Menu

Codziennik irlandzki

wydarzenia bieżące

A w Krakowie przy Brackim...

traler

Dzień był wspaniały. Po moim powrocie z kościoła, poszliśmy do Muzeum Oskara Schindlera. To była moja pierwsza wizyta w Fabryce Emalia i byłem bardzo zaskoczony profesjonalnością tego miejsca. Eksponaty i zdjęcia szokują. Jeszcze "gorzej" jest z tekstami, które Żydzi pisali w getcie. Bardzo to jest bolesne. Nie ważne, czy ktoś jest antysemitą czy nie. To miejsce daje do myślenia. Godzinami można chodzić i czytać, co działo się w czasach II wojny światowej. Zdumiewa fakt, że nie było ze strony Żydów żadnej formy oporu. Byli "jak baranki na rzeź przeznaczone". I rzeczywiście ginęli. W najlepszym przypadku tracili całe mienie i byli deportowani. Odgłosy puszczane przez megafony dodają temu miejscu specjalnej wrażliwości. Nie można przejść obojętnie. Szkoda, że tak mało miejsc zachowało się upamiętniających rzezie w naszym kraju.

Człowiek człowiekowi zgotował ten los. To szczera prawda, a zwiedzając takie miejsca nie możemy do tego znów doprowadzić. Musimy dobrze korzystać z wolności, która bez Boga i wartości staje się kłamstwem.

Nie wiedziałem, że cieszy się to miejsce takim zainteresowaniem. Kolejki przed budynkiem mogą przyspieszyć bicie serca, ale kilka kliknięć w internecie i już po sprawie. Bilety on-line ułatwiają życie.

I dobrze, że takie coś powstało. Niech ludzie naszych czasów wiedzą i się uczą, że życie bez Boga kończy się degradacją społeczeństw. Niech wiedzą, że w imię chorych pomysłów i ideologi jedni są w stanie wyniszczyć w sposób bestialski drugich.

Przeraża mnie tabliczka, którą zobaczyłem w muzeum:

20170722_140250Aż strach pomyśleć. Ogłupiają nas, bo tak chce Unia?

*_*

Potem był spacer z lodami na Starowiślnej, które ponoć należą do "klasyków" tego Miasta. Czasami kolejki są ogromne, ale mi to zostało oszczędzone, a kolejka przed i za nami liczyła jakieś 60 osób.

Ech, miło było, miło. Nie zniszczy tego nawet omyłkowo kupiona zapiekanka krakowska pełna grzybów. Dla dezynfekcji przepiłem Brackim.

Parafrazując Turnaua, wychodzi nowa piosenka: "A w Krakowie przy Brackim"

Pozwólcie im rosnąć.

traler

(Mdr 12,13.16-19)
Panie, nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim, abyś miał dowodzić, że nie sądzisz niesprawiedliwie, Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz. Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi. I wlałeś synom swym wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie.

(Ps 86,5-6.9-10.15-16a)
REFREN: Panie, Ty jesteś dobry i łaskawy

Tyś, Panie, dobry i łaskawy,
pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają.
Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją
i zważ na głos mojej prośby.

Przyjdą wszystkie ludy przez Ciebie stworzone,
i Tobie, Panie, oddadzą pokłon,
będą sławiły Twe imię.
Bo Ty jesteś wielki i czynisz cuda:
tylko Ty jesteś Bogiem.

Ale Tyś, Panie, Bogiem łaski i miłosierdzia,
do gniewu nieskory, łagodny i bardzo wierny.
Wejrzyj na mnie
i zmiłuj się nade mną.

(Rz 8,26-27)
Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą.

Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

(Mt 13,24-43)
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast? Odpowiedział im: Nieprzyjazny człowiek to sprawił. Rzekli mu słudzy: Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go? A on im odrzekł: Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza. Inną przypowieść im powiedział: Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach. Powiedział im inną przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło. To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata. Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście! On odpowiedział: Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!

*_*

Będąc zwyczajnym "mieszczuchem", kompletnie nie znam się na uprawianiu roli, nie znam się na hodowli roślin i uprawie nasion. Szczerze mówiąc nie za bardzo mnie to nawet interesuje. Nie muszę wiedzieć, jak wygląda gryka, a jak gorczyca. Ta druga kojarzy mi się jedynie z musztardą do smacznej kiełbasy. Ale to, co mówi Jezus jawi mi się jako sensowne. Skończyłem właśnie oglądać film "God is not dead 2". Uczennica, której umarł brat odnajduje w jego rzeczach Biblię. Rodzina jej jest mocno niewierząca, a ona odkrywa w sobie głęboką wiarę. Jedno pytanie, skierowane do nauczycielki, postawi całą Amerykę na nogi. Jej rodzice i grono pedagogiczne oraz prawnicy staną przeciwko tej nauczycielce, z zamiarem całkowitego zniszczenia religii w szkole i na scenie publicznej. Szczególną rolę odegra tu prawnik rodziców, który jest owym "złym człowiekiem" i który zasieje straszny zamęt w sercach wielu, których poróżni ten problem.

"Pozwólcie im róść".

Powiem krótko, mógł go trafić piorun i by było po sprawie. Obyłoby się bez stresu tej nauczycielki. Obyłoby się bez problemów z testowaniem wiary innych. Jednak "Bóg miał plan".

Zbiorą wszystko na końcu, a to, co złe wrzucą w ogień. To rosło razem: Adwokat siejący nienawiścią i ludzie, którzy próbowali bronić swojej wiary, którzy nie wiedzieli co i jak mają mówić, ale Duch Święty mówił za nich.

"Jezus żył i umarł, czy tego chcemy, czy nie. To jest fakt niezaprzeczalny". Te słowa padają w czasie jednego z przesłuchań na sali sądowej w procesie nauczycielki. To jest takie małe ziarnko gorczycy, które stało się drzewem, byśmy mieli cień w skwarze ataków na nas wierzących.

Tych będzie coraz więcej. Będziemy sprawdzani, czy wrzucone ziarno się "zadomowiło" i czy wyda odpowiednie owoce. Czasami wchodzą w nas "farfocle", ale potrzebujemy je przebrać, jak borówki do muffinków. Bez listków czy ogonków.

Bóg nie potrzebuje się tłumaczyć z niczego. Jest Bogiem i to przed Nim wszystko zegnie kolano. Jedni z uwielbieniem, inni z trudem w roli upokorzonego i przegranego człowieka. "Bóg jest dobry i łaskawy", dlaczego więc nie korzystać z życia, by osiągnąć Życie. "Korzystać z życia" to troszczyć się o swoje zbawienie, bo tylko za życia możemy zbliżać się do zbawienia przygotowanego przez Jezusa na krzyżu.

Bóg zasiada często na ławie oskarżonych i niektórym wydaje się, że Go można zwyciężyć, jak to zrobiono za Piłata. To również było w planie Bożym i "wlało synom swym wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie".

w podróży...

traler

Przerażają mnie ludzie protestujący przed Sejmem. "Niezawisłe sądy"? Czy za poprzedniej władzy tak właśnie było? Skorumpowani i śmieszni sędziowie muszą iść do lamusa. Tylko wtedy wszystko wyjdzie wreszcie na zewnątrz. Sądy ułaskawiały przestępców, a prawo nic nie znaczyło. Ilu ludzi z Sądu Najwyższego było tajnymi współpracownikami bezpieki? Ilu "komuchów" do tej pory zakłada czarne togi i w imię Prawa czyni nieprawość?

Śmieszy mnie cała Nowoczesna oraz Schetyna. Oni naprawdę strzelają sobie w stopę. Nie mój problem, a Prezydent nie powinien zwracać na to uwagi. Podobnie jak na Króla Europy. Wysłał on se list na fejsbuku i zgrywa wariata. Niedobrze mi się robi. Głos zabrała również Kopaczowa. Po jaką cholerę? Przecież miała wyjechać do Kanady z córką! Kto ją tam będzie chciał?

*_*

Podróż powrotna z Kodnia minęła całkiem szybko. Zaczęło lać, więc ochłodziło się znacząco, choć pod koniec trasy już było nieznośnie. Marzyłem o prysznicu. Tym razem kierowałem się na Zamość i to był strzał w dziesiątkę. Droga znacznie lepsza i sprawnie dotarliśmy do domu. Okazało się również, że Polonez zrobił za jednym pociągnięciem 1000 km, co stanowi chyba jego nowy rekord.

DFHvllqWAAI8Tjl

Krótka przerwa, by w telewizji zobaczyć wariatów leżących na ziemi przed Sejmem kopiących nogami o barierki i podróż do Krakowa. "Marcel" to busy z Rzeszowa do Krakowa. Kursują one chyba co dwie godziny i jadą dokładnie dwie godziny. Są to małe Mercedesy, które sprawnie śmigają przez autostradę. Kierowca był niesamowicie miły i uprzejmy. Porozmawialiśmy przez chwilę, bo potem nie chciałem mu przeszkadzać. Dowiedziałem się, że taka koncesja czy licencja do danego miasta jest bardzo kosztowna. Myślałem, że to kierownictwo firmy decyduje do jakiego miasta będzie jeździł przewoźnik, po rozważeniu za i przeciw! A tu "zdziwko", Kasa, kasa, kasa.

*_*

W Krakowie, zaraz po przyjeździe, z Przyjaciółmi poszliśmy na "kiełbachę z Nyski". Jest przepyszna i nie wiem ile razy już to napisałem. A ile napisze....

Pochodziłem sobie w deszczu po Rynku Głównym. Jakim zdziwieniem było dla mnie, że wszędzie słychać język rosyjski. Nawet nie angielski czy nawet nie polski. Już nawet ci, co jeżdżą tymi elektrycznymi samochodzikami to Rosjanie.

Na obiad gładko weszły trzy naleśniki z serem i pokrojonymi świeżymi truskawkami, a i kolacja - na zewnątrz - była smaczna i w doskonałym towarzystwie. Zaczynały gryźć komarzyce, więc udaliśmy się do domu.

Jutro kolejny dzień...

DFHXgkeXgAA3Z0o1

 

Zwiedzanie Podlasia.

traler

Jestem pozytywnie zaskoczony grą Legii. Co prawda, zespół z Finlandii nie był wymagający, ale to dobrze, że potraktowali go na serio i nie zmarnowali okazji do treningu strzeleckiego. To był naprawdę dobry mecz i nie musimy się niczego wstydzić.

Mój dzień był równie dobry. Pojechaliśmy do Kostomłotów. To wioska oddalona od Kodnia o kilka kilometrów. Znajduje się tam malutki kościół Unitów. Ojciec, który rezyduje tam od prawie 10 lat, otworzył bramy cerkwi i opowiedział nie-krótką historię Unitów w Polsce i losów Kościoła na Wschodzie. Zrobił to w sposób godny podziwu. Miło się tego słuchało. Opowiadał o rzezi chłopów i arcybiskupa Kuncewicza, opowiadał  o ich sytuacji na Ziemiach wschodnich w czasie zaborów, w PRL i obecnie. Zwyczajnie znał się na tym, a datami strzelał jak nauczyciel historii.

Na końcu otworzył Ikonostas i mogłem osobiście zobaczyć Miejsce Świętych.

Przez Terespol (gdzie polecam restaurację "Galeria smaków") udaliśmy się do Pratulina, gdzie zabito trzynastu chłopów broniących cerkwi przed wojskiem carskim. Beatyfikował ich Jan Paweł II.

Tak wiele mówi się o Uniach, które łączyły Wschód i Zachód, tak wiele mówi się o Janie Pawle II i jego słowa o "dwóch płucach". Tak naprawdę, to nie jest wesoło. Pisałem o zaskakująco miłym przyjęciu w cerkwi prawosławnej w Jabłecznej. Jeszcze kilka lat temu tak nie było, jednak zrozumieli, że także dzięki katolikom oni żyją i nienawiść niczego pozytywnego tu nie wprowadza.

Całość zakończyła Msza św. w Wólce Dobryńskiej, 28 km od Kodnia. Zdjęcia pojawią się wkrótce.

 

 

100000 km

traler

Dzień był ładny. Słońce prażyło na całego. Pojechaliśmy do cerkwi prawosławnej w Jabłecznej. Znajduje się tam nowicjat, a klerycy studiują w Grecji. Mała, przepiękna cerkiew otwarta jest dla zwiedzających, ale postanowiliśmy, że zwiedzimy ją z zewnątrz. Św. Onufry, jej patron, pilnuje ją "na każdym kroku".

Jest to teren przygraniczny, więc trzeba uważać, by nie wpaść na strażników z Polski czy - o zgrozo - Białorusi. Co chwila widać słupki graniczne. Kilka ruchów ręką na GPS i znaleźliśmy się nad Jeziorem Białym, gdzie zjedliśmy całkiem spory obiad i wypiliśmy dobrą kawę.

Potem odwiedziliśmy Sobibór. Niesamowite miejsce zamordowania 170 tysięcy Żydów. Niektóre dane podają, że może być ich więcej, a dokładna liczba nigdy nie będzie znana. Bestialstwo Niemców było znane w całej Europie.

Wracając naszym Polonezem 1,6 (Caro Plus MR'97) mieliśmy małe/duże święto. Otóż, staruszek (prawie 20 lat) przekroczył magiczne 100 tysięcy kilometrów. Działo się to w Kodniu, 18 dnia miesiąca lipca, Roku Pańskiego 2017, około godziny czwartej po południu.

Tak! 18 lat i dopiero 100K.

*_*

Zakończyliśmy dzień Mszą w Bazylice przed Obrazem Matki Podlasia. O dziwo, doczekaliśmy się  zasłonięcia. Ładnie to wygląda, nie powiem.

Jutro ostatni dzień wyprawy kodeńskiej. Czekają nowe atrakcje.

Smutno i w izolatce

traler

Pozdrawiam gorąco z Kodnia, z sanktuarium Królowej Podlasia. Przedziwne jest to miejsce. 15 września Mikołaj Sapieha przywozi z Rzymu Cudowny Obraz Madonny Gregoriańskiej – Matki Bożej z Guadalupe, znany odtąd jako Matka Boża Kodeńska. Przywozi? To ładnie powiedziane. On go ukradł z Watykanu i uciekł. Zakochał się w obrazie, a papież nałożył na niego ekskomunikę. Wysłańcy Ojca św. donieśli, że w kaplicy sam Sapieha modli się dniami i nocami, co poskutkowało zniesieniem kary kościelnej.

Kult szybciutko się rozniósł po Podlasiu.

Niestety droga z południowego wschodu na Lubelszczyznę jest fatalna. Na ten czas trasa na Lublin jest remontowana co kilometr, a boczne drogi nie nadają się na jeżdżenie nimi. Niektóre z nich nie powinny nosić nazwę "droga".

Na szczęście jest pięknie, choć po drodze padał deszcz.

Wraz z Synem swoim, Panna Maryja Kodeńska niech nas błogosławi.

*_*

Obok klasztoru przebiega granica z Białorusią. Ciekawe doświadczenie, że za rzeką jest państwo totalitarne, a na czele stoi człowiek niekoniecznie przy pełnych zmysłach.

*_*

Widzę, że w Warszawie gości już Książę z Księżną i "Książątkami". A ponoć nikt nie chce do nas przyjeżdżać. Odizolowano nas. Zupełnie.

*_*

Zastanawia mnie, czy poseł Szczerba dostanie możliwość spotkać się z którymś z królewskich Maluchów. Widziałem, że go nie wpuścili do TVP, ale - z tego, co pamiętam - programy kabaretowe lecą o innej porze. Na Trumpa również się nie załapał.

Podobnie ma się z Tomaszem Lisem, który na swoim profilu wypisuje bzdury. Trzeba ratować swój "tyłek", skoro nawet w onecie już nic się nie klei, a Michnik cienko przędzie! Miał świat medialny u stóp, został mu kwadracik na onet.pl, który sam się uruchamia i trudno jest go wyłączyć.

*_*

Tak się jakoś smutno zrobiło... Dobranoc.

Rentgen Ojca świętego.

traler

"... wyjaśnił, że Jezus przeprowadza "duchowy rentgen" serc ludzi. Jest ono glebą, na którą pada ziarno Słowa Bożego...". Na onecie nie zostawiono pod tym artykułem suchej nitki. Jedni pisali na ks. Rydzyka inni, na samego papieża (autora tych słów w czacie "Anioła Pańskiego"), a inni pisali o całym Kościele. Papież nawiązał do dzisiejszej ewangelii o siewcy, a wspomniał, że "chciwość i władza mogą zdusić serce i zagłuszyć obecność Boga". Mogą, wszystko może zagłuszyć głos Boga w naszym sercu. Przyjmowanie islamistów natomiast, nie może a doprowadzi do konfrontacji z katolicyzmem. Wiele osób przestraszy się inwazji islamu i odrzuci wiarę w prawdziwego Boga. Ciekawe, czy wtedy nasz pokorny Ojciec św. doświadczy rentgena jego własnego serca? Kolejny "ładunek" 7000 islamistów dotarł do brzegów słonecznej Italii w ciągu dwóch dni. Gratulacje.

*_*

W piątek oglądałem "Jeden z dziesięciu". Pewien staruszek, który spisywany był na porażkę zadziwił wszystkich odpowiedzią na pytanie o głębokość największej głębiny na Morzu Bałtyckim. Mógł pomylić się o 50 metrów. Podał dokładną liczbę 459 metrów. Doszedł do finału, gdzie przegrał ale był niesamowity. Oglądając dzisiaj Familiadę siedziałem na ziemi. Poziom tego programu jest tak żenujący, że "na trzeźwo się nie da". Prowadzący wypytywał Farmaceutki o "panią magister", a WueFistów o uprawianie sportów. Merytorycznie - bardzo słabiutko. Ten program to kopia (kompletnie nieudana) amerykańskiego Family Feud w telewizji ABC. Steve Harvey jest zabawny, wykształcony i niesamowicie kulturalny.

*_*

Kancelaria Prezydenta podała na twitterze, że są gotowi na przyjęcie w Belwederze najmłodszych członków rodziny królewskiej.

DE2vDYdXoAECshj

DE2vDyhXgAAWALnKlasa. Na księcia George'a i księżniczkę Charlotte czekają zabawki.

 

Plony, żniwa i przypowieść

traler

(Iz 55,10-11)
Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa.

(Ps 65,10-14)
REFREN: Na żyznej ziemi ziarno wyda plony

Nawiedziłeś i nawodniłeś ziemię,
wzbogaciłeś ją obficie.
Strumień Boży wezbrany od wody;
przygotowałeś im zboże.

I tak uprawiłeś ziemię:
nawodniłeś jej bruzdy, wyrównałeś jej skiby,
spulchniłeś ją deszczami, pobłogosławiłeś płodom.
Rok uwieńczyłeś swymi dobrami,
gdzie przejdziesz, wzbudzasz urodzaj.

Stepowe pastwiska są pełne rosy,
a wzgórza przepasane weselem,
łąki się stroją trzodami,
doliny okrywają się zbożem,
razem śpiewają i wznoszą okrzyki radości.

(Rz 8,18-23)
Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując - odkupienia naszego ciała.

Ziarnem jest słowo Boże, a siewca jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

(Mt 13,1-23)
Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha! Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich? On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny.

*_*

Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił.

Ależ to brzmi! Bóg wypomina przewinienia swojego ludu. Przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli. Potrzebowali lekarza, a gdy On się objawił, nie mógł ich uzdrowić. Uzdrowienie dokonuje się po rozpoznaniu choroby, tak samo, jak uwolnienie po wyznaniu grzechu.  Poprzez Słowo Boże zasiewane w naszych sercach oraz Sakramenty, otwieramy się na działanie łaski, która w nas owocuje i pozwala rozwijać się w przestrzeni duchowej. Jak ciężko jest żyć w tej przestrzeni wiemy najlepiej. Żeby zebrać plon trzeba się sporo namęczyć. Z ewangelii Marka (rozdział 4) wiemy, że "z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo. Jest to jednak obraz tego, że wszystko się kończy i na "końcu czasów" nastąpi Sąd, który rozdzieli "dobrych" od "złych". To jednak, jaki plon zaniesiemy w naszych rękach przed Tron Boga zależy od nas. Ma na to wpływ wiele czynników. Jezus, tłumacząc przypowieść Apostołom, którzy nie do końca ją zrozumieli, wyjaśnia o co chodzi. Myślę, że w każdej z tych sytuacji widzimy siebie. Widzimy nad czym musimy "pracować" i co rozwijać w sobie, by to miało "ręce i nogi", a może raczej "łodygę i kłos".

Posłuchajmy więc, co mówi Autor Psalmu 65. Bóg sprawia, że ziemia "krzyczy" z radości. Z suchej staje się żyzna i wydająca urodzaj. Przecież to "moje" życie. Nie raz dzieje się tak, że czujemy pustkę i zniechęcenie. Robiliśmy to wiele razy "na własną rękę" i ... nic. "Gdzie przejdziesz, wzbudzasz urodzaj", a "doliny śpiewają i wznoszą okrzyki radości".  Jego obecność jest "piorunująca". 

Nie liczę jakie procenty przyniosę kiedyś przed Jego oblicze. To pewnie też nie do końca o to chodzi. Dwa talenty pomnożone to ciągle mniej niż tego,który dostał pięć talentów. Rolnik chciałby zebrać całość tego, co zasiał, stąd i przypowieść o obfitości. Jezus, na końcu czasów pragnie zebrać tych, których "otrzymał od Ojca". To jest cel Jego Ofiary na Krzyżu, to cel "dania się w całości" w Eucharystii oraz głoszenia ludziom Dobrej Nowiny.

Dziwny jest #tankraj

traler

(Mt 10,24-33)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.

*_*

Zawsze się bałem tego fragmentu. Znam wiele osób, które myślą bardzo podobnie. Przyznać się, zaprzeć? Co to znaczy? Czy rzeczywiście "krew świadków" znaczy tak wiele? Przyznam szczerze, że ten fragment może wyprowadzić z równowagi niejednego wierzącego. To bardzo trudne słowa, jakich nie słyszymy często od Jezusa. Od czasu do czasu dowiadujemy się o chrześcijanach, którzy oddają życie za wiarę w Jezusa Chrystusa. Jest tego znacznie więcej, ale niektóre media świadomie tuszują te sprawy. Bliski Wschód i Afryka jest pełno takich tragedii, a media mówią o "incydentach", kłamiąc i oszukując w drugą stronę.

*_*

Eureka. Dzisiaj odkryłem, że do Sejmu powinny być przyjmowane osoby po rzetelnych badaniach psychiatrycznych. Zastanawiam się, czy poseł Szczerba nie pójdzie pierwszy dla przykładu. Jeden z sędziów SN żali się natomiast, że nowa ustawa (czy jak to się tam nazywa) pozbawi go środków do życia. Był sędzią i nic więcej nie potrafi zrobić! #MojBoze! Będzie jadał chleb z masłem. Bieda! Widzę, że byli prezesi SN panikują przed próbą oczyszczenia tej kasty. Czego się boją? Program Cela+ już gotowy.

KOD broni Sejmu. To jest już tak żałosne, że trudno się nawet śmiać

DEuVSoCWsAEl1_

*_*

Rozbawiły mnie zdjęcia z wizyty Prezydenta Trumpa we Francji. Szczególnie dotyczy to tej staruszki pełniącej rolę pierwszej damy. Nie ma porównania do Melanii i "naszej" Agaty Dudy. W Warszawie obie pełne uśmiechu, a w Paryżu smutek i rozpacz.

Słowa Trumpa na koniec: "niech Bóg błogosławi Francję" musiały ich zaboleć najbardziej.

Dziwny jest ten świat. Bardzo dziwny.

Ale punktem kulminacyjnym mijającego tygodnia był tekst Wałęsy w programie Moniki Olejnik. Jego chamstwo i wulgarność przeszły wszelkie granice. Nawet Stokrotka wybałuszyła oczy ze zdumienia. Nie chodzi o te brednie, że milicja na silę umieściła go w mieszkaniu. Ten człowiek jest kompletnie skończony. Nawet jako "kapuś" nie budzi litości. Wcale.

Natomiast program Olejnikowej "dostał" nową planszę, którą łatwo odszukać w internecie.

Tak sobie

traler

Wreszcie wzięto się za sędziów. Czas najwyższy. Ci ludzie byli bezkarni we wszystkim, a teraz płaczą, że stała się tragedia. Podobnie wypowiadają się "posełki" Nowoczesnej i kilku dziwnych ludzi z PSL-u. Temu państwu mówimy: "do widzenia".

*_*

Tragedia stała się na słynnej plaży w St. Marteen, gdzie pas startowy lotniska łączy się w uroczy sposób z plażą pełną turystów. Pewna kobieta chciała poczuć siłę Boeinga 737 i nie zdołała przytrzymać się siatki ogradzającej lotnisko. Poleciała kilka metrów dalej i uderzyła głową o chodnik. Kilka godzin później już nie żyła. Zdarza się to niezmiernie rzadko, ale - jak widać - zdarza. Nurtuje mnie pytanie, tragedia czy głupota!

*_*

Jezus powiedział do swoich apostołów: Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski! Wart jest bowiem robotnik swej strawy. A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie. Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was! Gdyby was gdzie nie chciano przyjąć i nie chciano słuchać słów waszych, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych! Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu. (Mt 10,7-15)

Po ludzku, to wszystko jest nierealne. Zwyczajnie się tak nie da. A jednak, ten kto idzie z Dobrą Nowiną powinien przygotować się na rzeczy niezrozumiałe, czy wręcz cudowne. Naprawdę, znajdą się ludzie, którzy doświadczą i ... wyczują" prawdziwą Naukę.  Uczeń powinien przygotować się również na odrzucenie. Tradycyjna "walka" z Kościołem już nie wystarcza. Teraz porusza się tematy "wolności" i "człowieczeństwa" czyli takie, które - paradoksalnie - są podstawą religii i wary.

*_*

Ks. prof. Manuel Nunes Formigão był nie tylko świadkiem. Był też w takiej niesamowitej pozycji, z jednej strony widział to, co wszyscy, miał większe kompetencje niż inni świadkowie, dlatego że był wykształconym księdzem, teologiem, miał duży autorytet. Z drugiej strony był na początku sceptyczny, potem zainteresowany, ale stał się też przyjacielem, powiernikiem dzieci - mówiła w SALVE TV dr Monika Waluś. Wyczytałem to na wiara.pl. To chyba ten, który stał się powiernikiem słynnych objawień Matki Boskiej.

*_*

Z grilla nic nie wyszło. Wiatr i silny wiatr zamknęły drzwi od domu na cały dzień. No trudno. Życie.

*_*

W piątek LOT odbierze ostatniego z zamówionych Boeingów 787. Firma w 2016 roku zarobiła 300 milionów złotych netto. Miano go sprzedać za grosze Niemcom, a ówczesna rządząca partia miała się obłowić krociowymi zyskami. Stajemy się nowocześni i konkurencyjni dla całej Europy. Co prawda, loty transatlantyckie są ciągle jeszcze drogie, ale nie za bardzo. Dzięki aplikacjom kayak i jej podobnym można porównać ceny biletów, a LOT nie wychodzi najlepiej. Wiem, że to się będzie zmieniać, bo musi.

Sam fakt, że rozpocznie się połączenie z Budapesztu do Chicago i Nowego Jorku budzi podziw dla włodarzy.

"Dziewiątki" przylecą za rok, a 737MAX-y zlecą się do 2020 roku.

*_*

A teraz "Jeden z dziesięciu". Najlepszy teleturniej na świecie!

Miasto 44

traler

Siedzenie w blokach w takie upały graniczy z cudem. Termometr na oknie prawie się topi i pokazuje w słońcu ponad 50 stopni. Jest bardzo duszno. Lato. Do tego trzeba się przyzwyczaić.

Postanowiliśmy, że pooglądamy Miasto 44. Nie jest to nowy film, ale ja go jeszcze nie widziałem. Drogą kupna nabyłem go w empiku w Krakowie. Może ciut inaczej. Dostałem w prezencie. Poza tym muszę się poskarżyć, że nie mają drugiej serii Gry o tron w wersji audiobooka.

Mam mieszane uczucia. Wydał mi się trochę cukierkowaty. Wiem, że chodziło o ukazanie normalnego życia w czasie Powstania Warszawskiego i miłości, jaka "rozpętała się" pomiędzy młodymi ludźmi.

Oglądnąłem, ale czegoś mi brakowało. Jakiś taki "szablonowy". Fajnie grała Zofia Wichłacz, ale postać grana przez Pawłowskiego ... bardziej irytuje niż cokolwiek innego.

Dobrze pracował operator od komputerów, bo sceny z użyciem broni maszynowej wyglądają jak prawdziwe. Dobrze, że nie poszedłem na to do kina. Nie lubię niedosytu przed dużym ekranem.

Nie wiem, czy to było zamierzone, czy mój odtwarzacz tak uczynił, ale ciemne sceny były kompletnie niewidoczne.

*_*

Jutro idziemy na grilla na działkę. Mam nadzieję, że dziś w nocy trochę się wypada i wyschnie do jutra wieczora. Wtedy zmieni się powietrze i będzie można trochę posiedzieć, przy czymś chmielowym, jak i ... wołowym.

*_*

Oglądałem dzisiaj mecz Legii Warszawa. Pojechali na koniec świata i wygrali 3:0. Wynik świetny, ale gra sprawiła, że zasypiałem na stojąco. No cóż, mieli się pewnie nie przemęczać, bo nie było takiej potrzeby. Rewanż w Warszawie będzie formalnością. Mączyński miał "dać poziom", ale czy tak się stało odpowie Jacek Magiera.

 

 

 

W domu.

traler

Przesuwam się dalej na południe. Do domu. Wczoraj z Przyjaciółlmi, którzy zabrali mnie na słynną kiełbasę pospacerowaliśmy po niebieskiej kładce. Ma to jakąś swoją nazwę, ale ... zapomnialem. Wygląda bardzo ładnie, a ilość kłótek na barierkach sugeruje, że niejedna miłość się tu stworzyła lub umocniła.
W nocy, przez godzinę "rzucało żabami". Błyskało się dokola bloku.

*_*


Czas pożegnania nadszedł, a taksówka czekała u drzwi. Kierowca w mig zrozumiał, że autobus czekał nie będzie. Porozmawialiśmy sobie w czasie jazdy. Wytłumaczył mi którędy pojedziemy, ale mi i tak zależało na czasie, który mocno ograniczały i uszczuplały korki.

*_*


Przy "Nysce" jest tak mało miejsca, że nie idzie spokojnie zjeść tej kiełbasy. Podeszliśmy kawałek dalej, gdzie stały stoły na hali targowej przy Grzegórzeckiej. Dwóch cieciów wyleciało jak z procy, byśmy odeszli od tych stołów. Nie wiem, czy widziałem bardziej upodlającą pracę. Żadna nie hańbi? Zdziwicie się. Ubrani na czarno budzili litość, a wystarczyło tupnąć nogą, by ich nie było. Jeden kulawy, a drugi bardzo otyły o twarzy ogra. Strażnicy brudnych stołów targowych.

Jadąc "Marcelem" podsłuchlem w radiu, że szykuje się pętla na HGW.  Wreszcie. Szkoda, że tak późno

*_*

Po raz kolejny wpadła mi pod rękę Wyborcza. Musi  być już z nimi bardzo źle, bo jedna strona była poświecona seksowi oralnemu i bakterii, która jest odporna na wszystko. Hm. Chudnie gazeta, chudnie w oczach.

Nawet nie chce mi się tego zdjęcia prostować...

*_*

Przynoszę deszcz. Więc trzeba się szykować. Parasol i kalosze i można "kręcić krakowiaka".

Autobus dojechał do miejsca postojowego. Stamtąd odebrał mnie kolega i po godzinie byłem w domu.  Super czas, dziękuję.

Trzy kaczki

traler

Z moimi gospodarzami udaliśmy się na Grzegórzecką na kiełbasę. W Krakowie wszyscy znają niebieską nyskę i najlepszą kiełbasę z bułką i oranżadą. Genialny pomysł nawiązania do komuny przyciąga tysiące ludzi każdego dnia. Wcześniej jednak oglądaliśmy relację z Warszawy z kolejnej już Miesięcznicy. Napisałem z wielkiej litery, by nadać jeszcze większą rangę na moim blogu temu wydarzeniu. Jednak największym wydarzeniem była jej "kontra". Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek Polska miała tak słabą i tak idiotyczną opozycję. W osiem lat zrujnowali nasz Kraj. Brak pomysłu na rządzenie sprawia, że chcą zniszczyć wszystko, co pochodzi od obecnej władzy.

Wałęsa się przeraził i udał do szpitala (nie, jeszcze nie psychiatrycznego). Garstka osób, która szła w proteście jest zatrważająca. Więcej było tam dziennikarzy i zwykłych przechodniów niż protestujących. Na koniec się rozeszli, a Prezes skwitował to śmiechem.

Wracając do kiełbasy, to była pyszna. Dodając towarzystwo i piękny wieczór.... Wspaniale.

W niedzielę wieczorem udaliśmy się na obiad pod Kraków. Szybko uporałem się z gigantycznym szaszłykiem, a miejsce, które nosi nazwę "Trzy kaczki", zapamiętam na długo. W szczerym polu postawiono dom i kolka ław. Dodano kosze (podobne spotkać można nad polskim morzem) i plac zabaw dla dzieci. Biznes rozkwita.

Dziś Pani domu zrobiła na obiad pierś z indyka w jajku i bułce tartej. Razem z frytkami i pokrojonym pomidorem ze śmietaną tworzyły dzieło sztuki. Weszło bez problemów.

Sam Wałęsa w szpitalu nie miał takiego obiadu. Zresztą, czy znalazłby czas na takie głupoty. Duchem był z Frasyniukiem, który widząc niesione przez stoczniowców taczki również spanikował.

*_*

Oglądałem chwilę CNN. Jedyną ważną informacją z G20 to to, że Trump nie jest za globalnym ociepleniem. Tym ludziom powinni wylać tonę kefiru na łby, bo im się przegrzewają.

*_*

Zostałem drugi raz stryjkiem (choć do tej pory myślałem, że wujkiem). Zuzia przyszła na świat 7 lipca tuż przed północą.

 ziziza

 

Brak papieru!

traler

Kilka dni w Warszawie pozwoliło na pobieżne obserwacje. Polska płynie w dobrym kierunku. Zmienia się prawie wszystko a to, że ogólnie ludziom żyje się znacznie lepiej, nie ulega wątpliwości. Spacerując po Starym Mieście słyszałem ludzi "spośród wielu języków i narodów". Przyglądałem się ludziom, którzy sprawiają wrażenie zadowolonych z życia.  Myślę, że duży wpływ na taką kolej rzeczy miała wizyta Donalda Trumpa w Polsce. Dopiero od niego wiele osób usłyszało (Donald Tusk), że nie tylko nie mamy się czego wstydzić ale i to, że jesteśmy wzorem dla Europy. Usłyszeliśmy wiele ciepłych słów, które są przeciwwagą do tego, co słyszeliśmy za poprzedniej władzy i co działo się na naszych oczach. To uskrzydliło Warszawiaków. Dodało im energii, którą widać na ulicach.
Nie ma nawet porównania do tego, co działo się w Hamburgu gdzie "najlepsi Europejczycy" w demokratyczny sposób próbowali odebrać prawym mandat tworzenia lepszej Polski, który dostali od wyborców. 
Przeczytałem wczoraj - wybaczcie - w Wyborczej, wywiad z Wałęsą. Ten człowiek nie potrzebuje lekarza od serca. Naważył sobie piwa, a teraz nie potrafi go wypić. Z bohatera stał się zwykłym śmieciem historii, którego rozkład powoli następuje i śmierdzi.
Wracając jednak do Stolicy, to śmiem twierdzić, że miasto staje się coraz piękniejsze i nowoczesne. Wieczorem poszedłem do Arkadii oraz do outletu Factory. Nie wiem kogo stać na takie rzeczy. Ceny z kosmosu, a ludzie - nawet w Warszawie - nie zarabiają tak astronomicznych pieniędzy. Porównałem sobie ceny ubrań w markowych sklepach oraz sprzęt rtv. Nie mam pojęcia kto może sobie pozwolić na takie rzeczy. W Stanach miałem chrapkę na Omen od hp za 1399 dolarów. Wiem że to sporo, ale ten laptop "pierze i odkurza". Zobaczyłem go w sieci Saturn za prawie 8000 zł. Jak? Skąd wzięła się ta cena! Podobnie było ze smartwatchem G3 za 299 dolarów w promocji na Dzień Ojca. Saturn i sieć Samsunga sprzedają go za 1700 zł.
Muszę stwierdzić, że takie przyglądanie się ludziom daje mi sporo satysfakcji. Jadąc metrem mija się ludzi, którzy czytają w podroży książki czy artykuły, których sam tytuł przyprawia o palpitacje serca, i to w rożnych językach. 
To, że jesteśmy w Europie widać na każdym kroku. Nie musimy się podlizywać tym w Brukseli, porzucając swoje wartości.  W imię wolności banda półgłówków zniszczyła Hamburg. W imię wolności wiele osób straciło swoje mienie, a ponad 200 policjantów spędzi kilka dni w szpitalach.
Tymczasem, w "zaściankowej Polsce" ludzie chodzą po warszawskim Starym Mieście i zajadają lody, pija kawę i słuchają ulicznych grajków czy podziwiają zdolności różnych magików. Podobnie jest w Krakowie, Gdańsku i Wrocławiu.
Jadę sobie Pendolino do Krakowa. Mógłbym ponarzekać na brak wifi, ale podróż jest bardzo miła. Obok mnie siedzi pani, która na laptopie błyskawicznie stworzyła projekt wnętrza jakiegoś domu.
Stajemy się, albo już jesteśmy Narodem, który ma wiele do zaoferowania współczesnej Europie. Nie możemy się wstydzić, że jesteśmy Polakami. Jedna z amerykańskich dziennikarek z telewizji FOX była dumna, że ma polskie korzenie.
Kultura zachodnia upada. Nie da się żyć bez wartości, a wolność stała się narzędziem do wyrażania siłą i chamstwem swego niezadowolenia. Z wolności trzeba umieć korzystać. Mamy ogromny potencjał i choć niektóre media dążą do destabilizacji w Polsce, nie można dać się sprowokować. Nie obchodzi mnie, co mówi Tusk czy Merkel i Macroon. Ci ludzie już wystarczająco się skompromitowali.
Nacjonalizm jest czymś wspaniałym i powinien być w sercu każdego Polaka. Mit Europejskości upada, a termin Europejczyk odnosi się już do każdego, kto przebywa na Kontynencie.
Nie wszystko jest jeszcze idealne. Właśnie rozeszła się wieść, że w toalecie nie ma wody i papieru, a pociąg zajeżdża już do Krakowa...

nieść Zbawienie...

traler

(Za 9,9-10)
Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy. On zniszczy rydwany w Efraimie i konie w Jeruzalem, łuk wojenny strzaska w kawałki, pokój ludom obwieści. Jego władztwo sięgać będzie od morza do morza, od brzegów Rzeki aż po krańce ziemi.

(Ps 145,1-2.8-11.13-14)
REFREN: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu

Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu,
i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.
Każdego dnia będę Ciebie błogosławił
i na wieki wysławiał Twoje imię.

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,
i podnosi wszystkich zgnębionych.

(Rz 8,9.11-13)
Wy nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha. Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała. Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała - będziecie żyli.

(Mt 11,25)
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

(Mt 11,25-30)
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

*_*

Na pierwszy rzut oka ten fragment Listu do Rzymian wydaje się być karkołomny. Nie trzeba jednak być mędrcem, by zrozumieć do czego wzywa Apostoł. Paweł przeszedł niesamowite nawrócenie, które jest ciągle przed nami (przede mną). Czasami wydaje się nam, że "dzisiaj" zaczniemy "poznawać Syna" i dzisiaj właśnie mieszkający w nas Duch Chrystusowy wyjdzie z cienia naszych nie zawsze dobrych uczynków. Że "dzisiaj" się nawrócimy! Dla wielu ludzi to "dzisiaj" trwa aż do śmierci i nie poznają Boga niosącego na własnych ramionach Zbawienie.

Przez krzyż

"Poznać Syna" to uznać Jezusa Chrystusa za Pana Życia i Śmierci, który objawił nam Ojca, do którego zmierzają ci, którzy są "dłużnikami ducha". "Poznać Syna" to żyć Jego nauką, by być świadkiem Jego miłości do błąkającego się po świecie utrudzonego człowieka.

Będę Cie wielbił, Boże mój i królu

To głos prostaczka. To głos człowieka, który uznaje i wyznaje w Jezusie Boga. To głos człowieka, któremu przesłanie ewangeliczne zawirowało przed głową. To głos człowieka, który zwyczajnie uwierzył.To mój głos.

Nic więcej już nie potrzeba, bo w tym zawiera się całe życie. Zatapia się ono w Jego łaskach, w Jego dobroci i miłosierdziu. Taki człowiek staje się naśladowcą. 20170707_2051511

Czy, aby iść za Jezusem trzeba pozbyć się mądrości i roztropności? Dobrze wiemy, że nie o to chodzi. Wiara jest darem. Bóg "wysyła" wiarę w naszym kierunku poprzez Kościół, byśmy świadomie mogli ją przyjąć i uznać, że Syn Boży stał się człowiekiem, umarł i zasiada po prawicy Boga, Ojca Wszechmogącego. Zbyt wiele pytań, które nurtują nasze serca może zniszczyć wiarę. To doświadczenie nazywane będzie wiedzą i nie doprowadzi nas do Stwórcy. Paradoksalnie też, na wiele pytań dostaniemy odpowiedź przez ciche przebywanie z Nim i przed Nim, nawet jeśli jest to dopiero pierwszy krok w naszej wierze. Paweł również szedł z pomocą innych...

Skąd wiemy, że istnieje Bóg? Tak naprawdę, to nie wiemy, bo opieramy to na przekazie proroków i królów Starego Testamentu, Jezusa i Apostołów. Sztuką jest to przyjąć i tym żyć. Życie według ducha dla wielu jest nierealne. Tak bardzo zagnieździliśmy się na ziemi, że mało kto chce wziąć owo jarzmo i brzemię, które ofiaruje Chrystus. Czyż nie trzeba stać się jak dziecko?

IMG_20170630_144500twitter.com

Mocno wierzę w słowa Pana Jezusa, które są Życiem. Mocno wierzę, że jest On w sakramentach, które zostawił, by nas podtrzymywały na drodze do Zbawienia. On wychodzi, "już się zbliża", potężny i zwycięski.

Stąd Paweł nawołuje, by żyć "według Ducha", ducha przybranych dzieci, który woła "Abba Ojcze", a nas czyni uczestnikami tajemnic Bożych. Ciało, jak widzimy rozpada się, a duch żyje na wieki i to od nas zależy, czy będziemy żyli w Królestwie niebieskim.

Duch wprawdzie ochoczy, ale ciało mdłe

Św. Pawle, potrzeba nam więcej niż tylko tego listu. Potrzeba nam twojego nieustannego orędownictwa przed tronem Tego, którego teraz wychwalasz na wieki.

 

Wolność znaczy coś innego niż Freiheit

traler

Można było się spodziewać takich reakcji po wizycie Donalda Trumpa w Polsce. Najbardziej męczą komentarze polskich dziennikarzy, którzy kłamią w żywe oczy przed kamerami zachodnich stacji telewizyjnych. Również konta twitterowe zapychają się kłamliwymi tekstami ludzi, którzy pogubili się w życiu nacechowanym prawem i sprawiedliwością.

Większość jednak wie, że wizyta Trumpa okazała się sukcesem pod każdym względem. Najlepiej widać to, gdy włączy się dzienniki telewizyjne i obecną sytuację w Hamburgu. To świadczy, że demokracja oparta na wartościach Europy jest smolista i pachnie spalonymi oponami. Miasto wygląda okropnie i dziwię się, że policja tak mało się w to miesza.

Melania musiała dzień spędzić w hotelu, bo nie wiadomo co by się działo. To jest demokracja, o której Czerska nie napisze. Będą krytykować nasz Naród i nasz piękny kraj, a cudze bagno pominą,

Dlatego doskonale pasuje dzisiejsza Ewangelia do wydarzeń związanych z G20.

(Mt 9,9-13)
Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

Jezus przychodzi powołać wszystkich grzeszników. Przychodzi do chorej Europy jako jedyne lekarstwo i antidotum na diabelską zarazę źle rozumianej wolności. Nie jest to obłuda ani hipokryzja. W żadnym wypadku.

Czy można nazwać wolnością to, co dzieje się we Francji czy Niemczech? Stan wyjątkowy w Paryżu przedłużono chyba do października. Spalone samochody w Hamburgu nie są raczej wizytówką Freiheit.

Jedyną alternatywą, co poniekąd zauważył pan "o jeden Donald za daleko" musi być prawda i stałość w dążeniu do niej. Wypowiedź Trumpa, którego ci najzabawniejsi skazywali na "śmietnik" sprawiła, że to, co kiedyś było opozycją, a jest skompromitowane na każdym kroku, skompromitowało się jeszcze bardziej.

Jednak Europa (Bruksela) zabrnęła za daleko w ideologię, która stanowczo odrzuca Boga. "Wieża Babel" przybrała nowe rozmiary i dlatego Bóg rozwali to w strzępy. Powoli, stopniowo... krok po kroku dokona się ruina moralna, duchowa i ... materialna.

Wystarczy czekać, a Mad Max jest na wyciągnięcie ręki. Kwestia czasu.

Silna Polska wzorem dla Zachodu!

traler

Podróż do Warszawy upłynęła bardzo spokojnie. Pamiętam tylko, że zamówiłem Irish breakfast z gorącą czekoladą i znowu zasnąłem. Byłem wykończony. Moja dobra trwała już prawie 50 godzin i organizm wymusił natychmiastową drzemkę. Obudził mnie dźwięk „zapiąć pasy” przy podchodzeniu do lądowania. Pogoda była całkiem ładna, ale … że ja przyjechałem, po południu zaczęło lać. A co!

Obok lotniska czekają taksówki i bardzo szybko znalazłem się w miejscu swego postoju. Myślałem, że będą duże utrudnienia przed wizytą prezydenta Trumpa, ale nic takiego nie było. Tej nocy miał przecież lądować.

W Irlandii i w Stanach Zjednoczonych taksówkarze są bardzo mili i uprzejmi. Rozmawiają i chętnie pomagają w razie pytań gdzie i jak dojechać! Nie w Warszawie. Kierowca skupiony zmagał się z kierownicą swojego Audi A6. Rozumiem, nie wolno się rozpraszać. 25 minut w ciszy? Po wizycie u kochanych Sióstr w Justice, nie robi problemu. W tradycji monastycznej, można to nazwać „rozmyślaniem”.

Wiele rzeczy widziałem, wiele doświadczyłem. Także takich, o których ciężko cokolwiek napisać, a za wiele z nich będę wdzięczy pewnie do końca życia. Stany Zjednoczone to piękny kraj i wierzę, że to … dopiero początek.

Udałem się dzisiaj do Centrum. Przez Stare Miasto miał przejeżdżać prezydent Trump z małżonką. Znaleźliśmy się bardzo blisko, przy kościele na ulicy Freta. Policja i Żandarmeria wojskowa dzielnie trzymała straż przy ogrodzeniach, a my czekaliśmy na „kolumnę Bestii”. Najpierw przejechał Prezydent Duda. Nie widziałem, czy siedział z małżonką. Potem „czmychnęła” pani Premier (jej kolumna skróciła trasę) a chwilę potem „nadejszła wiekopomna chfila”. Policja, ochrona, i dwie wielkie limuzyny, a w drugiej Donald Trump z piękną Melanią. Jechali powoli – co mnie zdziwiło. Radosny, machał w naszym kierunku. Melania patrzyła na drugą stronę ulicy.

Jechali w kierunku placu Krasińskich, na którym miał wygłosić przemówienie. To oglądaliśmy już w domu, w telewizji. Obie pary prezydenckie wyglądały wspaniale. Ciekaw jestem, ilu znawców fashion (Jacyków i jemu podobni) „obrobi” wdzianko pani Dudy. Jeżeli Jacyków mówi ci, że dobrze wyglądasz, idź się przebierz natychmiast! Pani Duda, jak zawsze wyglądała wyglądała wspaniale. Podobnie Melania! Luźno, ale bardzo uroczo. Od razu zrobili dobre wrażenie.

Zaczęło się chyba nietypowo, bo od luźnej wypowiedzi Melanii, która powiedziała o „Koperniku” (Centrum Nauki) i zapowiedziała swojego męża. Dziwne, ale przyjemne. Dla oka :).

Donald Trump już mówił bardzo konkretnie. Musiał sporo się dowiedzieć na temat Polski i Warszawy, bo znał wiele szczegółów. Miał "monitorki" przed sobą, ale widać, że to było przygotowane wcześniej. Ciekawe, kto mu to napisał?! Zamieszał się trochę przy "barykadach", ale może wtedy i Norman Davies rozpisał się za dużo.

Powiedział o wielu istotnych sprawach dla naszego Narodu. Powiedział o wolności, rodzinie i innych wartościach, które konstytuują naszą Polskę. Nie mamy się czego wstydzić. Jak ktoś zauważył, jak wiele słów zostanie dopowiedzianych, jak wiele zdań przeinaczonych i źle odebranych...

Dziwi mnie, że wspomniał o Wałęsie. Już widzę jego facebook, jak lśni od pieśni pochwalnych i dziękczynienia za to, że go zauważono. Ale, okey!

Myślę, że widzowie TVN dowiedzą się o „Trybunale Konstytucyjnym”, a czytelnicy Wyborczej o „KODzie, który dzielnie głosił hasła wolnościowe na trasie przejazdu”. Oczywiście wszystko zostanie podparte zdjęciami „o uchodźcach”.

Mówił również o Bogu, jako najwyższej wartości dla człowieka. Nawiązał przez to do przyjazdu świętego papieża Jana Pawła II do Polski na początku jego pontyfikatu. „My chcemy Boga”nawet w ustach Trumpa brzmi bardzo doniośle.

Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony. Warszawiacy (i nie tylko) skandowali „Donald Trump”, „Andrzej Duda” oraz „Cześć i chwała Bohaterom”. Już sama obecność tych, co walczyli w Powstaniu jest znakiem najwyższego uznania, za ofiarę, jaką ci ludzie złożyli w obronie Ojczyzny. Polska jest wzorem dla Zachodu, a walka o wolność i suwerenność nie pasują do polityki Brukseli i Berlina!

Ten człowiek umie zadbać o swój image. Ma swój charakter i to się ceni. Wzmianka o Ukrainie i kontaktach z Rosją ma również swoje brzmienie. Teksty o Europie i jej zanikaniu również nie przysporzą mu przyjaciół w Hamburgu. Merkel obgryzła już resztki swoich obrzydliwych paznokci, a Tusk zapewne podnosi leżącą już na ziemi (z wrażenia) marynarkę Junckera.

Myślę, że Europa nie była przygotowana na słowa prezydenta Trumpa.

Wiem, że każdy z nas marzy o tym, by powiedział dwa konkretne słowa: „znosimy wizy”, zamiast tego, że „Polska kupiła pociski Patriots”, ale na wszystko trzeba poczekać.

Chwilę po tym, byli już na lotnisku, skąd Air Force One wzbił się w powietrze. Piękna maszyna ze śmiesznie podkręconym nosem. W tym czasie ktoś, kto relacjonował wizytę Prezydenta powiedział kilka ciekawostek na temat tego modelu Boeinga 747. Fajne i miło się słuchało (TVP INFO).

Teraz trzeba czekać na komentarze. Ta wizyta była bardzo ważna, bo – rzekomo – „nikt z nami nie chce prowadzić rozmów”, a Polska „zdaje się odstawać od wszelkich norm”.

Pierwszym pytaniem jest, co to są za normy. I jeśli wszystkie dziwactwa tego świat nazwiemy normami, to Bogu niech będą dzięki, że odchodzimy.

Tym optymistycznym akcentem zakończę.

 

 

 

 

św. Tomasz i wizyta w ..."ulu"?*

traler

(J 20,24-29)
Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

*_*

Jednym wiara przychodzi łatwiej, inni potrzebują dużo czasu (osiem dni), by przyjąć prawdę o zbawieniu. Doskonałym przykładem jest Tomasz, którego święto obchodzimy dzisiaj. Zastanawiam się jak odczytać to zdanie Jezusa do niego:

... nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym.

Jako zachęta, czy jako przestroga?

Wielu ludzi potrzebuje silnego bodźca, by w Jezusie zobaczyć Zbawiciela świata. Czy to wystarczy? Czy przestraszony Tomasz stanie się dobrym głosicielem prawdy o Zmartwychwstałym?

Tomasz najadł się trochę wstydu, ale pomogło mu to szybko przeanalizować swoją wiarę. Ten "wyjazd" Jezusa w kierunku Tomasza bezpośrednio po wejściu do pokoju jest bardzo wymowny!

Chciałeś to masz, i bądź przykładem dla innych, którzy przyjdą na świat i będą mieli z tym problemy. Jam jest Zmartwychwstanie i Życie. Tomaszu, czyż nie o tym uczyłem i głosiłem, gdy przebywaliście ze Mną?

Teraz uczy na inne sposoby. Przede wszystkim w Eucharystii, w której możesz zanurzyć się cały, nie tylko palec i ręce.

Zmartwychwstały w kawałku chleba i kropli wina, staje każdego dnia na ołtarzach świata i mówi przyjdźcie i skosztujcie. Nawet nie wkładajcie palców, czy rąk, ale skosztujcie.

*_*

Ostatnia noc na ziemi amerykańskiej. Zielona! Pożegnałem się z rodziną, pożegnałem się z Ameryką. Rano pożegnam się z Siostrami i wiem, że razem skorzystaliśmy w/na tym czasie. "Naładowałem baterie" i wracam, by ... szukać dalej. Muszę przyznać, że "duchowo" to był niesamowity czas. Ciekawe, co dalej? Ale o to już się nie troszczę, bo wiem, że są osoby, które zatroszczą się o to, by w odpowiednie "Miejsce" to przeładować! Mam nadzieję, że Dublin nie będzie mokry! Na szczęście 5-tego udaję się do Warszawy, która powinna przywitać mnie słońcem.

*_*

Pojechałem zobaczyć "The moving Vietnam wall", która znajduje się w Oswego. To memoriał tych, co zginęli w Wietnamie w czasie wojny. Na takich ściankach wygrawerowano 58 tysięcy nazwisk żołnierzy amerykańskich, którzy tam zginęli.

Panowała wielka zaduma, choć można było wsiąść do American Bell UH 1 najbardziej znanego helikoptera z tamtych czasów i pobawić się w kokpicie. Były również jeepy i pełno weteranów, którzy zasypywani byli pytaniami.

Przybijała cisza. Ludzie szukali swoich bliskich na sięgającej nieba liście poległych, czytali różne ciekawostki związane z wojną oraz kalendarium, które rozmieszczone było w różnych miejscach olbrzymiej łąki.

Pięknie wyglądały flagi równo rozmieszczone tuż obok, a opodal dał się słyszeć głos spikera czytający wszystkie nazwiska poległych.

Dzisiaj rano odprawiono tam Mszę św. polową oraz wypuszczono gołębie pokoju.

*_*

Z chęcią poszedłbym na mecz o Superpuchar Polski.... (Hm, hm :)), bo spędzę w Warszawie prawie tydzień.*

Nienawiść?!

traler

(2 Krl 4,8-11.14-16a)
Pewnego dnia Elizeusz przechodził przez Szunem. Była tam kobieta bogata, która zawsze nakłaniała go do spożycia posiłku. Ilekroć więc przechodził, udawał się tam, by spożyć posiłek. Powiedziała ona do swego męża: Oto jestem przekonana, że świętym mężem Bożym jest ten, który ciągle do nas przychodzi. Przygotujmy mały pokój górny, obmurowany, i wstawmy tam dla niego łóżko, stół, krzesło i lampę. Kiedy przyjdzie do nas, to tam się uda. Gdy więc pewnego dnia Elizeusz tam przyszedł, udał się do górnego pokoju i tamże położył się do snu. Mówił dalej: Co więc można uczynić dla niej? Odpowiedział Gechazi: Niestety, ona nie ma syna, a mąż jej jest stary. Rzekł więc: Zawołaj ją! Zawołał ją i stanęła przed wejściem. I powiedział: O tej porze za rok będziesz pieściła syna.

(Ps 89,2-3.16-19)
REFREN: Na wieki będę sławił łaski Pana

Na wieki będę śpiewał o łasce Pana,
moimi ustami będę głosił Twą wierność
przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś:
„Na wieki ugruntowana jest łaska”,
utrwaliłeś swą wierność w niebiosach.

Błogosławiony lud, który umie się cieszyć
i chodzi, Panie, w blasku Twojej obecności.
Cieszą się zawsze Twym imieniem,
wywyższa ich Twoja sprawiedliwość.

Bo Ty jesteś blaskiem ich potęgi,
a przychylność Twoja dodaje nam mocy.
Bo do Pana należy nasza tarcza
a król nasz do świętego Izraela.

(Rz 6,3-4.8-11)
Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie.

(Mt 10,40)
Kto przyjmuje apostoła, przyjmuje Chrystusa, a kto przyjmuje Chrystusa, przyjmuje Ojca, który Go posłał.

(Mt 10,37-42)
Jezus powiedział do apostołów: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.

*_*

Niech mówi Wieszcz:

Bóg nie nad głową mieszka, lecz w środku człowieka,

Więc kto w głowę zachodzi, od Boga ucieka.

Ciężko jest wytłumaczyć ten fragment Ewangelii, na który składają się porady jak osiągnąć zbawienie. Ktoś śmiało może powiedzieć, że Jezus nawołuje do nienawiści.

Dokładnie to słyszymy! Ale chyba tylko w polskim tłumaczeniu. Nie będę rozdrabniał się nad czasownikami "ssane" - z hebrajskiego "nienawidzić" (ale nie o takim nasyceniu co w języku polskim) i "misos"  z greckiego "mniej kogoś kochać".

Tu potrzeba serca, które oddane jest Bogu. Rozumem wejdziemy w różnego rodzaju językowe pułapki i nie wyjdzie to najlepiej.

Jezus sam urodził się w domu, gdzie Matka Przenajświętsza i Józef stworzyli Mu godne mieszkanie. Gdy nadszedł Jego czas, odszedł, by poświęcić się całkowicie temu, do czego został posłany: do głoszenia Królestwa Niebieskiego i ukazywania Boga jako kochającego Ojca.

Dla każdego Żyda rodzina i dom były czymś absolutnie najważniejszym. To zdanie ukazuje, jak wiele musieli poświęcić, by pójść za Jezusem. Niestety, dzisiaj już tego tak nie odczuwamy.

Ojciec Jacek Salij, w jednym ze swoich kazań cytuje tutaj również Mickiewicza:

Mówisz: Niech sobie ludzie nie kochają Boga,
Byle im była cnota i Ojczyzna droga.
Głupiec mówi: Niech sobie źródło wyschnie w górach,
Byleby mi płynęła woda w miejskich rurach.

Jakże trafnie pasuje to do obecnej sytuacji, kiedy bardzo dużo ludzi odchodzi od Boga. "Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na miejscu właściwym". Rodzina, dom i wszystko, co nas otacza ma tylko sens, jeśli wynika z tego, że wpierw ukochaliśmy samego Dawcę Miłości. Pójście za Jezusem wiąże się z kosztami. Nic, nawet miłość do ojca i matki, nawet własne życie, nie może być nam droższe niż lojalność względem Jezusa. Uczeń musi uznać, że Bóg ma pierwszeństwo w jego życiu. To, co posiada, co sam zdobył, co otrzymał od ludzi, a przede wszystkim relacje z innymi powinny mieć dla niego znaczenie drugorzędne. (por. Ks. Józef Pierzchalski SAC)

Co więcej. Staniemy się lepszymi uczniami, jeśli się nawzajem miłujemy. Więc nie ma mowy o nienawiści, a o dostrzeżeniu Źródła, którym jest Jezus Chrystus. Tylko w tym Źródle możemy prawdziwie kochać rodziców, dzieci i rodzeństwo i tych, którzy są nam bliscy. Chodziło o stworzenie obrazu "silnie kontrastującego", aby na pierwszym planie zawsze był On sam. Ta wypowiedź Jezusa ma doprowadzić człowieka do wewnętrznego przebudzenia i wskazania, kto jest tu najważniejszy.

Co więcej, to pozwoli zrozumieć pozostałe wskazania jak być uczniem Chrystusa. Miłość dodaje siłę, by ponieść krzyż, krzyż, który - jak mówi bp. Grzegorz Ryś - "jest porażającym znakiem miłości. Ma w sobie taką rangę świadectwa, że każdemu zamyka usta". Miłość daje również siłę, by dać temu, który naprawdę potrzebuje.

Rozum zapewne odrzuci te prawdy, ale serce, pełne miłości do Niego zaakceptuje to, co prowadzi do zbawienia w Jezusie Chrystusie dla którego, każdego dnia umieramy dla grzechu i stajemy się Dziećmi Bożymi i dla Boga żyjemy.

Kościół choruje

traler

Tematem numer jeden dnia dzisiejszego dla mnie były ohydna reklama Lidla. Miało wyjść śmiesznie, a wyszło obrzydliwie. Nawiązanie do Ostatniej Wieczerzy i Trójcy Przenajświętszej pasuje rzeczywiście do niemieckich tchórzy, którzy to przygotowali. Najlepiej jest wyśmiać katolicyzm, czy ogólnie chrześcijaństwo.

Myślę, że od dzisiaj wielu będzie bojkotować to gówno i więcej zakupów tam nie zrobi. Na szczęście wielu ludzi podsunęło im pomysł, by zrobili reklamę islamską. Wtedy byśmy zobaczyli, czy są tacy odważni, czy w imię chorej poprawności politycznej jeden z drugim stuli pysk i nie powie ani słowa.

Administratorzy przeprosili tych, którzy mogli poczuć się urażeni. "Nosz, k*rwa mać"! Myślę, że ktoś powinien wytoczyć im proces o zniesławienie. Tak działa lewactwo, które z premedytacją tworzy rzeczy bluźniercze, a potem przepraszają. Jakim kanalią trzeba być, by szydzić z największych wartości religii katolickiej?

Z całego serca życzę im, by stracili wszystkich klientów. Dosyć już niemieckiego łajna na polskim rynku. Ciekawe co na to polscy biskupi. Myślę, że bp Pieronek bawił się wyśmienicie. On jest taki... nowoczesny i proeuropejski!

*_*

Kościół powoli się sypie. Diabeł macza w tym palce. Arcybiskup Martin Currie z Kanady zaczął popierać i wychwalać gejowskie parady. Chory człowiek, któremu popieprzyło się w głowie. Niestety Watykan jest przesiąknięty homoseksualizmem. Mieliśmy przykład Charamsy, który żył sobie ze swoim amigo i zdziwiony był, że pogonili dziada precz!

Teraz dochodzą kardynałowie i biskupi, którzy mają gdzieś nauczanie Kościoła. To wszystko kiedyś spadnie na nich, jak piorun z jasnego nieba.

Abp Martin Currie otrzymał sakrę biskupią za papieża Jana Pawła II. To może świadczyć, że nie za dobrze sprawdza się kandydatów na te stanowiska. Tych dobrych biskupów oskarża się o wszelkie bezeceństwa (kardynał z Australii), a tych, którzy tych bezeceństw dokonują jawnie i publiczne wychwala się pod niebiosa.

Takiemu biskupowi kapłani powinni wypowiedzieć posłuszeństwo, skoro jawnie nawołuje do złego!

Tu nie ma litości i jeżeli papież nie weźmie się za to, Kościół w Kanadzie legnie w gruzach, a on dalej będzie gadał swoje bzdety o klimacie na ziemi za 150 milionów lat. I nie tylko w Kanadzie!

Rzygać się chce! Poczekam miesiąc na wytłumaczenie tej sprawy. Po tym czasie Franciszek zniknie z "modlitwy eucharystycznej", a w jego miejsce pojawi się termin "Kolegium Biskupów".

*_*

Do Jezusa przyszedł nawet setnik, by prosić o życie swego sługi. Obecnie biskupi odchodzą, by brać się za pan brat z grzechem.

(Mt 8,5-17)
Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go . Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! - a idzie; drugiemu: Chodź tu! - a przychodzi; a słudze: Zrób to! - a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz - w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów . Do setnika zaś Jezus rzekł: Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś. I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie. Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Wstała i usługiwała Mu. Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.

Ciekaw jestem, co nasz Episkopat powie na bluźnierczą reklamę Lidla? Na razie nie widzę ani słowa. Na razie w kuriach robi się miejsce dla inwazji islamistów! Tak myślę, że to w kuriach będzie, bo gdzie indziej? Wielkie, przestrzenne.... Przy Miodowej zmieści się pewnie ze sto chłopa!

© Codziennik irlandzki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci