak z cebra.

Na koniec japoński cmentarz ferrari na autostradzie. To wszystko marność:

 

Dobrej nocy, z Bogiem.

niedziela, 04 grudnia 2011

Zasłyszane:

"Wierność z ziemi wyrośnie a sprawiedliwość spojrzy z nieba." To co psalmista wypowiedział w swoim uniesieniu, spełniło się w osobie Jana i Jezusa. Wierność Nauczaniu Bożemu w postaci Jana i Słońce Sprawiedliwości Chrystus spotkają się by ogłosić światu zbawienie. Jan przygotowywał ludzi na spotkanie z Tym mocniejszym, i to rzeczywiście działało, przyjmowali chrzest na odpuszczenie grzechów. Przygotowywał ludzi na przyjście sprawiedliwości, której w straszliwym bólu oczekuje świat, a teraz przygotowuje nas na to ostateczne przyjście na końcu czasów. Św. Piotr wyjaśnia nam tę zwłokę Jezusa. W wieczności nie ma czasu. Tysiąc lat jest jak jeden dzień i odwrotnie a cierpliwość Boża dla nas wydaje się być nie zgłębiona. Nasze życie jest drogą do Boga i jak mówi Prorok Izajasz:

Drogę dla Pana przygotujcie na pustyni,
wyrównajcie na pustkowiu
gościniec naszemu Bogu!
Niech się podniosą wszystkie doliny,
a wszystkie góry i wzgórza obniżą;
równiną niechaj się staną urwiska,
a strome zbocza niziną gładką.
Wtedy się chwała Pańska objawi,
razem ją wszelkie ciało zobaczy,
bo usta Pańskie to powiedziały.

Więc to jest prawda, że kiedyś Bóg przyjdzie i będzie nas sądził i z- znowu św. Piotr: Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby /On/ was zastał bez plamy i skazy - w pokoju.

Bóg przychodzi by wyswobodzić człowieka, z tego w co się zaplątał przez swoje odejście od Bożych przykazań, przychodzi dać światu radość życia i zapłatę tym, którzy w Niego wierzyli

Oto Pan Bóg przychodzi z mocą
i ramię Jego dzierży władzę.
Oto Jego nagroda z Nim idzie
i przed Nim Jego zapłata. - sprawiedliwość

Tą zapłatą jest Zbawienie. Nie ma się co bać, nie ma się co przerażać. Bóg nie jest tyranem, który chce skrzywdzić człowieka, czy zabrać co ma. On uświęca. Nasze czynności i nas samych. Pocieszcie mój lud – woła Izajasz. Bóg przychodzi i obdarzy życiem usprawiedliwionych przez Jego Krew. Chcę być pośród nich.

***

W Rosji wybory. Niektórzy już mówią o klęsce partii Putina i choć pewnie wygra, to niewielką ilością głosów. Putin musi czuć sie podle, gdyż tyle "zrobił" dla kraju, a kraj go nie docenia.

Natomiast w Egipcie wygrali islamiści. Naród egipski zerwał kajdany i wkroczył na drogę prowadzącą do zbawienia - powiedział rzecznik Partii Wolności i Sprawiedliwości. Ciężko uwierzyc w ich deklaracje mówiące o demokracji, chyba że weźmiemy pod uwagę tylko muzułmanów.

Niestety są tam i chrześcijanie, których sytuacja pogorszy się jeszcze bardziej, ale w prasie tego nie usłyszymy. Będą zabijani jak kaczki, a Zachód będzie suszył zęby z powodu wszechobecnej demokracji.

***

Jeśli Jerozolima nie uzyska międzynarodowego statusu miasta trzech religii, Bazylika Grobu Pańskiego może się stać meczetem – ostrzega kard. Jean-Louis Tauran przewodniczący Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego. (Fronda.pl) Oczywiście, że tak może się stać, tym bardziej, że nienawiść (z obu stron) jest wielka. Muzułmanie potrafią to zrobić - a za niedługo prawo będzie stało po ich stronie.

***

Zgadzam się z przedmówcą!!! Wykastrować gnoja! (fot.: demotywatory.pl).

Dobrej nocy. Z Bogiem

(Iz 40,1-5.9-11)
Pocieszcie, pocieszcie mój lud!
mówi wasz Bóg.
Przemawiajcie do serca Jeruzalem
i wołajcie do niego,
że czas jego służby się skończył,
że nieprawość jego odpokutowana,
bo odebrało z ręki Pana karę w dwójnasób
za wszystkie swe grzechy,
Głos się rozlega:
Drogę dla Pana przygotujcie na pustyni,
wyrównajcie na pustkowiu
gościniec naszemu Bogu!
Niech się podniosą wszystkie doliny,
a wszystkie góry i wzgórza obniżą;
równiną niechaj się staną urwiska,
a strome zbocza niziną gładką.
Wtedy się chwała Pańska objawi,
razem ją wszelkie ciało zobaczy,
bo usta Pańskie to powiedziały.
Wstąpże na wysoką górę,
zwiastunko dobrej nowiny w Syjonie!
Podnieś mocno twój głos,
zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judzkim:
Oto wasz Bóg!
Oto Pan Bóg przychodzi z mocą
i ramię Jego dzierży władzę.
Oto Jego nagroda z Nim idzie
i przed Nim Jego zapłata.
Podobnie jak pasterz pasie On swą trzodę,
gromadzi ją swoim ramieniem,
jagnięta nosi na swej piersi,
owce karmiące prowadzi łagodnie.

(Ps 85,9-14)
Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie

Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:
oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie dla tych, którzy się Go boją,
i chwała zamieszka w naszej ziemi.

Spotkają się ze sobą łaska i wierność,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

Pan sam obdarzy szczęściem,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim będzie kroczyć sprawiedliwość,
a śladami Jego kroków zbawienie.

(2 P 3,8-14)
Umiłowani, niech to jedno nie będzie dla was tajne, że jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy - bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka - ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia. Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański, w którym niebo ze świstem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią, a ziemia i dzieła na niej zostaną znalezione. Skoro to wszystko w ten sposób ulegnie zagładzie, to jakimi winniście być wy w świętym postępowaniu i pobożności, gdy oczekujecie i staracie się przyśpieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo zapalone pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią. Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość. Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby /On/ was zastał bez plamy i skazy - w pokoju,

(Łk 3,4.6)
Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

(Mk 1,1-8)
Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jak jest napisane u proroka Izajasza: Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie ścieżki. Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając /przy tym/ swe grzechy. Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym.

Tagi