Menu

Codziennik irlandzki

wydarzenia bieżące

Czytania niedzielne

traler

(1 Sm 16,1b.6-7.10-13a)
Pan rzekł do Samuela: Napełnij oliwą twój róg i idź: Posyłam cię do Jessego Betlejemity, gdyż między jego synami upatrzyłem sobie króla. Kiedy przybyli, spostrzegł Eliaba i mówił: Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec. Pan jednak rzekł do Samuela: Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż nie wybrałem go, nie tak bowiem człowiek widzi , bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce. I Jesse przedstawił Samuelowi siedmiu swoich synów, lecz Samuel oświadczył Jessemu: Nie ich wybrał Pan. Samuel więc zapytał Jessego: Czy to już wszyscy młodzieńcy? Odrzekł: Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce. Samuel powiedział do Jessego: Poślij po niego i sprowadź tutaj, gdyż nie rozpoczniemy uczty, dopóki on nie przyjdzie. Posłał więc i przyprowadzono go: był on rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd. - Pan rzekł: Wstań i namaść go, to ten. Wziął więc Samuel róg z oliwą i namaścił go pośrodku jego braci. Począwszy od tego dnia duch Pański opanował Dawida.

(Ps 23,1-6)
REFREN: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego

Pan jest moim pasterzem:
niczego mi nie braknie,
pozwała mi leżeć
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwalę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów;
namaszczasz mi głowę olejkiem,
a kielich mój pełny po brzegi.

Dobroć i laska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.

(Ef 5,8-14)
Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości! Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. Badajcie, co jest miłe Panu. I nie miejcie udziału w bezowocnych czynach ciemności, a raczej piętnując, nawracajcie [tamtych]! O tym bowiem, co u nich się dzieje po kryjomu, wstyd nawet mówić. Natomiast wszystkie te rzeczy piętnowane stają się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, jest światłem. Dlatego się mówi: Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.

(J 8,12b)
Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

J 9, 1. 6-9. 13-17. 34-38

Jezus przechodząc ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloe» - co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A dnia tego, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstało wśród nich rozdwojenie. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To jest prorok». Na to dali mu taką odpowiedź: «Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać?» I precz go wyrzucili. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon.

*_*

Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu.

Św. Paweł to ma te swoje teksty. Raz nawrócony, nie pozostawił złudzeń grzechowi. Nie chciał mieć z nim nic do czynienia. Co więcej, w każdym liście, w czasie każdej podróży dawał temu wyraz. Dla niego istniało tylko "Tak" lub "Nie". Tak dla Boga, nie dla grzechu, którym się brzydził. Bóg otworzył mu oczy i od tej pory widział światło ogromnej miłości Boga do człowieka.

Podobnie jak otwiera oczy owemu człowiekowi. Nie jesteśmy w stanie opisać ciemności. Każdy, kto posługuje się oczami, nie wie, co znaczy być niewidomym. Jednak dobrze wiemy, że ten człowiek stał się tylko pretekstem do czegoś znacznie głębszego. Nie bójmy się powiedzieć, że bycie niewidomym to istna bieda. Człowiek nie jest w stanie niczego zobaczyć, a nasze zamknięcie na chwilę oczu nie sprawi, że poczujemy się jak ludzie niewidomi. To coś, co przekracza myślenie człowieka, który widzi.

Ten człowiek jest obrazem części dzisiejszego społeczeństwa. Jedna część nie widzi! Nie potrafi dostrzec w Jezusie prawdziwego Boga, który przychodzi do "wymiętolonego" człowieka z propozycją zbawienia. Ludzie stają się nowocześni, a takie cuda jak "wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda", które są owocami światłości ulegają przedawnieniu i zapomnieniu.

Dobrze wiemy, że śmierć nazywana jest zamknięciem oczu. Stąd Paweł, bez ogródek woła, by nie mieć udziału w czynach ciemności, gdyż to sprowadza śmierć wieczną na człowieka. 

Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.

Te słowa trzeba przeczytać kilka razy.  W piękny sposób umieszcza je nieznany autor w starożytnej homilii na Wielka Sobotę, gdzie opisuje zstąpienie Pana do Otchłani:

Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań.Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę. Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; aby wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę, idzie On, który jest ich Bogiem i synem Ewy.Przyszedł więc do nich Pan, trzymając w ręku zwycięski oręż krzyża. Ujrzawszy Go praojciec Adam, pełen zdumienia, uderzył się w piersi i zawołał do wszystkich: "Pan mój z nami wszystkimi!" I odrzekł Chrystus Adamowi: "I z duchem twoim!" A pochwyciwszy go za rękę, podniósł go mówiąc: "Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.

Być może ja sam idę jeszcze po omacku i czekam na przechodzącego Boga. Mocno wierzę w Syna Człowieczego, który przywróci mi wzrok, bym dostrzegł, co On dla mnie uczynił. Już nie potrzeba błota i sadzawki Siloe. Ofiarą swego życia sprawił, że wody chrztu obmyły nas z grzechu, a sakramenty pojednania i Eucharystii pozwalają nam trwać w łasce jak najdłużej.

I niejednokrotnie was wyszydzą, jak tego uzdrowionego. Byle głupota (tutaj: zrobienie błota w Szabat) sprawi, że nie będziecie pasowali do nowoczesnego społeczeństwa. Nie martwcie się i nie bójcie. Dajcie Mu działać w swoim życiu, a On sprawi, że to życie nabierze pięknych barw lata. Poprowadzi cie nad wody, gdzie będziesz mógł odpocząć, orzeźwi twoją duszę. Tak, On, Pan i Stwórca będzie ci usługiwał.

Miej pewność, że upatrzył sobie ciebie, ale potrzebuje, byś wyszedł na ulicę i usiadł, bo tamtędy będzie przechodził. Powtórnie

 

Zwiastowanie Maryi.

traler

(Iz 7,10-14)
Pan przemówił do Achaza tymi słowami: Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze! Lecz Achaz odpowiedział: Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. Wtedy rzekł [Izajasz]: Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami.

(Ps 40,7-11)
REFREN: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Nie chciałeś ofiary krwawej ani płodów ziemi,
lecz otwarłeś mi uszy;
nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.

W zwoju księgi jest o mnie napisane:
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.

Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca,
głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twojej łaski ani Twojej wierności
przed wielkim zgromadzeniem.

(Hbr 10,4-10)
Niemożliwe jest bowiem, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę - w zwoju księgi napisano o Mnie - abym spełniał wolę Twoją, Boże. Wyżej powiedział: ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

(J 1,14ab)
Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami, i widzieliśmy jego chwałę.

(Łk 1,26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.

*_*

"Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi".  Jak mówi nam wiara, przyszedł, stanął obok Niej i zaczął rozmawiać. Maryja była córką Joachima, człowieka zamożnego ale i sprawiedliwego, który - jak podaje tradycja - pościł na pustyni przez 40 dni i nocy, a Anioł Pana objawił mu, że dziecko, które urodzi się ze związku z Anną będzie "radością ziemi".

Joachim przekazał Miriam z Nazaretu bogobojność. Jako dobry Żyd, znał doskonale Pisma, a w szczególności te, które odnosiły się do Zbawiciela, którego oczekiwali. Znał je doskonale i jako głowa rodziny dzielił się tym w domu, według zwyczaju żydowskiego.

Słyszał o swoim przodku Achazie, który jako król Judy sprzeniewierzył się Bogu i wprowadził pogaństwo ofiarując obcym bogom swojego syna. Nie posłuchał Izajasza i królestwo Judy zostało pokonane. Ale słowo się rzekło!

"Oto Panna pocznie i porodzi Syna", by Ten swoją Krwią dał ludziom zbawienie. Nie Asyria, nie konie i inne zwierzęta, ale prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek. "Słowo stało się Ciałem". Stał się jednym z nas, przez Słowo wypowiedziane przez Anioła do przepięknej duchowo kobiety, która jedyna była zdolna stać się Świątynią Boga.

Zawsze będę się zastanawiał, czy mogła powiedzieć: nie!? Mówi się, że była wolną, ale i przestraszoną młodą dziewczyną. Nic nie wiedziała o swoim wywyższeniu i nie czuła się tak specjalnie. Nie jestem mariologiem, ale śmiem twierdzić, że nie mogła odmówić. Przez Niepokalane Poczęcie stała się tylko TAK dla Boga, co wcale Jej nie umniejsza, a wręcz przeciwnie, podnosi Ją na wyżyny nieba. Była bez grzechu, a powiedzieć Bogu "nie" może tylko ktoś, kto dotknięty jest skazą grzechu.

Zwyczajnie On Ją wybrał, bo tak chciał!

Nie ważne. Wykonało się i człowiek na nowo odzyskał utracone życie. Syn, "zrodzony a nie stworzony" przez Maryję przyszedł na świat, by spełnić, czy raczej wypełnić wolę Ojca i przywrócić nas Bogu.

Proste? Proste!

I jeszcze jedno: zwiastowanie Maryi, czy Zwiastowanie Pańskie? Pewnie zależy to tylko od tego, kto komu co!?

Ekstremalna Droga Krzyżowa

traler

Poszedłem na Drogę krzyżową do kościoła. Była iście ekstremalna. Nie przez fakt rozważań, ale dzięki kapłanowi, który gubił się w kartkach i przyspieszał modlitwy by, w sumie "odbębnić" całe nabożeństwo. Może chciał zdążyć na właśnie rozpoczynający się mecz Irlandia - Walia, a może zwyczajnie się nie przygotował.

W internecie krąży "milion" opracowań Drogi krzyżowej, ale dobrze wiem, że coś wymyślić na poczekaniu nie jest łatwo. Od momentu skazania do złożenia Ciała do grobu, zawsze pojawia się troska o MNIE, człowieka, któremu kiedyś przyjdzie spotkać Pana po "drugiej stronie". Cokolwiek mówił i robił dotyczy mnie i całej ludzkości przede mną i po mnie. Nie zrobił tego dla siebie. On nie potrzebował ofiarować się za siebie. Nie potrzebował wyszydzenia przed Zwierzchnikami, ani na Krzyżu, nie potrzebował wielokrotnie upadać, nie potrzebował patrzeć w oczy cierpiącej Matki, nie potrzebował pomocy Szymona ani Weroniki i w końcu nie potrzebował być złożonym do grobu.

Widząc stacje Drogi Krzyżowej nie da się przejść obok. Św. Paweł, w Liście do Rzymian (5,6-9) powie:

Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni. A nawet za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami.

To prawda. Bóg, po raz kolejny dał człowiekowi szansę na bycie zbawionym. Dokonał odkupienia przez Krzyż swego Syna. Niebo się otwarło po raz kolejny, by "przemycić" tych, którzy wcześniej się sprzeniewierzyli.

Warto sobie jednak powiedzieć, że po Śmierci przyszło Zmartwychwstanie. Że choć wygląda to źle i strasznie, to jednak było to jednorazowe i zakończone zwycięstwem Życia.

imagew1280* Zdjęcie z filmu Pasja

Wielu pyta, dlaczego Krzyż?

W prefacji o Krzyżu, Kościół woła: "Ty postanowiłeś dokonać zbawienia rodzaju ludzkiego na drzewie Krzyża. Na drzewie rajskim śmierć wzięła początek, na drzewie Krzyża powstało nowe życie, a szatan, który na drzewie zwyciężył, na drzewie również został pokonany, przez naszego Pana Jezusa Chrystusa."

I Bogu niech będą dzięki! Nawet jeśli nie słyszałem rozważań, nawet jeśli było to żałosne "widowisko" mam pewność, że Bóg wykonał TO prawidłowo, bo mnie kocha!

Upadki

traler

Kątem oka oglądam skoki w Planicy i zastanawiam się, jak to możliwe, by lecieć tak daleko. Oczywiście, kłania się fizyka, ale w głowie mi się nie mieści, by ogłupić strach. Wiem, że oni się tego nie boją, choć maja olbrzymi respekt, ale mnie musiałoby pogotowie ściągnąć z rozbiegu.

Nie znoszę uczucia spadania, upadku.

(Oz 14,2-10)
To mówi Pan: Wróć, Izraelu, do Pana Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną twą winę. Zabierzcie ze sobą słowa i nawróćcie się do Pana! Mówcie do Niego: Przebacz nam całą naszą winę, w ten sposób otrzymamy dobro za owoc naszych warg. Asyria nie może nas zbawić - nie chcemy już wsiadać na konie ani też mówić "nasz Boże" do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota. Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola rozpuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. I wrócą znowu, by usiąść w mym cieniu, i zboża uprawiać będą, winnice sadzić, których sława będzie tak wielka, jak wina libańskiego. Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bożkami? Ja go wysłuchuję i Ja nań spoglądam, Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc. Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pańskie są proste: kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy.

Tak Ozeaszem posługuje się Bóg, który widzi krzywdę człowieka, który upadł. Zwyczajnie Mu smutno, że został opuszczony, że Jego stworzenie zwraca się w inną stronę szukając szczęścia.

Upadek (każdy) boli. O ileż bardziej dusza cierpi po upadku, zanim nie zwróci się do Pana o pomoc. Padłeś, powstań. Nie ma co się nad sobą rozczulać.

To przesłanie Wielkiego Postu. Nie zawsze jest, jak byśmy chcieli w życiu. Niektórym nawet czekanie na przysłowiową "śmierć" nie wychodzi. Tym bardziej, powrót z zaświatów grzechu i niewiary wydaje się sensowniejszy.

*_*

Po kilku dniach deszczu i zimna, wyszło słońce. Jest pięknie i miło.

*_*

243 metry Krafta mówi za siebie. Śmieję się do siebie, że gdybym tyle szedł, to bym się zmęczył! Podziwiam tych ludzi. Już chciałem powiedzieć (tradycyjne polskie), że Stoch słabo, ale ... lepiej przemilczeć. To jest sport, gdy liczy się pogoda i umiejętności oraz szczęście, by dobrze trafić na to pierwsze.

Przekonał się o tym Domen Prevc, który w locie dostał silny wiatr i ratował się przed upadkiem w dużej wysokości i przy ogromnej prędkości.

Jak w życiu. Człowiek - brzmi dumnie!

CsD4TpGWYAA6Hi

 

Doktor oświeci

traler

(Łk 11,14-23)
Jezus wyrzucał złego ducha [u tego], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.

*_*

"Premier May poinformowała, że zamachowiec był Brytyjczykiem." To jest diabelstwo tego czasu! To "niemy duch", który zabrania mówić prawdę. Tak myślałem, że policja przekaże narodowość, a nie wyznanie/ideologię tego człowieka, które jest tutaj kluczowe. Nie rozumiem dlaczego prawda o islamie jest tak kryta.

Odrzucenie przez Europę swoich wartości doprowadza do kataklizmu, a kreda jest na wyczerpaniu.

- Żeby podjąć się już niemal mediacji między Londynem a Brukselą, to trzeba mieć siłę i autorytet w oczach obu stron. Mediatorowi się wierzy. Polska ma ten autorytet nadszarpnięty. Ponadto mediator musi utrzymywać równy dystans do stron - mówi o wizycie Jarosława Kaczyńskiego w Londynie dr Ryszard Żółtaniecki (były ambasador w Grecji i na Cyprze) z Collegium Civitas - wp.pl.

Że co? To pewnie być jakaś doktorska mowa!

Wróćmy do korzeni. Dzięki wierze, o którą mamy zabiegać, możemy wyjść z tego bałaganu. Również dzisiaj w pierwszym czytaniu mszalnym Bóg skarży się u Jeremiasza:

(Jr 7,23-28)
To mówi Pan: Dałem im przykazanie: Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze powodziło. Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą. Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkich moich sług, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali swych uszu. Uczynili twardym swój kark, stali się gorszymi niż ich przodkowie. Powiesz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi. I odezwiesz się do nich: To jest naród, który nie usłuchał głosu Pana, swego Boga, i nie przyjął pouczenia. Przepadła wierność, znikła z ich ust.

Tak było za dni Proroka, tak jest i teraz. Jeremiasz przepowiedział zniszczenie Judy i Jerozolimy. Stąd, czy pytanie o Europę, jaką znamy to kwestia czasu, jest na miejscu?

Autor tomiku Rekolekcje w Glendalough* chce podejmować się mediacji między Brukselą a Londynem. Tylko po co? Może by tak sięgną głebiej w owoce swoich rekolekcji w dolinie Gleann Dá Loch.

Do końca nie wiem, czy to Kaczyński miał "mediować", czy Żółtaniecki? 

*Ryszard Żółtaniecki (ur. 1954) – polski poeta, socjolog i dyplomata.

Kargul - postać z filmu "Sami swoi".

po poznańsku..

traler

Dzisiaj przypada rocznica urodzin Jacka Kaczmarskiego. Ten wybitny kompozytor i poeta wpisał się w polską kulturę m. in. pieśnią Mury, inspirowaną piosenką Lluísa Llacha, L'Estaca (Pal), do której  melodii sam napisał wiersz o tym tytule. "Mur" runął 10 kwietnia 2004 roku. Artysta zmarł na raka krtani. Tuż przed śmiercią został ochrzczony.

*_*

Nie sposób pominąć wydarzeń z Londynu. Rok po Brukseli giną kolejne osoby, a policja podaje, że od wczoraj informacja o zamachu była w internecie. Gratulacje.

Oczywiście, trwają spekulacje, kim był napastnik! Naprawdę. O tyle dobrze, że nazwano to "atakiem terrorystycznym"!

Teraz czekamy na marsze, koncerty i rysowanie kredą na chodnikach.

A w Poznaniu... "- Rasizm w Polsce to jest naprawdę duży problem. Jeśli wartości europejskie pozostaną tylko na papierze, to boję się, że na kontynencie dojdzie do Holocaustu w stosunku do muzułmanów - mówił imam Youssef Chadid, dyrektor Muzułmańskiego Centrum Kulturalno-Oświatowego w Poznaniu, podczas spotkania ze studentami." - wyborcza.pl

*_*

Paul S.L. Johnson powiedział kiedyś: Modlitwa to broń słabych, głodujących, bezsilnych, zagubionych i wątpiących.

Ładne!

Powstań i walcz!

traler

Coraz częściej mówi się o tym, że ludzie odchodzą od Kościoła. Nie zauważam tego. Przeciwnie, pojawiają się ludzie, których w  życiu na oczy nie widziałem i coraz częściej uczestniczą w pełni w Eucharystii. Może to zakończony niedawno Rok Miłosierdzia sprawił, że ci ludzie pojednali się z Bogiem i zaczęli nowe życie? A może zwyczajna próba wyjścia z idiotycznego i przytłaczającego marazmu.

Muszę przyznać, że mi to imponuje. Często słyszę, że ktoś pragnie zerwać z dawnym życiem, że już go/ją to nie bawi, że stało się to nudne... I zmienia się. Po wielu  latach warto zacząć od siebie wymagać. Gnić w starym? Nie, warto dorosnąć!

Ci ludzie czują się wolni. Dopiero wtedy zauważają, że to, co nazywali wolnością do tej pory było czystą głupotą...

"Chcesz być szczęśliwy - ogłup się sam" - napisał kiedyś Kuba Wandachowicz w swoim artykule pt. "Generacja Nic". Wielu jednak ludzi wychodzi z założenia, że nie ma co się ogłupiać. Czas najwyższy się podnieść i coś zmienić.

Wielu młodych ludzi jest w jakiś sposób wykształconych. Wybierając swoją drogę życia czymś się kierują, nawet jeśli jest to stagnacja i "tumiwisizm". Jednak, coraz częściej dochodzi do nich to, że fiasko ich życia zawdzięczają tylko i wyłącznie sobie, więc nie pozostaje nic innego, jak powiedzieć sobie:

Koniec z tym

Ten pierwszy krok jest najtrudniejszy. Nie słucha się głosu innych, którzy chcą "pomóc" (bo nawet jak wiem, że to głupie, to jest to moja decyzja), a i przeszłość (może trudna) nie zawsze pozwala się podnieść.

Fajne jest to, że ci ludzie zrobili to dla siebie. Nikt o tym nie wiedział, z nikim się nie dzielili i nie dzielą swoim zwycięstwem nad gnuśnością i głupotą poprzedniego życia.

I wcale nie od razu wiąże się to z nawróceniem w sensie religijnym. Wielu z nich żyje za granicami kraju, samotnie, z dala od Rodziców, braci i kolegów. Zawarli nowe znajomości, a "buntownicza osobowość" pozwoliła im na sięgnięcie dna człowieczeństwa. Potem przypałętał się marazm życia i to życie pozostało za nimi.

Koniec z tym

Powstać jest trudno, ale jest to wykonalne.

Potem, powoli przychodzi wiara! Tak, ona też się pojawi, bo musi. Przyzwyczajamy się stopniowo do dobra, które w życiu się rozwija (podobnie jak do zła w poprzednim) i czujemy się egoistami w dobrym tego słowa znaczeniu. Po jakimś czasie pojawi się Bóg. On jest zawsze na horyzoncie. Czeka, by człowiek "wpadł" na Niego. Ale nie ma co się obawiać. Naprawdę! To nie boli! Te powroty są godne zauważenia i bardzo cenne.

Tak, mogę być dobrym człowiekiem. Wielu powie, że to dla siebie. Będą zaprzeczać, bo jeszcze ktoś zauważy... Ale to dobrze. Taka natura, taki charakter. Do czasu, aż się dostrzeże, że więcej ludzi jest takich jak ja, że tak samo postępują i z tym się kryją.

I jak nic, zawadzisz nogą o krawężnik przy kościele. Ze złości przeklniesz, ale ... wejdziesz.

To może potrwać wiele lat. Wiele.

Stand up and fight. Opłaca się.

*_*

W dzisiejszym świecie nie brak ciągle głupot, które sprawiają, że życie staje się uciążliwe. Ktoś mi opowiadał, że w Wielkiej Brytanii do klasztoru sióstr zakonnych zgłosił się mężczyzna, który twierdzi, że wewnętrznie czuje się kobietą i pragnie wstąpić do Zakonu. Nie do końca wiem, komu współczuć, ale sytuacja wydaje się być poważna. Ponoć nie można powiedzieć od razu NIE!

*_*

Sidney J. Furie (ur. 1933) kanadyjski reżyser, producent i scenarzysta filmowy powiedział kiedyś: Są dwie drogi do szczęścia – religia i głupota. Z jednym "ale": to drugie jest iluzją.

Jezus Frasobliwy.

traler

Posiedziałem sobie chwilę u dominikanów w Krakowie. Ten kościół ma COŚ w sobie. Trójca Święta, która spogląda z góry jest majestatyczna, a zarazem ... hm, urocza? Tutaj się zaczęło!

 trojcakr2

Kościół był prawie pusty. Obok, w kaplicy Matki Bożej trwała spowiedź.

mba1

Ludzie grzecznie i cierpliwie czekali w kolejce. Nikt się nie spieszył, nikt nie rozmawiał. Pogrążone w modlitwie myśli zdawały łączyć się w jedno wielkie uwielbienie. To się czuło...

 konf1

Spojrzałem na konfesjonał obok i od razu zwróciłem oczy na "wychuchane" miejsce na kratce penitenta. Pomyślałem sobie, ileż to oddechów, słów i łez przyjęła taka kratka; od wieków. Różni ludzie, sprawy, problemy, grzechy. Różni kapłani...

A On siedzi i słucha. Frasobliwy:

frasobliwy1

 *_*

Pisałem wcześniej, że udałem się na Wawel do grobu Pary Prezydenckiej. Wstyd się przyznać, ale nie wiedziałem nic o dziedzińcu z tyłu katedry. "A to skąd się wzięło?" Nie mam pojęcia, jak ja o tym nie wiedziałem... Wstyd, wstyd, wstyd. Tyle lat studiów w Krakowie, a takie braki!

Sam już nie wiem, czy nie wiedziałem, czy jakoś... zapomniałem.

*_*

W domu był rosół. Uwielbiam. Mogę jeść to cały tydzień. Były gołąbki i pierogi. Dobrze tak czasami zajechać na chwilę i się wyspać i najeść. Czas szybko mija, a kupiony wcześniej bilet zobowiązuje do stawienia się na lotnisku. Pogoda była pod psem. Wsiadając do samolotu zmokliśmy jak kury. W jednej chwili rozlało się jak z cebra.

Dziwię się, że jeden z personelu zabronił kobiecie w ciąży na skorzystanie z toalety. Tłumaczył się względami bezpieczeństwa, ale mąż nie dał za wygraną. Poszedł "wyżej" i kobieta mogła skorzystać z pomieszczenia.

W locie, tradycyjnie musiałem napić się Hot Chocolate. W Ryanairze mają najlepszą, jaką próbowałem. A może zwyczajnie mi smakuje, bo przecież każdy coffee shop ma podobne, jeśli nie takie same kubeczki.

 

Kraków

traler

Nie będę ukrywał, że "pieczołowicie przygotowałem" swój króciutki pobyt w Krakowie. Jedną z atrakcji okazał się film "Wyklęty".  To zapewne wersja lajtowa tego, co przeżyli żołnierze wyklęci walcząc o Polskę z komunistami.

Reżyser próbuje pokazać, jak ich traktowano i nimi się "zajmowano" gdy tylko się ujawnili. Ginęli jak muchy. Nie było dla nich litości i przebaczenia. Byli wrogiem numer jeden rodzącej się komunistycznej Polski.

Straszny film w swojej wymowie, a obecność starca na rozprawie (na koniec), który tłumaczy, że nie splamił munduru oficera polskiego jest rozbrajająca. Przeraża także głupota niektórych polityków, którzy porównują "wyklętych" do zbrodniarzy.

Myślę, że wielu ludziom otworzą się oczy, na to, co robili ci młodzi ludzie. Głupiemu nie przetłumaczysz, a mądry dwa razy się zastanowi. Polecam gorąco, póki jest jeszcze w kinach, bo oglądanie go w telewizorze nie będzie tym samym.

Nie dziwi mnie próba zatuszowania prawdy o żołnierzach wyklętych. Nie jest to wygodne dla postkomunistów, którzy sami uczestniczyli w tych zbrodniach. Każdy z ubeków, którzy teraz protestują, że zabiera się im emerytury, miał coś z tym wspólnego.

To nie była praca, a zbrodnicza ideologia, która zabiła najlepszych ludzi w naszym kraju.

Niektóre sceny w filmie są bardzo drastyczne, ale nikt chyba nie wątpi, że właśnie tak to wyglądało.

*_*

Drugim momentem było wyjście na obiad do restauracji meksykańskiej. Nie ukrywam, że "lubię tam chodzić". Pomysł okazał się w pełni trafiony, że nawet A. mnie pochwaliła. Fajitas z wołowiną i ryżem były pyszne. No, i super towarzystwo.

Tego samego dnia odwiedziłem jeszcze muzeum figur woskowych na Rynku. Madame Tussaud to nie jest, ale całkiem miło spędziłem czas.

Nie wiem, czy jakaś figura przypominała do końca oryginał, ale nie przesadzajmy. Super. Można spotkać trzech ostatnich papieży, Kwaśniewskiego  z żoną, "Bolka" z żoną, s. Faustynę i Kolbego, Jaruzelskiego i Wyszyńskiego i paru innych. Najfajniejszym z nich będzie Rydzyk, który wita wszystkich otwartymi rękami!

rydzyk

*_*

Obiad w Karczmie również był "moim pomysłem". Jedynym mankamentem jest ... obsługa, która "wisi" wręcz nad twoim talerzem i czeka na każde zawołanie. Mimo to, restauracja na Sławkowskiej cieszy się ogromną popularnością, a placki ziemniaczane z wołowiną zaspokoją każdego głodomora.

*_*

Na koniec, wspomnę o wizycie przy grobie Prezydenta Kaczyńskiego i Małżonki. Spotkałem tam grupę młodych Japończyków, którzy byli ubrani w sportowe, niebieskie dresy i robili zdjęcia wszystkiemu, co się ruszało i nie ruszało. Wszystko ich śmieszyło i bawiło. Młodość.

Dobrze, bo pogoda była paskudna. Wiało i padało, co mocno namawiało do powrotu do domu.

kacz

 

*_*

Z samego rana, busem udałem się do Rzeszowa. Na przednim fotelu 23-osobowego Mercedesa siedziała kobieta i całe dwie godziny rozmawiała przez telefon.

Dowiedzieliśmy się o komuniach wnuków, ślubach synów i dzieci koleżanek. Życie to życie, więc nie obyło się bez pogrzebów (dwie sąsiadki oraz przyjaciel męża). Nikt nie ośmielił się powiedzieć jej kilka ciepłych słów. To chyba ciągle nie jest kulturalne. Ja też nie, więc zabrałem się za lekturę Przeglądu Sportowego.

Tak, zgadliście! Bus zajechał na Dworzec w Rzeszowie, a na przystanku stała kobieta, z którą ta w busie rozmawiała przez telefon. Wyłączyły telefony, gdy kierowca otworzył drzwi.

yyyyy

 

AS dzięki :)

Lotnisko Rzeszów.

traler

20170318_175556Czekając na lotnisku w Rzeszowie zobaczyłem lotowskiego 737. Pojawił się na chwilę, wysadził kilka osób, zabrał kilka następnych i poleciał. Nie było go na radarze ani na rozkładzie lotów. Zastanawiam się jaka jest przyszłość Lotu. Zamówiono nowe samoloty, stworzono nowe kierunki i rozpracowano miejsce na nowe, wielkie lotnisko...

Przyszłość nie może być więc niewyraźna dla Przewodnika. Zdjęcie, na szczęście było robione w deszczu. Podobnie jak i tego Ryanair'a:

20170318_1756093Co do tego przewoźnika, to nie ma wątpliwości, że się rozwija. Setki samolotów latających po Europie i zamówione następne egzemplarze świadczą, że Mr. O'Leary siedzi na pieniądzach i wie jak je zainwestować.

EI-DPN dowiózł nas do Dublina, choć nie obyło się bez silnych turbulencji i silnego wiatru. Tak czy owak, dolecieliśmy szczęśliwie i bezpiecznie. Lądowanie oceniam na 5/10. Pomimo wiatru pilot powinien się zachować lepiej, a tak dotknęliśmy jednym kołem pasa i całkiem mocno zatrzęsło.

"Powerslide" w powietrzu nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie. Przez moment lecieliśmy bokiem, a sygnalizacja "zapiąć pasy" świeciła się przez sporą część lotu.

Nie mogę przemilczeć polskich celników. Tym razem nie było źle. Może wreszcie ktoś ich nauczył, że Rzeszów to nie Nowy Jork. Sprawdzanie bagaży i przeszukiwanie pasażerów bywa uciążliwe, ale to, co robili Polacy przechodziło ludzkie pojęcie. Tym razem tylko jedna kobiecina myślała, że jest na Dzikim Zachodzie. Chodziła jak sheriff, choć za pasem miała malutką butelkę (pewnie gazu) i kajdanki. Biedne to dziecko (nie mogła mieć więcej niż 25 lat). W Rzeszowie to wszyscy bohaterzy.

No i przy sprawdzaniu dowodów. Nie przesadzam, że trwało to dwie minuty. Przecież przyłożenie dowodu osobistego do skanera trwa kilka sekund. Ale nie w Rzeszowie.

W Dublinie, pani celnik tylko się miło uśmiechnęła.

Coraz lepiej, ale nie idealnie.

Czytania niedzielne

traler

(Wj 17,3-7)
Synowie Izraela rozbili obóz w Refidim, ale lud pragnął tam wody i dlatego szemrał przeciw Mojżeszowi i mówił: Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia? Mojżesz wołał wtedy do Pana i mówił: Co mam uczynić z tym ludem? Niewiele brakuje, a ukamienują mnie! Pan odpowiedział Mojżeszowi: Wyjdź przed lud i weź kilku ze starszych Izraela ze sobą. Weź w rękę laskę, którą uderzyłeś Nil, i idź. Oto Ja stanę przed tobą na skale, na Horebie. Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda, i lud zaspokoi swe pragnienie. Mojżesz uczynił tak na oczach starszyzny izraelskiej. I nazwał to miejsce Massa i Meriba, ponieważ tutaj kłócili się Izraelici i wystawiali Pana na próbę, mówiąc: Czy też Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy nie?

(Ps 95,1-2.6-9)
REFREN: Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego słowem

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padajcie na twarze,
zegnamy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

(Rz 5,1-2.5-8)
Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni. A [nawet] za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami.

(J 4,42.15)
Panie Ty jesteś prawdziwie Zbawicielem świata, daj nam wody żywej, byśmy nie pragnęli.

(J 4,5-42)
Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które /niegdyś/ dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła /tam/ kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i /wiedziała/, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić - prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj. A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą. Rzekła do Niego kobieta: Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. Odpowiedział jej Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. Rzekła do Niego kobieta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko. Powiedział do niej Jezus: Jestem Nim Ja, który z tobą mówię. Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: Czego od niej chcesz? - lub: - Czemu z nią rozmawiasz? Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem? Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: Rabbi, jedz! On im rzekł: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia? Powiedział im Jezus: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli. Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata.

*_*

 

Wczoraj na lotnisku w Rzeszowie widziałem pięknie ilustrowaną broszurę (kilkadziesiąt stron) pt. „Koniec świata 2017. Znaki według kościelnych świadectw”. Od meteorytu poprzez antychrysta i apokalipsę na ziemi autor opisywał co wydarzy się na końcu czasów. Przeglądnąłem i pomyślałem, że czas znów powiedzieć o tym, że nie mamy bać się końca świata. Postanowiłem, że zrobię to inaczej.

Opowiem wam o wielkiej miłości Boga do człowieka. Dawno dawno temu Bóg zapragnął podzielić się z kimś swoim Życiem. Stworzył człowieka i umiejscowił go w stworzonym wcześniej świecie. Człowiek postanowił jednak ze weźmie sprawy w swoje ręce a owa samowolka nazwana została grzechem. Zrozpaczony Stwórca zmuszony był (w sprawiedliwości) do odstawienia ludzi poza raj. Nie zapomniał o nich nigdy i wychodził z propozycjami pojednania. Nasłuchał się jęków i naoglądał krzywd jakich źli wyczyniali izraelitom. Ci jednak nie rozumieli ze czas wędrówki miał być czasem oczyszczenia i powrotu do ziemi obiecanej. Pojawiali się nowi prorocy z wezwaniem do przemiany życia i powrotu. Przez jakiś czas to działało ale po dobrobycie jakiego doświadczali, przyjmowali wszystko jako ogólnie dostępne i im się należące. Wracali do swego paskudnego postępowania zapominając o Bogu, który ich stworzył, a zajmowali się własnymi nieprawościami. Kolejne przymierza były łamane przez ludzi, aż wreszcie nastała „pełnia czasów”, kiedy to Ojciec posyła Osobę do zadań specjalnych. Syn Boży przyjmuje postać człowieka, by osobiście przemówić ludziom do rozumu.

Ukazał się światu jako miłość i miłosierdzie oraz ucieczka przed niebezpieczeństwem śmierci wiecznej. Podnosił nędzarza i dźwigał ubogiego. Łotra wprowadził pierwszego w bramy raju, a upodlonym grzechem przywracał godność człowieka. Wreszcie, by wszyscy i każdy miał na nowo życie, umarł na krzyżu stając się Kapłanem, Ołtarzem i Ofiara przebłagalna za ludzkie przewinienia. Przez Ducha Świętego wlał miłość Boga każdemu z nas do serca, by nikt nie mógł powiedzieć ‘nie wiedziałem’. Cudowne jest to ze umarł zarówno za tych z Refidim, jak i za tych z Rzymu, Krakowa czy Teheranu. Umarł także za tych z Sychar, którzy masowo się nawracali. Przez spotkanie z Jezusem doznawali oczyszczenia swoich serc i nie przejmując się różnicami kulturowymi dostrzegli w Nim – na swój sposób Mesjasza.

Czas najwyższy zachwycić się Jezusem, jak zrobili to owi Samarytanie, jak zrobił to Paweł i wielu świętych, którzy już po śmierci pierwszych świadków doznawali: raz – nawrócenia, a dwa - łaski Ducha Świętego przebywającego i działającego w utworzonym Kościele.

Wielu ludzi zdaje się jednak nie widzieć konsekwencji odrzucenia tej Miłości. Ta Miłość jest niczym nieograniczona. Może tylko zatwardziałość ludzka doprowadza do tego, że zmarnujemy owe usprawiedliwienie które dokonały się na krzyżu.

Kiedy Bóg mówi nie gardź jego słowem.

To zdanie obecnie ma dwa wymiary. Pierwszy: to rzeczywiście słowo., które głoszone jest w Kościele. To przykazania, to nauczona modlitwa, to przebaczenie, nauczanie i głoszenie Prawdy.

Drugie znaczenie: to sam Jezus Chrystus, Bóg i Człowiek, który dla mnie i za mnie umarł na krzyżu. Nie za człowieka sprawiedliwego, ale grzesznika. Umarł z miłości, by z krzyża popłynęła "woda życia", która w chrzcie świętym dala nam na nowo nadzieję życia na wieki z Bogiem.

Koniec świata nastąpi, wojny były, są i będą, ale jedyny ratunek w „upale dnia” jest przy Chrystusie, który czeka na mnie i na ciebie. Który stal się pokarmem, a do tego oddał nas swojej Przenajświętszej Matce, Maryi.

Kantyk Mojżesza - majstersztyk dominikanów

traler

Niedziela była już pochmurna, a czasami padało. No cóż, takie są uroki Irlandii. Każdy dzień bez deszczu jest dniem pięknym i udanym. Taka była właśnie sobota. Pogoda na wieczorną "piłkę" była wymarzona.

*_*

Dziś na Mszę przyszedł pan policjant. Stanął z tyłu i trochę rozglądał się niepewnie po kościele. W całym "mundurku" oraz odblaskowej kurtce z napisem GARDA. Stał z tyłu, ale gdy trzeba było to wiedział jak się zachować. Być może nie zdążył na poranne msze po angielsku, więc "załapał się" na jedyną w całej diecezji mszę po południu. Wyrwał się z pracy na chwilę i w pełni uczestniczył w Eucharystii. Piękne świadectwo.

Z początku myślałem, że kogoś szukał (czasami się zdarza, że ktoś czmychnie do kościoła), ale on naprawdę przyszedł na Mszę.

*_*

Rozbawiły mnie dzisiaj dziewczynki ze scholi. "Ledwie to od ziemi wyrosło", a już chce śpiewać jak dorosła. Super. Podoba mi się to, że nie traktują tego jak "Koncert życzeń". Nie wyjdzie, to nie wyjdzie. Ktoś chce krytykować, to zapraszam do mikrofonu.

*_*

Wiem, że to jeszcze trochę czasu, ale znalazłem na youtube.com Kantyk Mojżesza, który wykonuje Schola dominikanów w Krakowie. Majstersztyk!

 

 Z tym zasnę!

#4pope. Let us pray.

traler

W niedzielę 12 marca rusza akcja #4pope – modlitewny maraton z okazji 4. rocznicy pontyfikatu papieża Franciszka. Przez dziewięć dni, od 12 marca (rozpoczęcie konklawe) do 19 marca (inauguracja pontyfikatu) wierni zaproszeni są do modlitwy Koronką do Miłosierdzia Bożego w intencji papieża Franciszka. (eKAI.pl)

Zwyczajnie powiem, że to fajna inicjatywa. Wiem, że wyraz "fajna" tu nie pasuje, ale "com napisał, napisałem".  Sprawa jest poważna. Franciszek jest bardzo kontrowersyjną postacią. Nie da się ukryć, że wielu wierzących (ja również!) nie rozumie jego poczynań. Wielu "przeklina w duchu" jego zachowania i słowa, które niejednokrotnie potrzebują wytłumaczenia ze strony rzecznika.

Dziwne jest to, że najwięcej o otwartości papieża i Kościoła mówią ci, którzy z Kościołem nie mają nic wspólnego i nigdy mieć nie będą. Nie będę karmił się obecnie teoriami spiskowymi, ale czasami brak słów na to, co "wyprawia" Ojciec św.

Luteranie zrobili świetna satyrę, świetną ale bardzo prawdziwą i bolesną, na którą odpowiadają młodzi katolicy, którzy nie wiedzą, że to wszystko zostało powiedziane przez Franciszka. Próba "wybielenia" go wychodzi niezbyt poważnie!

 

Modlitwa zawsze się przyda. Wiem, że włączą się w to miliony osób, bo po ludzku mówiąc ten człowiek ma "przewalone". Spoczywa na nim odpowiedzialność za cały Kościół Święty. "On ma klucze Królestwa." Jego działalność nie opiera się jedynie na polityce. Jego zadaniem nie jest działalność na rzecz Ziemi. Jego powołaniem jest "utwierdzanie braci w wierze". Z tego będzie surowo rozliczony! Jak każdy inny papież, który prowadził Kościół swoim pontyfikatem.

Każdego zapraszam do tej "przygody". Niech go dosięgnie wasza modlitwa, by był świadkiem wiary w Jezusa Chrystusa. Twitter ma olbrzymi zasięg, więc jestem przekonany, że głosy milionów spotkają się i dotrą do tronu Boga.

Czytania niedzielne

traler

(Rdz 12,1-4a)
Pan rzekł do Abrama: Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi. Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał, a z nim poszedł i Lot.

(Ps 33,4-5.18-20.22)
REFREN: Mamy nadzieję w miłosierdziu Pana

Słowo Pana jest prawe,
a każde Jego dzieło godne zaufania.
On miłuje prawo i sprawiedliwość,
ziemia jest pełna Jego łaski.

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych,
na tych, którzy czekają na Jego łaskę,
aby ocalił ich życie od śmierci
i żywił ich w czasie głodu.

Dusza nasza oczekuje Pana,
On jest naszą pomocą i tarczą.
Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska
według nadziei, którą pokładamy w Tobie.

(2 Tm 1,8b-10)
Weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga! On nas wybawił i wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski, która nam dana została w Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasami. Ukazana zaś została ona teraz przez pojawienie się naszego Zbawiciela, Chrystusa Jezusa, który przezwyciężył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię,

(Mt 17,5)
Z obłoku świetlanego odezwał się głos: "To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!"

(Mt 17,1-9)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie! Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się! Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie.

*_*

Na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię.

Tak Paweł podtrzymuje na duchu, w swoim liście Tymoteusza, swojego ucznia, który za chwilę straci swoje życie, by ukazać prawdę o Bogu, w Efezie. Podobnie jak Paweł, bierze udział w "trudach i przeciwnościach" znoszonych dla Ewangelii. Ewangelia to Dobra Nowina. Ukazuje ona przede wszystkim cel przyjścia na świat Syna Bożego. Stopniowo, powoli, Bóg odkrywa karty swojego życia w Trójcy Świętej, byśmy mieli Życie.

Problemem jest to, że wielu ludzi obecnie odrzuca to, co głosi Dobra Nowina. To są owe "trudy i przeciwności", które dotykają każdego wierzącego człowieka na świecie w XXI wieku. Tymoteusz stracił za to życie, podobnie Paweł i inni Apostołowie. Obecnie wielu chrześcijan zdaje się być ludźmi drugiej kategorii, bo bycie wierzącym jest niepopularne.

W imię wolności ludzie wyrzekają się tego, co Święte i dające Życie. W imię wolności, Bóg idzie w zapomnienie i odstawkę, ponieważ MI WOLNO! Dlatego Jezus uświadamia Apostołów o tym, co przed nimi. "Panowie" tak będzie to wyglądało, a głos Ojca z nieba tylko to potwierdza.

W Ewangelii, a potem w Kościele wszystko opiera się na wierze. Wierzysz to przyjmujesz, nie wierzysz odrzucasz. Trzeba zrobić pierwszy krok, by przyjąć to, co napisane i to, co jest głoszone całemu światu. Odrzucenie wiary przez ludzi powoduje, że wszystko się sypie. Świat wygląda, jak wygląda pogrążając się w chaosie, który nazywany jest "szczęściem" i "wolnością". Ułuda i utopia.

Nasza dusza rzeczywiście oczekuje Pana.

Nikt nie jest w stanie zagłuszyć głosu sumienia w sobie na tyle, by obraz zmartwychwstałego Chrystusa nie był tym ostatnim, który zobaczymy ziemskimi oczami. Spójrz człowieku, co dla ciebie dokonałem, czy i teraz powiesz Mi "nie"?

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych,
na tych, którzy czekają na Jego łaskę,
aby ocalił ich życie od śmierci
i żywił ich w czasie głodu.

Niestety, w imię wolności, odrzucamy Dobrą Nowinę i nie jesteśmy "bogobojni". Pogrążamy się w ciemności grzechu i wielu ludzi umiera bez jakiegokolwiek ratunku. Pamiętajmy też o słowach Piotra: "Dobrze, ze tu jesteśmy". Piotrze, nawet nie wiesz, jak proroczo zabrzmiały twoje słowa!

Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie.

Pewnie wtedy nikt by tego nie zrozumiał, ale teraz wydaje się czasami jeszcze gorzej. My już wiemy o tym widzeniu. Syn Człowieczy zmartwychwstał i odzyskał Życie dla tych, którzy tego pragną. "Przemienieni". To ci, którzy postanowili resztę życia na ziemi spędzić z Jezusem. To On prosił Ojca w tzw. Modlitwie Arcykapłańskiej:

Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje. Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie. Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi.(...) Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie. Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno. (...) Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą.  A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie.

Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. (Ewangelia św. Jana).

Nie pozostaje nam nic innego, jak - jeśli wierzysz - trwać w tym, co jest czytane i głoszone, jeśli jeszcze szukasz, przyglądnij się dokładnie tej scenie z Har Tawor (Wysokiej Góry), bo tam właśnie Bóg objawił ci twoją przyszłość.

Godzina przed Chlebem

traler

adoracja1

"Idę na Adorację" - powiedziałem sobie i ...poszedłem. W każdą sobotę, przed południem, w kaplicy św. Anny wystawiam Najświętszy Sakrament.

Dwie osoby siedziało w kościele szemrając coś pod nosem. Siadłem z tyłu i chciałem się modlić. Ludzie dochodzili i po dziesięciu minutach było już prawie trzydzieści osób. Wtedy zaczęło mnie wszystko irytować. Ktoś z tyłu zapalał świeczki, kobiety przewracały kartki książeczek do nabożeństwa, ktoś kichał, a szeleszczące kurtki przeciwdeszczowe zdawały się grać jakąś arię.

Nie po to poszedłem do kościoła, żeby to wszystko mnie wkurzało. Wziąłem się za brewiarz, ale ciągle było coś w powietrzu. Jednemu za gorąco, więc otwarto okna, drugiej za zimno, więc je zamknięto.

Od jednej z sióstr w Chicago dostałem specyficzny różaniec, którego nigdy wcześniej nie widziałem. "Nakazała mi" modlitwę przed Najświętszym Sakramentem w pewnej intencji.

20170311_1706252

Dopiero to przyniosło upragniony efekt. Ciszę i spokój. "Jezu w Najświętszym Sakramencie na ołtarzu - zmiłuj się nad nami". Nawet nie wiem, ile tam jest paciorków, ale to nie jest istotne. Można odmawiać bez końca i zapomina się o czasie i otoczeniu, które "przestaje istnieć".

Liczy się On i ja.

"Panie naucz się nas modlić" - mówili do Jezusa Apostołowie. I to po jakimś czasie, dopiero! Co robili do tej pory? Szli za Nim i widzieli Jego cuda... Podziwiali? Tylko?

Wiem, że ratunek współczesnego świata jest w Chrystusie. Bez owoców Jego Męki i Zmartwychwstania idziemy na zatracenie. Odrzucając to wszystko stajemy się odpowiedzialni za własną śmierć.

20170105_1256243

Bóg czeka w Najświętszym Sakramencie na każdego człowieka. Czeka, by ten przezwyciężył wstyd, niechęć i zamierzoną ignorancję i stanął przed swoim Panem i Bogiem.

Jesteśmy zabiegani i nie mamy czasu na Adorację. Jesteśmy zabiegani i nie wiemy, jak zagospodarować chwilę ciszy przed Stwórcą. Każda minuta trwa wieczność, bo nie potrafimy się modlić i trwać w dziękczynieniu. To główny wyrzut jaki skierował do Apostołów Jezus w Ogrodzie. Nawet godziny nie potraficie wytrzymać..?

Wiem po sobie, że siedząc przed komputerem, czy oglądając mecz w telewizji, godzina mija niespostrzeżenie. Godzina przed Bogiem jest trudna, jest "długa" i monotonna. Dopóki nie złapie się pewnego rytmu i nie uświadomi się kim jest Ten, przed którym stoję.

Niebo niebem

traler

W 1967 roku, w dominikańskim kościele w Tuluzie doszło do włamania. Zginęło kilka rzeczy, między innymi stary drewniany krzyż. Sprawców nie znaleziono, a sprawę umorzono. Po 50 latach, staruszek złodziej skruszał i oddał krzyż do tamtejszego muzeum. Policja nie zajęła się sprawą. I dobrze. Gość uspokoił swe własne sumienie, a krzyż znalazł się na swoim miejscu.

*_*

Archidiecezja Waszyngtonu poinformowała na swojej stronie internetowej, że ks. Roy Edward Campbell, jr. został nowym biskupem. Informacja jak każda inna, ale.... ten pan był kiedyś wiceprezesem Bank of America. Porzucił wszystko i w 2003 roku wstąpił do Pope St. John XXIII National Seminary i po czterech latach został wyświęcony na kapłana. Teraz będzie biskupem pomocniczym w swojej diecezji.

*_*

Na wiara.pl czytamy:

To jest Ciało moje

"Zwrot ten w potocznym języku aramejskim brzmi „den (lub dena) bis`ri”. Żydzi mówiący po grecku przekładają ten zwrot na język grecki jako „touto estin to soma mou”. Zarówno aramejskie „bis`ri” jak i greckie „soma” określają człowieka jako całość. Tak więc Jezus charakteryzuje chleb eucharystyczny jako swą osobę, swoje własne ja, swoją jaźń. Parafrazując słowa objaśniające dotyczące chleba brzmiały by one: „Ten chleb to jestem ja. Ten chleb jest mną samym, moją osobą jako całością (a nie jedynie częścią wymagającą uzupełnienia). W tym chlebie jestem obecny we własnej osobie.”

Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej

W czasach Starego Testamentu przymierza przypieczętowywano krwią ofiar. Bóg wyzwolił swój lud z Egiptu poprzez krew paschalnego baranka. Rytuał paschalny podawał wprawdzie interpretację kielicha, lecz nie uważał go za symbol krwi, ponieważ żydowskie prawo i obyczaje sprzeciwiały się idei picia krwi jakiegokolwiek stworzenia, a co dopiero krwi ludzkiej. Krew jest w Starym Testamencie często używanym sposobem przedstawienia gwałtownego zabicia, zamordowania człowieka. „We krwi mojej” znaczy zatem tyle, co „przez moją śmierć męczeńską”. Słowo „we” powinno się tutaj tłumaczyć w znaczeniu instrumentalno-przyczynowym za pomocą słów: „przez” lub „na mocy” „na podstawie” „za przyczyną”.

Genialne! Niebiańsko!

*_*

Pierwsze cztery, używane boeingi 737-800 zamówione przez LOT już wkrótce trafią do floty przewoźnika. Będą to 12-letnie samoloty wcześniej latające dla China Eastern Airlines. - czytamy na pasazer.com

Nowy numer AirlinesWorld w News Review Europe podaje informację o zamówieniu Boeingów 787-9 przez naszego przewoźnika. Trzy "dziewiątki" zostaną wylizingowane od Aviation Capital Group. Pierwszy z nich przyleci do Warszawy w marcu 2018 roku.

Nie wolno zapominać o nowiutkich "Maksiach", z których pierwszy przyleci w listopadzie. 

Super. Niebiesko!

Podglądnąłem Everett na google maps i znalazłem stare zdjęcie SP-LRE 787-8.

LRE

Ojcze nasz.

traler

- Uważaj, na mosty, które palisz, bo kiedy znikną, nie będziesz mógł ich ponownie zamknąć - te słowa zadedykował Tusk wszystkim państwom członkowskim, ale, jak podkreślił, zwłaszcza rządowi polskiemu.

Czyli, że co?

*_*

Ryszard D. uprowadził 12-latkę. Ponoć to nie pierwsza jego sprawa z dziećmi. Sąd mu uwierzył i wypuścił. Jakim prawem? Nawet jego ojciec woła, by go wykastrowano! To jedyna broń na pedofilów.

*_*

Leszek Pękalski, znany jako "wampir z Bytowa", został przewieziony do specjalistycznego ośrodka w Gostyninie. Przejdzie tam kilkutygodniową obserwację psychiatryczną. Od opinii biegłych będzie zależało, czy seryjny morderca wyjdzie w tym roku na wolność. Następny!

*_*

Oglądałem męczarnie Manchesteru United w Rostowie. Nie można zwalać na murawę, na przemęczenie, na ... To było bolesne oglądanie. Bardzo bolesne. Oczywiście, że z takim wynikiem są faworytami na Old Trafford, ale to ciągle wielki wstyd.

*_*

Teraz Lyon rozjechał Romę, która na Stadio Olimpico będzie musiała stanąć na głowie. Nie jak Barcelona, której pomógł (jednak) sędzia, ale 4:2 to duża strata.

Ponoć Pieruligi Collina zastanawia się jak ukarać Niemca za kontrowersyjne decyzje na rzecz Dumy Katalonii.

*_*

Jutro piątek, zapraszam na Drogę krzyżową w każdym kościele. Zapraszam nawet, by wejść i na ścianie świątyni pooglądać obrazy wraz z podpisami i zmówić jedno "Ojcze nasz" przy każdej stacji.

W zakładkach jest moja Droga Krzyżowa sprzed kilku lat.

*_*

Modlitwa na zakończenie dnia:

Noc spokojną i śmierć szczęśliwą niech nam da Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen

 

Naprawdę?

traler

Nastały takie czasy, że cokolwiek mówi się złego o Kościele jest super. Próbuje się wszelkimi sposobami oczernić "czarnych", bo przecież na inne religie nikt się nie odważy nic powiedzieć. Jednak, czasami jest tak, że to oni sami się podkładają. W Suchej Beskidzkiej kapłani spowiadali w szkole, co nie spodobało się nauczycielom. Mi również to się nie podoba. Skoro młodzież nie chce iść do kościoła, to nie! Nie róbmy cyrków. "Szkoła to nie kościół" - krzyczeli oburzeni, ale przede wszystkim sakramenty to nie lekcja religii.

Podobnie rzecz miała się z posypaniem głów w środę popielcową. W Galway, kapłani postanowili wyjść z inicjatywą i zrobili ash drive thru wednsday. Polegało to na tym, że przed kościołem stał facet w garniturze i stule i podjeżdżającym sypał popiół na głowy. Naprawdę?

Po co takie rzeczy wyprawiać?

*_*

Śmieszy mnie, gdy Kopacz i Miller (Leszek) wypowiadają się w kierunku Premier. Naprawdę? Sami stali się wizerunkiem kompletnego nieudacznictwa, a teraz mają odwagę wytykać innym. Naród wybrał tę partię, a nie inną. Przeciwnicy PO i rudego musieli czekać 8 długich lat, aż to się skończy. Natomiast, gdy wychodzili na ulice, to policja już tam była.

*_*

Na koniec, nie kto inny, jak Franciszek. Według niego, Duch Święty może chcieć wyświęcania żonatych mężczyzn na kapłanów. "On wieje kędy chce", ale znowu przeleciał na czapką Papieża. "Viri probati" mają być remedium na kryzys powołań. Naprawdę?

32 Μὴ φοβοῦ, τὸ μικρὸν ποίμνιον, ὅτι εὐδόκησεν ὁ πατὴρ ὑμῶν δοῦναι ὑμῖν τὴν βασιλείαν.

32 Nie bój się, mała trzódko! Gdyż waszemu Ojcu spodobało się dać wam Królestwo. (Łk 12,32).

A może to Duch Święty chce podpowiedzieć Franciszkowi?

...bo tam, gdzie jest wasz skarb, będzie też wasze serce. Zapnijcie pasy na biodrach i zapalcie lampy. Bądźcie podobni do ludzi czekających na powrót swego pana z wesela, abyście – gdy przyjdzie i zapuka do drzwi – natychmiast mu otworzyli. Szczęśliwi ci słudzy, których pan w chwili przyjścia zastanie na czuwaniu. Zapewniam was, że opasze się fartuchem, usadzi ich przy stole, po czym podejdzie i będzie im usługiwał. Czy przyjdzie przed północą, czy przed czwartą nad ranem – szczęśliwi oni, jeśli ich tak zastanie!

Na szczęście, myślę sobie, że to tylko nadinterpretacja portalu Fronda.pl.

Podobnie jak informacja o Robercie Lewandowskim, który miał być "twarzą Ministerstwa Rozwoju" na targach handlowych w Hanowerze. Fronda.pl pisze: "SZOK". Yyyyyyy, jaki szok? Zwyczajnie, nie chce być kojarzony z "określoną opcją polityczną" i ma do tego prawo. Targi handlowe? Naprawdę?

indeks2

Cud na Camp Nou

traler

Tego się nikt nie spodziewał. Nie było takiej możliwości,  by odrobić stratę czterech bramek. Barcelona dokonała niemożliwego. Co gorsza, ostatnia bramka padła po zmianie taktycznej Krychowiaka. W Barcelonie balanga, a w Paryżu płacz. "Nasi ojcowie" nam opowiadali, że takie rzeczy się zdarzały, ale ... nie teraz, nie na takim poziomie,  nie na tym szczeblu rozgrywek. 

*_*

Tego będzie mi brakowało za Dużą Wodą.  Wieczorem zasiąść przed szklanym ekranem i podziwiać najlepszych piłkarzy świata.  Nie lubię baseball'a, nie lubię football'u amerykańskiego. Czasami zerkam na Byki, ale nie za często. Różnica czasu zrobi swoje.

To, co tu jest późnym wieczorem, tam jest przed południem. 

Oczywiście, wiele rzeczy, a przede wszystkim osób będzie mi brakowało. Choć wiem, że wrócę jeszcze na Zieloną Wyspę to owe "braki" już czuję w kościach. 

*_*

TTTTTTTTTTTTTTTTTTT

*_*

Nie, o kobietach nie zapomniałem, a chciałbym. To kpina. Manify czy inne bzdury. Obrzydliwe,  a one same nie wiedzą po co tam idą. 

Kopacz coś napisała do Premier. Ta kobieta ma tupet. Proponuję odłożyć butelkę...

 

Jonasz i Chrystus

traler

(Łk 11,29-32)
Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: To plemię jest plemieniem przewrotnym. żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.

Kim był Jonasz?

Był to człowiek do zadań specjalnych. Jemu Bóg powierzył misję nawrócenia mieszkańców Niniwy, stolicy Asyrii. Dziwnym jest to, że Asyria to wróg Izraela, więc szanse na wykonanie tego zadania były zerowe. Nikt nie będzie słuchał, przecież jakiegoś proroka nieznanego im Boga. Sam zainteresowany długo zwlekał z wykonaniem zadania. Doszło do tego, że nawet przez jakiś czas uciekał od Boga, ale po wielu sprytnych zabiegach Jahwe, Jonasz poddał się i wziął się za robotę.

Mieszkańcy Niniwy okazali skruchę Bogu i zostali ocaleni.

Został pochowany w Mosulu, jak twierdzą źródła, ale 24 lipca 2014 roku barbarzyńcy z ISIS wysadzili jego grobowiec w powietrze.

Kim jest Syn Człowieczy?

Jest kimś większym niż Jonasz. Jest znakiem dla nas. On nie ucieka od swoich zobowiązań względem Ojca i nas ludzi. On umiera na krzyżu, byśmy mieli życie wieczne. Nie będzie łatwo tym, którzy tego znaku nie przyjmą. Swoim życiem i śmiercią pokazał nam, jak bardzo Bogu na nas zależy. To wymowne świadectwo miłości Boga do człowieka odrzucane jest przez ludzi "tego pokolenia", którzy wyrzekają się Go wręcz z premedytacją.

Nowy znak Jonasza, to już nie ryba, trzymająca w pysku proroka przez trzy dni. To Chrystus zstępujący do Otchłani, by zniszczyć Piekło i pokonać Śmierć. Teraz jest ona tylko dla tych, którzy do końca znienawidzą Chrystusa i zapragną na zawsze przebywać poza Królestwem Niebieskim.

© Codziennik irlandzki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci