Menu

Codziennik irlandzki

wydarzenia bieżące

Początek końca

traler

Po porannych modlitwach, Antoni próbował dodzwonić się do Urzędu Miasta. Chodziło o ustawienie barierki przed kościołem dla bezpieczeństwa wychodzących, ale także dla tych, co przechodzą tą stroną ulicy.

To ruchliwa ulica, a chodnik ma zaledwie pół metra szerokości - tłumaczył się przez telefon.

Proszę dać mi tydzień na odpowiedź - powiedział urzędnik.

To ja mam dbać o wasze chodniki? - pomyślał, odkładając słuchawkę.

(...)

Widziałeś, że liczba ludzi na modlitwach się zwiększa? - rzekł Polikarp.

Widziałem i bardzo się cieszę - skwitował Antoni.

Było w tym coś niezwykłego. Ludzie przekazywali sobie wiadomości i zwyczajnie chcieli zobaczyć jak to wygląda.

(...)

Przed południem jeszcze odbyło się sprawdzanie alarmów przeciwpożarowych. Przeraźliwy sygnał przeszedł wszystkie piętra w domu i w kościele...

Nikt nie przybiegł zobaczyć co się dzieje? - skarżył się człowiek odpowiedzialny za alarm.

To będzie zadanie na teraz - skierował się do Antoniego - opisując po kolei cały plan działania.

(...)

Stanął przed lustrem i zobaczył pełno siwych włosów.

Pół roku wystarczyło, by zrobić parę pożytecznych rzeczy, ale kosztowało to sporo nerwów i utratę kolorów na głowie. - pomyślał, zabierając z szafki kluczyki do auta.

Po co jedziesz? - spytał Polikarp.

Po steamer do kuchni - padła krótka odpowiedź. Jak mi teraz ktoś naśmieci....

Może zamkniesz na klucz - próbował śmiać się Polikarp. I zrobisz muzeum...

Jeśli trzeba będzie, zrobię muzeum. - zaśmiał się Antoni.

(...)

Hydraulik siedział i coś dłubał przy rurach.

Brakuje mi części, za chwilę wracam - powiedział i zamknął drzwi za sobą

Już mam dosyć tego remontu - wyleciał za nim Antoni. To ma być zrobione do końca tego dnia.

Ale..

Nie ma "ale". Inaczej ja sam odkręcę ten zawór i skończę szybciej niż się spodziewasz.

Był za 15 minut.

Chyba doszło do niego, że nie żartujesz i nie życzysz sobie robienia jaj. - rzekła sekretarka

Mam nadzieję, bo naprawdę już mam tego dosyć -westchnął Antoni i wyszedł.

(...)

Wiedział już, że powoli kończy się przygoda Antoniego budowlańca. Zrobił to, co miał zrobić.

Beknąć!

traler

Nie mów, że napisałeś do niego o północy? - zdziwił się Polikarp.

Tak, wysłałem mu wiadomość, że zmieniam oświetlenie w jadalni. - ze spokojem odpowiedział Antoni.

W nocy wpadł na pomysł, że zmieni żyrandole, tak by pasowały do nowego wystroju wnętrza.

Musiał być bardzo szczęśliwy - zaśmiał się Polikarp.

Oj, przeżyje. - rzekł Antoni popijając poranną kawę.

(...)

I to będzie ostatni czek dla robotników? - zapytała sekretarka

Mam nadzieję, choć zostaje jeszcze hydraulik, któremu po całej sprawie podziękuję za pracę. - stwierdził niewzruszony Antoni.

Zwolnisz go? - wtrącił się Polikarp.

Nie, bo nie ma z nami kontraktu - kontynuował Antoni. Ale powiem mu, że to jego ostatnia robota w tym domu. Przez niego straciliśmy ponad tydzień.

No tak - potwierdzili obydwoje.

A co z elektrykiem? - dopytywał Polikarp.

Ten, już dawno zmieniony. Krótka piłka....

(...)

Choć mocno padało, na modlitwy przyszło sporo ludzi.

Ciekawe, może im się spodobało? - powiedział kościelny już w zakrystii.

Może? - krótko ocenił Teodor i założył stułę do Mszy .

Przez moment czekali na Antoniego. Tego dnia przypadała jego kolej celebrowania Eucharystii. Robili to na zmianę co wtorek. Ludzie musieli dowiedzieć się o tym, bo z tygodnia na tydzień ta msza stawała się bardzo liczna.

(...)

Choć zobaczysz jak wygląda kuchnia - przywołał Polikarpa.

Weszli do środka, mimo tego, że jeszcze kończono montowanie obudowy kaloryfera.

Ślicznie - rzekł Antoni.

Naprawdę ładnie - potwierdził Polikarp.

(...)

Wieczorem zasiedli przy kolacji i rozmawiali na temat brytyjskiego sędziego, który skazał małe dziecko na śmierć.

To zwykły morderca, nie człowiek - ostro skrytykował te decyzję Antoni.

W cywilizowanym świecie? Ratują jakieś robale na drzewach, a potrafią bez niczego zabić dziecko. - kontynuował.

Czytałem, że wasz Tusk był w prokuraturze w Polsce - zaśmiał się Polikarp. Co tam robił?

Szkoda nawet mówić o tym człowieku - szybko odpowiedział Antoni. Nie ma krzty honoru. Podobnie jak Macron, Merkel i ten śmieszny człowiek z Kanady...

Justin Trudeau - wszedł w zdanie Polikarp.

Tak, ten. Nawet bym go w dupę nie kopnął, bo szkoda butów. Cała banda, to śmieszni ludzie. I żałośni...

A no tak, przeszedł na islam - oprzytomniał Polikarp. Wiedział, że to wnerwiało Antoniego... .A teraz, po tym jak kolejny muslim wjechał w tłum w Kanadzie...

Brak słów - uciął Antoni.

(...)

Antoni usiadł przed komputerem i czytał zeznania Tuska w sądzie. Złapał się za głowę i nie mógł uwierzyć, że można tak wierutnie kłamać.

Tekst z "Brunet wieczorową porą": Nie wiem, nie pamiętam, zarobiony jestem przypadł mu bardzo do gustu!

Oj Rudy Rudy... - kiedyś za to bekniesz!

ubite rogi..

traler

Rano, na Mszy było sporo ludzi.

Może nas polubili? - zaśmiał się Antoni.

Nie, raczej nie - obalił tę teorię Polikarp. - Jesteśmy pierwsi z Mszą w tygodniu.

(...)

Punktualnie o 9 rano zjechali się robotnicy, którzy dopieszczają kuchnię. Następnego dnia firma miała dostarczyć blat. Niestety, cięcie trwało ponad tydzień, co znacznie spowolniło prace. Mieli jednak jeszcze trochę roboty i w ciągu dnia postawili "wyspę", i przygotowali jadalnię do malowania.

Ślicznie - ucieszył się Antoni.

Wzruszyłeś się? - zapytał Polikarp.

Nie mam czasu na takie dyskusje. Jadę na lotnisko odwieźć Abrahama - powiedział Antoni, próbując pozbyć się szydercy.

(...)

Droga była prawie pusta. Antoni rozmawiał z Abrahamem o różnych sprawach. Nie spodziewał się tego, zwłaszcza po męskiej rozmowie sprzed kilku dni. Wysadził go przy "odlotach" i udał się w drogę powrotną. Wstąpił jeszcze do FoodRoom'u na kawę i dobrą kanapkę...

W drodze powrotnej zaczęło mżyć. Zorientował się, że nie ma wody w spryskiwaczu, a błoto spod kół ciężarówek gromadziło się na szybkie w błyskawicznym tempie. Po raz pierwszy w życiu ucieszył się z ulewy.

(...)

Gdy wrócił, jadalnia była już posprzątana i wszystkie rzeczy wyniesione. Cztery godziny wystarczyły, by mogli wejść malarze i zacząć przygotowania.

Wszystko idzie na aukcję - pokazał ręką Antoni. Czekam na telefon od K. i to znika.

Nie wszystkim to się podobało, ale tłumaczenie, że to dobre drewno przy nieustannym obijaniu go i krojeniu na blacie stołu wzbudzało w nim agresję.

Zamykał dyskusje pokazując ubite rogi zabytkowego stołu i jego blat oraz rozhuśtane krzesła.

(...)

Włożył piwo do lodówki i zszedł na kolację.

Kiedy to się skończy? - odsapnął.

Śmiej się, śmiej

traler

Niewiarygodne! - stwierdził Antoni. Trzeci dzień świeci słońce.

Śmiej się śmiej - odburknął Polikarp. Na zachodzie pada już deszcz.

Rzeczywiście, od rana była piękna pogoda. Trochę chłodniej niż wczoraj, ale ciągle bardzo przyjemnie. A na zachodzie wyspy przelotnie padało.

(...)

Siedział przed monitorem i patrzył na ludzi wchodzących do kościoła. Była 6.50 rano. Zazwyczaj jest smutno, ciemno i pada, ale tej niedzieli było zupełnie inaczej. To widać było po ludziach. Uśmiechnięci, porozpinani, inaczej ubrani....

(...)

Zobacz, co znalazłem - zawołał go Polikarp.

Czekaj, muszę zrobić sobie kawę. - szybko odpowiedział Antoni.

Maszyna "zawarczała" i po chwili kubek napełnił się pysznym czarnym napojem.

Co takiego - spytał, niezbyt zainteresowany odpowiedzią Antoni.

Polikarp poznał to od razu. Ani cię to grzeje ani ziębi, co?

Antoni nie musiał odpowiadać. Zaśmiali się obydwaj.

(...)

Okazało się, że to stare zdjęcie kościoła. Wnętrze wyglądało całkiem inaczej niż obecnie. Po soborze, dokonano zniszczenia wielu świątyń. Tłumaczono to nowoczesnością, adaptacją do potrzeb....

Teraz okazuje się, że było to zwykłe barbarzyństwo.

(...)

Coś słyszałem o zabitej Polce w Berlinie. - spytał Abraham Antoniego przy wszystkich.

A, to już kilka dni temu - skwitował Antoni.

Poszła z muslimem i ją zabił, a teraz media wmawiają, że należał do jakiegoś satanistycznego gangu motocyklowego. Kto w takie bzdury uwierzy. Podziękujcie Merkel i Tuskowi. To samo będzie się działo i w Irlandii, i wy za to zapłacicie.

Teraz żadna feministka pyska nie otworzy? - zaśmiał się Antoni.

Co gorsza zmieniła wiarę na to świństwo; dla niego - kontynuował. Według nauczania Chrystusa, którego się wyrzekła i Kościoła - jak myślicie - co się teraz z nią dzieje?

Nie kończ, nie kończ - przestraszył się Abraham.

Nie muszę  - dobrze wiecie...

(...)

Po obiedzie wrócili do swoich pokoi. Miał chwilę czasu, by poleniuchować,  ale poczuł nagle, że mu zimno.

Nie teraz - skrzywił się Antoni. Nie chcę być chory.

Wlazł pod koc i pozamykał okna.

Odrobinę przymknąć oko nie zaszkodzi - pomyślał.

Spojrzał na zegarek. Do Mszy było jeszcze sporo czasu. Polikarp pojechał nad morze, Abraham zajął się krzyżówkami, a Teodor oglądał jakiś mecz.

Nie leżał długo. Wrócił z herbatą i włączył symulator. Wystukał OnlineFlightPlanner i za chwilę siedział w 737-NG lecącym ze Szczecina do Warszawy.

Chwilę muszę sobie polatać.

Jak nie, jak tak - powiedział do siebie.

Od razu wyzdrowiał!

(...)

Wziął się za dopracowanie kazania na wieczorną Mszę. Oczywiście, że już miał przygotowane, ale czasami trzeba przemyśleć coś więcej. Nie był z tych, co potrafili paplać jęzorem na okrągło. Kilka punktów na karteczce i można zaczynać.

Reszta i tak do Ciebie należy - popatrzył mimowolnie w niebo Antoni.

Przyszło sporo ludzi. Naprawdę sporo.

Ciekawe od czego to zależy - pytał się Polikarp. Piękna pogoda, a cały kościół ludzi?

Nie mam pojęcia. Ale cieszę się. - odpowiedział Antoni.

Widziałem, że ktoś po Mszy poszedł do spowiedzi?! - postawił pytanie Polikarp.

No, to chyba dobry znak - kontynuował Antoni.

Bardzo dobry!

(...)

Adoracja była prawie w ciszy. Na Mszy nie było organisty, gdyż miał bierzmowanie kogoś z rodziny, ale przyszło kilka kobiet z chóru i zaśpiewały dwie pieśni z Taize. Podobnie jak w czasie Mszy.

Widziałeś, ile młodych zostało? - pytał dalej Polikarp - pewnie w Youth2000 są...

Nie wiem, ale to fajnie, że przychodzą, a nie do katedry - z dumą wycedził Antoni.

Słowo na niedzielę...

traler

(Dz 4, 8-12)
Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział: "Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek odzyskał zdrowie, to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że dzięki Niemu ten człowiek stanął przed wami zdrowy. On jest kamieniem odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni".

(Ps 118 (117), 1bc i 8-9. 21-23. 26 i 28)
REFREN:Kamień wzgardzony stał się fundamentem

Dziękujcie Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Lepiej się uciekać do Pana,
niż pokładać ufność w człowieku.
Lepiej się uciekać do Pana,
niż pokładać ufność w książętach.

Dziękuję Tobie, że mnie wysłuchałeś
i stałeś się moim Zbawcą.
Kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym.
Stało się to przez Pana i cudem jest w naszych oczach.

Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie,
błogosławimy wam z Pańskiego domu.
Jesteś moim Bogiem, podziękować chcę Tobie,
Boże mój, wielbić pragnę Ciebie.

(1 J 3, 1-2)
Najmilsi: Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi, i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest.

(J 10, 14)
Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają.

(J 10, 11-18)
Jezus powiedział: "Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca".

Męska rozmowa

traler

Obudziło go słońce. Popatrzył na zegarek

6.55, dziwne. I świeci słońce... Dwa dni pod rząd?

Odmówił jutrznię i zszedł otworzyć sklep. Nie musiał się spieszyć. W sobotę rano, zazwyczaj nie było ludzi. Poniekąd wynikało to z faktu, że nie było porannej Mszy św. No i była sobota; na litość boską.

(...)

Prosiłem, byś odprawiał nasze intencje zanim pojedziesz do innych kościołów. - odezwał się szorstko do Teodora.

A czy to takie ważne - rzekł zmieszany Teodor.

Tak, ważne, bo jest w testamencie tej kobiety. Nie obchodzi mnie katedra, czy inne zgromadzenia. Masz wziąć odpowiedzialność za swój kościół. - zaczynał lekko irytować się Antoni. Jeśli chcesz, zadzwonię do proboszcza katedry i powiem mu, co na ten temat sądzę.

Widocznie musiałem coś źle zrozumieć - próbował się wykręcić w dziwny sposób Teodor.

Nie chcę, by to się powtórzyło. Zrozumieliśmy się? - stanowczo opisał sprawę Antoni.

(...)

Po dziesięciu minutach to Teodor zaczepił Antoniego.

Jeśli chcesz mogę wyjechać, jeśli coś masz przeciwko....

Wow, wow, wow - a skąd to się wzięło? - przerwał mu Antoni. Za dużo mamy problemów, byś z takim tekstem mi wyjeżdżał. Poza tym - mówiąc brzydko - nie ruszają mnie takie teksty. Wiesz, że musisz zostać do zakończenia wszystkich spraw...

Wiedział! Dobrze wiedział.

Wiesz, że to nie twoja wina, Antoni. - wszedł mu w zdanie Teodor.

Dlatego nie chcę słyszeć dziecięcych tłumaczeń i dziwnego umywania rąk, po jednej męskiej rozmowie...

Ma być zrobione i tyle! Ja cenię szczerość i dziękuję za tę rozmowę - zakończył Antoni. Nie robisz tego dla mnie, a robimy to dla nas.

(...)

 Wszedł do konfesjonału licząc, że przez tę godzinę nikogo nie będzie. Wziął książkę i chciał się uspokoić.

Wyszedł z "budki", by chwile pochodzić przed kościołem. Świeciło piękne słońce, a ulice były puste.

Pewnie siedzą nad rzeką, bo wieczorem już ma padać... - pomyślał sobie Antoni.

(...)

Nie będzie wielu, Ojcze - rzekł mężczyzna wchodzący do kościoła na wieczorną Mszę.

Zobaczymy, co możemy więcej zrobić - odpowiedział Antoni, na tę zaczepkę.

Piękny dzień, więc wszyscy na plaży. - kontynuował tamten.

...

Przyszli, nawet sporo. Ucieszyło go to. Także Polikarp był zadowolony. Skończył Mszę i podszedł do Antoniego.

Liczyłeś ludzi? - zapytał śmiejąc się.

Nie, nie liczyłem - odpowiedział. Było tyle ile było.

(...)

Kolację zjedli w trójkę. Antoni od razu wyczuł, że Teodor ciągle, choć mniej myślał o popołudniowej rozmowie.

Życie - powiedział Polikarp, gdy usłyszał, co się wydarzyło. Nie może zachowywać się jak dziecko. W końcu to facet po sześćdziesiątce...To nasz dom!

To nasz dom - westchnął Antoni.

Normalnie

traler

Masz wreszcie swoje ciepło - wycedził Polikarp.

Pewnie jeden dzień i jutro będzie znów zimno - skwitował Antoni.

Tobie nigdy nie dogodzi... To nie Kontynent i upałów nie będzie.

(...)

Na ósemce było sporo ludzi, co ucieszyło Antoniego. Po modlitwach, razem z Polikarpem wzięli się za sprzątanie kościoła.

Wytrzymały i tak długo! - rzekł Antoni wrzucając stare kwiaty do kosza na śmiecie.

Rzeczywiście. Ponad trzy tygodnie. - sprecyzował Polikarp.

Jak bym komuś powiedział, że zajmowałem się kwiatami, to nikt by mi nie uwierzył. - zaśmiał się zabierając wypełniony po brzegi kosz.

Cztery duże doniczki z kwiatami stały w kościele od Wielkiego Czwartku i od Wigilii Paschalnej. Były piękne (tak mówili ludzie), ale właśnie przyszedł na nie czas. Antoni miał dar "niewidzenia" kwiatów.

Jak można nie lubić kwiatów - pytała zdziwiona sekretarka...

Najwidoczniej normalnie? - zaśmiał się Antoni.

(...)

A to co? - zapytał zdziwiony Antoni wchodząc za ołtarz z tabernakulum?

Nie mam pojęcia - zdziwił się Polikarp.

To pewnie wzmacniacz do bezprzewodowego mikrofonu, którego kiedyś szukałem...

Sprawdź - kibicował mu Polikarp.

Włączyli nagłośnienie i okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo czasami taki mikrofon jest bardzo potrzebny.

(...)

Doniczki wsadzimy do samochodu i odwieziemy do kwiaciarni - stwierdził Antoni.

To prawda, nam już nie są potrzebne - potwierdził Polikarp.

(...)

Pogoda była jak z bajki. Ani jednej chmury, bez wiatru... Ludzie spacerowali po mieście. Uliczni muzykanci tworzyli, co mogli, by uzbierać parę euro do kieszeni.

Wszedł do prowizorycznej kuchni, by zrobić sobie kawę. Włączył czajnik i usiadł na ławce w ogrodzie. Sięgnął do kieszeni, wyciągnął komórkę i zobaczył, że ma wiadomość.

Masz ochotę na kawę?

Chętnie - odpisał.

Umówił się z Kajetanem przed kawiarnią o 4.20.

(...)

Po powrocie z kawiarni, Antoni zdecydował, że pójdzie na mecz. Piękna pogoda sprawiła, że żal było siedzieć w czterech ścianach.

Charakterystyczny brzdęk telefonu oznajmił nadejście poczty.

"Zapisz bilet" Rozpoczęcie o 7.45 pm

Dłużyzna

traler

Gdzie te twoje upały? zapytał poirytowany Antoni.

Nie ma - zaśmiał się Polikarp.

Tego dnia miał dojść gorący front atmosferyczny z Afryki i miało być upalnie.

Słuchać prognozy pogody w tym kraju to głupota. Nigdy nic się nie sprawdza - wzruszył ramionami Antoni.

Nie możesz aż tak narzekać. Jest całkiem ładnie - atakował Polikarp

4 po południu i dopiero zaświeciło słońce - skwitował Antoni i wszedł do domu.

(...)

Rano, na mszy było zaledwie kilkanaście osób. Zdziwiło go to, bo ostatnie tygodnie pokazały, że liczba uczęszczających mocno szła w górę.

No trudno - pokiwał głową Antoni. Nic nie zrobimy.

(...)

Pomimo padającego deszczu poszedł do ogrodu sprzątać. Oczekiwał śmieciarki, która miała wymienić pełny kontener na nowy, więc postanowił oczyścić teren.

Ciężarówka przyjechała po godzinie. Kierowca sprawnie wymienił kontenery i odjechał. Taki kontener, przy remontach zapełnia się bardzo szybko. Niestety!

Co za niechlujstwo - powiedział Polikarp i pokazał butelki po wódce. Gówniarze siedzą na murze i piją a butelki zrzucają nam do ogrodu.

To nie gówniarze, to dorośli - poprawił go Antoni. Widziałem takich, tam na schodach...

Widziałeś, jak manewrował tym samochodem? - spytał Polikarp, który dołączył się do sprzątania. - A ja, boję się wyjechać tyłem z posesji małym I30.

(...)

(...)

Człowiek z gazowni poprosił o numer klienta i sprawy. Trochę to potrwało zanim go znalazł, ale wiedział, że zwyczajnie musi to załatwić.

Żadne papiery nie były wypełnione, żadne - rzekł Antoni do sekretarki. Jak teraz to wszystko odwrócić?

Popatrzyła na niego i wzruszyła ramionami.

Nie mam pojęcia - powiedziała. - Dobrze, że masz tego człowieka...

(...)

W kuchni prawie nic nie zrobili. Coś się ruszyło, ale Antoni nie był zadowolony.

Wszyscy mieli już dosyć tego remontu, a końca nie było widać.

Niestety, tak to musi wyglądać i nic nie poradzimy. - rzekł do Teodora. Ale wiem, że będzie wyglądało cudownie.

Romantyk

traler

W czasie jazdy odebrał telefon.

Cześć Antoni, mam dobrą wiadomość dla ciebie....

Atanazy opisał całą sytuację i się rozłączył. Tego dnia miał kilka innych spotkań, więc nie mógł dłużej rozmawiać.

Antoni ujechał kilkadziesiąt kilometrów i postanowił podzielić się radością z Polikarpem. W pewnym sensie dotyczyło to również jego! Na kierownicy wcisnął zielony guzik słuchawki...

(...)

Pogoda była cudowna. Podjechał na plac przed domem i wypakował swoje rzeczy. Skierował się natychmiast do kuchni, gdzie panowie instalowali drzwiczki do szafek i montowali lodówkę oraz piekarniki.

Ale ładnie - ucieszył się Antoni.

Podoba się? - spytał się budowlaniec dokręcając osłonę na cieniutką lampę LED.

Super. Świetnie to wygląda - kontynuował zadowolony Antoni.

Rzeczywiście, kuchnia budowała się w błyskawicznym tempie.

(...)

Już jestem pod drzwiami - odezwał się głos w telefonie.

Schodzę natychmiast - odpowiedział Antoni i zbiegł po schodach.

Przyjechałem sprawdzić ten licznik i rzeczywiście jest zamknięty. - powiedział człowiek z gazowni.

Sprawy nie udało się załatwić od razu. Antoni ucieszył się, że ją ruszył, bo to trwało już wiele miesięcy.

(...)

Chcieliśmy założyć trzeci hak na kwiaty przy kościele - podszedł do Antoniego jakiś człowiek

Jaki hak, jakie kwiaty? - wystrzelił.

Miasto pragnie upiększyć ulicę i zakłada kwiaty na budynkach. W latach poprzednich były dwie donice, a jeśli można, chcielibyśmy teraz założyć trzy - kontynuował mężczyzna.

Polikarp również popatrzył na niego ze zdziwieniem.

Tak, w poprzednich latach - zaczęła sekretarka...

Ile to kosztuje - wtrącił się Antoni.

Kwota jest jedna, ale my dbamy o to aż do września - zmieszał się człowiek z Urzędu Miasta.

Razy trzy? - dopytał się Antoni spoglądając na sekretarkę.

Ale to naprawdę ładnie wygląda - kontynuowała kobieta.

(...)

Może i dobrze, że to zrobiłeś, bo by patrzyli na nas jak na obcych! - rzekł Polikarp po drodze na kawę. A tak, w razie jakichkolwiek pozwoleń, popatrzą na nas łaskawym okiem.

Myślisz? - odrzekł kąśliwie Antoni. Od kiedyś taki romantyk?

(...)

Pójdziesz ze mną do domu aukcyjnego? - spytał.

Chętnie - rzekł Polikarp. Chodzi o te stare meble, których musisz się pozbyć?

Tak, dokładnie tak.

(...)

Mężczyzna ucieszył się na ich widok. Miał kilka dobrych informacji, które jeszcze bardziej ucieszyły Antoniego. Od razu zgodził się przyjąć meble i wyznaczył termin na ich odbiór.

Ale ci się wszystko udaje dzisiaj, co? - śmiał się Polikarp.

(...)

Po zamknięciu wszystkiego wszedł do kaplicy. Odprawił Mszę i potrzebował chwili wytchnienia. Otworzył brewiarz i zaczął odmawiać nieszpory.

Prawy do Lewego.

traler

Zbudziło go dudnienie deszczu o szyby. Wiatr zacinał prosto w wielkie okna jego pokoju. 

Czy tu dwa razy pod rząd może świecić słońce z rana? -powiedział Antoni przewracając się na drugi bok.

Spojrzał na zegarek.

4.50. Dlaczego? 

(...)

Nie spodziewał się tłumów na 8. 

W taką pogodę sam bym z domu nie wyszedł - pomyślał przy goleniu. 

Zrobił sobie kawę i wypił ze smakiem. 

(...)

W zakrystii spojrzał na monitor z CCTV. Zobaczył 16 osób, które mimo "apokalipsy" za oknem przyszły na Mszę św. 

Szacun - pomyślał ubierając ornat.

(...)

Modlitwy rozpoczęły się punktualnie. W ławkach siedziało ze 30 osób.

To już nie przypadek, a akt dobrej woli tych ludzi i chęci - powiedział Polikarp w zakrystii gdy szykowali się do Mszy konwentualnej.

We wtorki, "10.30" rano sprawowali wszyscy.  Ludzie musieli to wychwycić, bo coraz więcej ich przychodziło.

Najgorzej głosi się do współbraci - wydukał Polikarp po przyjściu do zakrystii i oddaniu hołdu Chrystusowi na krzyżu.

Nie marudź - zaśmiał się Antoni. Dziś była twoja kolej, za tydzień moja.

(...)

Wysłać te pieniądze na pogotowie ratunkowe? To ci od helikoptera i pomocy topielcom - zapytała księgowa?

Wyślij - odpowiedział Antoni. Robią dobrą robotę.

Co z tym człowiekiem od gazu?

Dzwoniłem i jutro ma przyjechać i zrobić z tym porządek.

(...)

Za chwilę miał udawać się na zachód, by chwilę odpocząć od malowania, fugowania, komplikacji gazowo-kanalizacyjnych i kurzu.

(...)

Zapewne zobaczymy wiele bramek - rzekł w gronie przyjaciół Antoni.

Ależ ten Lewy ma podbite oko...

 

Przyjaciele

traler

Wstał obudzony promieniami wschodzącego słońca.

Ładny dzień się zapowiada - pomyślał odkręcając wodę w prysznicu.

(...)

Przypominam, że zaczynamy pięć minut wcześniej - ogłosił wszystkim schodząc do kościoła na modlitwy.

Przyszło około 20 osób, co świadczy, że słyszeli ogłoszenie i postanowili zobaczyć, jak to wygląda.

Teodorowi się to nie podobało. Widziałeś? - zapytał rozbawiony Polikarp.

Niech napije się wody, przejdzie mu - śmiało wszedł w dialog Antoni. Albo robimy to poważnie, albo nie zawracajmy sobie i ludziom głowy.

(...)

Po modlitwach przenieśli pojemniki z farbą do kuchni, a Antoni zabrał się za sprawdzanie poczty.

W tym czasie pogoda kompletnie się zepsuła. Wiatr zaczął przewracać kosze, a deszcz zacinał po szybach, aż dudniło.

Postanowili z Polikarpem, że udadzą się na zakupy. Nie przypuszczał nawet, że będą to ... meble.

(...)

Jak coś masz robić, zrób dobrze - powiedział Atanazy, który również udał się z nimi.

To podbudowało Antoniego, który z "sercem w okolicach kolan" dodawał w pamięci każdą sumę widniejącą na kartach doczepionych do narożnika szafek, stołu, krzeseł i kilku innych drobiazgów.

Bardzo ładne - powiedział Polikarp. Teraz jest pora na zmianę, bo więcej okazji mieć nie będziesz.

To prawda. Remont kuchni dobiegał końca.

Już widzę wkurzonego Teodora - rzekł Antoni w sklepie.

Sprzedawca musiał patrzeć na ich trójkę, jak na - no właśnie - na co?

To twoja decyzja i musi się z nią zgodzić - wytłumaczył Polikarp.

Dobrze o tym wiedział, ale i tak się wahał zanim wyciągnął kartę z kieszeni. Dwa dni spędził przy komputerze analizując kolory mebli, podłogi i ścian...

Teraz tylko trzeba powiedzieć: "tak"

(...)

Mszę odprawili w starym średniowiecznym kościele Świętej i Nierozdzielnej Trójcy, który wybudowany został na bazie litery "L". Całe miasto pochodzi z tego okresu i jakoś przetrwało najazdy Cromwella. Oczywiście, kościół wielokrotnie przebudowano, ale nawet i teraz budzi podziw turystów.

(...)

Powrót był koszmarny. Widoczność na autostradzie była minimalna, a przy jeżdżących ciężarówkach zerowa. Wlekli się tak prawie godzinę, a cały ten czas Polikarp tłumaczył Antoniemu, że była to super decyzja.

I jaka przecena.

(...)

Teraz trzeba wystawić na aukcje wszystkie stare meble - odrzekł Antoni, skupiony na ustalaniu którędy biegnie ulica.

To piękne drzewo - kontynuował Polikarp, ale dla kogoś, kto się na tym zna i doceni, a nie wyplami i połamie.

(...)

Niestety, była to prawda, ale jak starszym osobom wytłumaczyć, że to ma jakąś wartość?

Wolę to sprzedać, żeby ktoś miał z tego przyjemność, że ma takie meble, zanim się całkiem rozlecą

(...)

Wieczorem Antoni dostał wiadomość na komórkę:

Ciśnienie wróciło ci do normy?

Zaśmiał się pod nosem. Oj Atanazy, Atanazy.

(...)

Następnego dnia czekało go fugowanie i zakładanie drzwi w szafkach kuchennych. Do południa miał jeszcze przyjść malarz i położyć drugą warstwę koloru

Magnolia - ładnie. Ładnie - powtórzył w myślach

(...)

Dobrze, że ma się przyjaciół, którzy ci kibicują - nawiązał w myślach do popołudniowej rozmowy przez komunikator.

Oj, bardzo dobrze.

Smutna przyszłość Irlandii

traler

Widzieliście te zdjęcia z Syrii? - zapytał przy obiedzie Antoni. Ile tam jest bezmyślnej propagandy...

Dobrze znali jego podejście do całego zajścia. Zdjęcia i filmy były zmanipulowane, by dowalić prezydentowi Stanów Zjednoczonych i koalicjantom.

Siedzieli przy obiedzie w restauracji i wpatrywali się w relację SKY NEWS.

Nerwica mnie zaraz weźmie - powiedział nerwowo Antoni.

Spojrzał na aplikację FlashScores i przewinął do ligi syryjskiej.

Czy tak wygląda kraj ogarnięty wojną? Al Taliya przegrała u siebie z Al Jaish. Czy tak wygląda kraj ogarnięty wojną? Pieprzenie głupot. - wypalił Antoni.

Zajął się swoimi kluskami, albo - jak kto woli - spaghetti bolognese.

(...)

Na szczęście, Polikarp z Abrahamem zaczęli rozmawiać o jakimś krawcu w Rzymie. Gdy temat został wyczerpany przeszli na drzewa, które rosły przed laty w ogrodzie, by na koniec przejść do niedziałającej baterii w alarmie w kościele.

(...)

Przed 7 wieczorem Polikarp wyszedł przed kościół i witał ludzi. Niestety padało i zrobiło się zimno.

Pochwaliłem wiosnę, co? - spytał Antoni podchodząc do drzwi kościoła.

Nooo - rzekł Polikarp - a mogłeś milczeć.

Ku ich zdziwieniu, coraz więcej ludzi wchodziło do świątyni.

Antoni poszedł do zakrystii szykować się do Mszy św.

Kadziło, świece, modlitwa wiernych, czytania... - wyliczał zatroskany kościelny.

Możemy wychodzić? - spytał Antoni. Adiutorium nostrum in nomine Domini.

Qui fecit cælum et terram - odpowiedział kościelny.

Procedamus in pace.- Antoni ciągnął dalej.

In nomine Christi. - padła odpowiedź wszystkich wychodzących do ołtarza.

(...)

Chór i organista przeszli samych siebie. Znowu.

Naprawdę mają czym się chwalić i czym chwalić Pana... - pochwalił się Abrahamowi Antoni.

Trzeba przyznać, że są dobrzy w tym, co robią.

(...)

Na ogłoszeniach wspomniał o porannym brewiarzu oraz o godzinach spowiedzi, bo dało się zauważyć nagły wzrost zainteresowania sakramentem pojednania.

(...)

Adoracja Najświętszego Sakramentu trwała tylko 10 minut. Z kościoła wyszło zaledwie 7 osób. Może się spieszyli, może zwyczajnie nie chcieli...

Ale miałeś tłum dzisiaj - zaśmiał się Polikarp.

Nie ja, a Pan Jezus - pociągnął rozmowę Antoni.

Nie bądź taki skromny, i tak nie uwierzę - zaśmiał się Polikarp

Nie miał na to odpowiedzi. Ważne, żeby chodzili, bo ich przyszłość może okazać się żałosna.

(...)

We wtorek do katedry przyjeżdża kardynał z Holandii i będzie mówił o eutanazji - rzekł zakrystian pokazując zaproszenie.

No właśnie, to jest przyszłość... Smutna przyszłość Irlandii.

Najpierw poprawka z aborcją, a potem wprowadzą eutanazję...

Diabeł się cieszy...

 

 

 

Słowo na niedzielę...

traler

(Dz 3, 13-15. 17-19)
Piotr powiedział do ludu: "Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, Bóg ojców naszych wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone".

 

(Ps 4, 2. 4 i 9)
REFREN:Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie

Kiedy Cię wzywam, odpowiedz mi, Boże,
który wymierzasz mi sprawiedliwość.
Tyś mnie wydźwignął z utrapienia,
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę.

Wiedzcie, że godnym podziwu czyni Pan swego wiernego,
Pan mnie wysłucha, gdy będę Go wzywał.
Spokojnie zasypiam, kiedy się położę,
bo tylko Ty jeden, Panie, pozwalasz mi żyć bezpiecznie.

 

(1 J 2, 1-5)
Dzieci moje, piszę do was, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika u Ojca – Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata. Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi: "Znam Go", a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała.

(Łk 24, 32)
Panie Jezu, daj nam zrozumieć Pisma, niech pała nasze serce, gdy do nas mówisz.

 

(Łk 24, 35-48)
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: "Pokój wam!" Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: "Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam". Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: "Macie tu coś do jedzenia?" Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich. Potem rzekł do nich: "To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach". Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: "Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego".

(...)

Jest wiele rzeczy, których się wstydzimy. Żałujemy, że to czy owo zrobiliśmy, że tak a nie inaczej postąpiliśmy w naszym życiu gardząc innymi ludźmi, bądź w jakiś inny sposób im szkodząc. Czasami ciągnie się to latami i nie potrafimy sobie przebaczyć, a przy okazji zapomnieć.

Czytając fragmenty Ewangelii po zmartwychwstaniu Jezusa daje się odczuć, że podobnie czuli się uczniowie. Nie mogli być dumni ze swojego postępowania w czasie procesu i ukrzyżowania Jezusa, ich Mistrza, któremu tak wiele zawdzięczali i który tak wiele im dał.

Gdy siedzieli zamknięci przed Żydami, gdy szli do Emaus, gdy - z nudów - łowili ryby wiedzieli i czuli, że ich relacja z Jezusem dobiegła końca. A przecież im mówił, nauczał i przygotowywał....

Za każdym jednak razem, spotkanie ze Zmartwychwstałym zaczyna się podobnie:

Pokój wam.

Dla uczniów jest to niezwykłe doświadczenie przebaczenia, które oferuje Jezus Chrystus. To olbrzymi dar samego Boga. Jednak i ten dar może być trudny do przyjęcia. Nic dziwnego, że zaczęli czuć trwogę i mieć wątpliwości. Dopiero po chwili zorientowali się, że to Pan i radość ich była ogromna.

Człowiek, który doświadczył Bożego przebaczenia może iść i świadczyć o tej wielkiej Przebaczającej Miłości, która wypłynęła z Krzyża Jezusowego i która najpełniej objawia się przy Jego zmartwychwstaniu. Czyż nie robi tego św. Piotr, który - w pierwszym czytaniu - głosi Żydom, że chociaż to oni wydali Jezusa Piłatowi i pozwolili Go zabić, to przebaczenie jest dostępne także dla nich, jeśli uznają Go za Pana i Boga i zaczną wierzyć.

Bóg nie opuszcza człowieka nigdy. Jezus objawił miłującego nas Ojca, który przebacza pokutującym. Św. Jan mówi dzisiaj niesłychanie ważne słowa:

Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika u Ojca – Jezusa Chrystusa sprawiedliwego.

Zmartwychwstały posyła swoich uczniów by głosili Dobrą Nowinę o Przebaczeniu w Jezusie Chrystusie. Idą wiec i wykonują polecenie Jezusa na ziemi. To w Kościele, w Sakramentach  dokonuje się, to co dokonało się bezpośrednio po zmartwychwstaniu:

Pokój wam.

Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

W ten sposób przybliża się Królestwo Niebieskie na ziemi.

Ech.

traler

Kapituła przebiegła bardzo sprawnie. Antoni przedstawił rozliczenia z poprzedniego miesiąca i plany na najbliższe tygodnie. Kilka dni temu podsumowali i zamknęli poprzedni rok, a dokumenty (pink sheet) należało odesłać do Centrali. W dobie komputerów wydaje się to proste, ale tworzenie szablonu zajęło im parę dni. Głosowanie przebiegło całkiem spokojnie, bo nikt nie miał do czego się przyczepić.

I co sądzisz - zapytał Polikarp Antoniego gdy wychodzili do Blackfriars na kawę.

Super. Wiedziałem, że tak będzie. - odpowiedział Antoni. Widziałem, że Teodor zmieszał się na wieść o nowej, wydłużonej formie modlitw porannych.

No cóż, może się mieszać. Zrobić i tak musi - z uśmiechem kontynuował Polikarp.

(...)

Wszędzie było widać już wiosnę, która dopiero teraz dotarła do Zielonej Wyspy.

W wielu krajach jest już lato, tylko nie tutaj - żalił się Antoni popijając pyszną 3fe.

Nie chciał żadnej odpowiedzi na swoje żale, bo żadna nie byłaby dobra. Taki zwyczajnie jest tu klimat i trzeba to przyjąć.

Ludzie chodzili sobie po deptaku, dzieci bawiły się przy ławkach niedaleko rodziców, a kawiarnie pootwierały na oścież swoje drzwi i okna.

(...)

Zbliżała się wieczorna Msza. Tradycyjnie, Antoni stał w drzwiach i witał wszystkich wchodzących.

Chodnikiem biegł młody człowiek w samej koszuli, całkiem eleganckiej, i spodniach od garnituru. Dobiegł do Antoniego i poprosił o rozmowę

Ojcze, muszę porozmawiać - rzekł.

Co się stało - zapytał, starając się opanować śmiech Antoni.

Dobrze wiedział, co się zaraz wydarzy. Nie raz słyszał takie rozmowy i w nich  uczestniczył.

Złożyłem przysięgę, ale kolega ma urodziny i chciałbym ją znieść na ten wieczór - kontynuował młodzieniec.

Jest to częsta praktyka, która nie do końca ma sens, u ludzi z problemami alkoholowymi. Składają przysięgę w kościołach, często przed kapłanem, że nie będą pili przez jakiś czas. I przychodzi czas próby....

Urodziny powiadasz? - kontynuował rozbawiony, choć zachowujący pozory powagi Antoni. Wejdź do kościoła i zmów dziesiątkę różańca - zaproponował rozważnie.

Wiedział, że i tak by poszedł się napić, a wyrzuty sumienia zjadłyby młodego na wiele miesięcy. Antoni uważał, że pledge nie ma sensu, no ale jak to im wytłumaczyć, skoro nie chcą sobie wytłumaczyć?

Rzeczywiście, usiadł i się modlił. Po chwili wstał, uścisnął rękę Antoniemu i wyszedł .... do pobliskiego pubu.

(...)

Tá fáilte romhat - zaczepił go wychodzący z kościoła starszy mężczyzna. Céad míle fáilte.

Antoni nie znał irlandzkiego, ale dobrze wiedział, co to znaczy! Świadczyło to też o gorącym przyjęciu i szacunku ze strony tego człowieka.

Wywiązała się fajna rozmowa, do której dołączyli także inni, którzy opuszczali świątynię po Mszy św.

Kilka uwag było bardzo cennych, a kilka słodkimi komplementami, które nic dodać, nic ująć podbudowały jego ego.

(...)

Zamknął kościół, pogasił światła i udał się do kaplicy.

Ech - westchnął siadając na drewnianej ławce...

Super uczucie

traler

Widziałeś, że Abraham jedzie na cały tydzień na zastępstwo? - spytał przy obiedzie Polikarp.

Tak, widziałem. Damy rade we dwójkę, przecież. - odpowiedział szybko Antoni.

Abraham wszedł właśnie do refektarza i zasiadł do stołu. Chwilę porozmawiali o polityce i o zagrożeniu atakiem w Syrii. Irlandzkie media nie poświęciły tym doniesieniom zbyt wiele miejsca i czasu, ale coś tam dało się wyczytać.

(...)

Wieczorem otrzymał dziwnego maila. Usiadł z wrażenia.

Po co on chce tu przyjechać? - pomyślał przez chwilę Antoni.

Wizytacja już była, więc po co on się fatyguje. Może chce coś zobaczyć, sprawdzić .... - zamyślił się dalej

(...)

O 5 odprawił Mszę w kaplicy.

Prace w kuchni na dzisiaj skończone, więc mogę chwilę posiedzieć w ciszy i spokoju - rzekł, gdy Teodor otworzył drzwi kaplicy.

Potem zmówił nieszpory i poszedł na kolację.

Zobaczcie, kto nas odwiedzi - pokazał maila Polikarpowi i Abrahamowi.

Żartujesz chyba - odparł zdziwiony Polikarp oddając komórkę Antoniemu.

Nie ważne! Niech przyjedzie. Nie mam nic przeciwko... zakończył rozmowę Antoni.

(...)

Wrócił do siebie i włączył symulator. Jumbo Jet stał na lotnisku w Dublinie i otrzymał pozwolenie na lot do Krakowa. 9000 z pasa 10. Potem na FL300. Skręć w prawo na 105...

W Krakowie (na symulatorze) padało i widoczność była bardzo zła. Lądował z ILS na pasie 25.

Super uczucie.

(...)

Na porannych modlitwach było sporo ludzi. Ogłoszenie tego w niedzielę okazało się trafną decyzją, a i nagły wzrost spowiedzi ucieszył ich bardzo. Może coś się zacznie dziać.

Jak ludzie zobaczą, że nam zależy, to dlaczego im ma nie zależeć - powiedział Teodor.

Niby racja, porozmawiamy o tym po obiedzie, na spotkaniu, na spokojnie. - odpowiedział Antoni.

(...)

Jednak zaatakowali Syrię...

...

...

Wojna jest zawsze złą rzeczą, ale skoro nic innego nie pomaga?

Pora na obiad

traler

Na chodniku przed domem zaparkował radiowóz. Policjanci chwilę siedzieli w samochodzie i przypatrywali się oknom domu naprzeciwko.

Mówiłem im, żeby tak nie stawali, bo to nie wygląda najlepiej - rzekł Antoni.

Daj spokój, postoją i pojadą - odpowiedział Teodor.

Musiało się coś tam dziać, bo nagle wyskoczyli z auta i pobiegli przez ulicę. Ten dom nie ma najlepszej reputacji w mieście. Radiowozy są tu raz na tydzień, a ilość wyważonych drzwi można pewnie liczyć w dziesiątkach.

(...)

Robota w kuchni znacznie nabrała tempa.

Będzie fajnie, co? - rzekł do kucharki, która sprawdzała jak daleko prace się posunęły.

Ech - westchnęła ucieszona kobieta.

Tyle lat trzeba było czekać! Tyle lat.

(...)

Następnego dnia, słońce pojawiło się bardzo wcześnie. Zanosiło się na wspaniały i ciepły dzień.

Szykowali się na modlitwy i Mszę św.

(...)

Wiesz, że to rocznica sakry biskupiej naszego Pasterza? - wyjechał z tekstem Polikarp po skończonej Mszy św.

Nie wiem, nie wymieniłem go nawet w Modlitwie eucharystycznej. - odpowiedział Antoni.

Słyszałem właśnie - szyderczo zaśmiał się Polikarp.

Nie lubił tego robić i we wstawce o biskupach modlił się za całe ich "grono".

(...)

Za to, co robicie i na to co chcecie zrobić - rzekła pewna kobieta przynosząc Antoniemu brązową kopertę.

Trudno było o dyskusję, bo kobieta nie dawała za wygraną.

To bardzo miłe, z pani strony. Dziękuję. - odpowiedział naprawdę wzruszony Antoni.

I opowiedział jej plany na najbliższe tygodnie.

(...)

Byłeś na meczu w piątek? - spytał przez telefon Atanazy?

Nie. Nie miałem czasu, ale wiem, że było "czerwono" i ciekawie. - odpowiedział Antoni. Trochę szkoda, że nie poszedłem. Race, bijatyki - zaśmiał się kontynuując rozmowę.

Ale wygraliście - mówił dalej Atanazy.

Skąd wiesz o tym, przecież nie znasz się kompletnie na piłce? - zaciekawił się Antoni.

No wiesz co? To moje miasto! - więc wiem, co się wokół dzieje. Nawet jeśli chodzi o piłkę nożną.

Wow, wow, wow - nie unoś się - zaśmiał się Antoni.

Mecz był ponoć bardzo brutalny. Kilka żółtych i kilka czerwonych kartek (poza boiskiem), trenerzy na trybunach, mecz przedłużony o 10 minut i ... piękne zachodzące słońce nad stadionem.

(...)

Pora na obiad...

Życie

traler

Antoni prawie cały dzień spędził w biurze przy papierach, razem z księgowymi, którzy znali się na rzeczy. Sprawdzali dane z poprzedniego roku i analizowali, co się wtedy wydarzyło, a co nie powinno było się wydarzyć.

Podatki, rozliczenia - sunął myślami po kartkach papieru. Po jaką cholerę.

Było tego sporo. Nie znosił rozliczeń. Nie miał pojęcia o tych sprawach, ale szablon ustanowiony odgórnie znacznie przyspieszył im zadanie.

Rozmowa telefoniczna, którą przeprowadził wczoraj męczyła go niemiłosiernie. Nie mógł się skupić. Słuchał ich, ale nic nie rozumiał.

Zróbcie to sami, a mi powiecie na końcu - wstał od stołu i poszedł po kawę.

Wrócił za chwilę i przyniósł czarny napój także dla tych, co liczyli i "szukali dziury w całym".

Nie mógł zrozumieć, jaką frajdę można mieć przeglądając rachunki i szukając w nich jednego centa.

(...)

Na 1 umówili się na lunch. Ponieważ nie mieścili się w prowizorycznej jadalni, wyszli do pobliskiej skromnej restauracji na hamburgera z frytkami.

Taniej wyjdzie niż gotować dla ośmiu osób - powiedział Antoni.

Polikarp się zaśmiał.

To, że przyjechali ludzie ze stolicy nie oznacza, że całkiem musisz być cheap.

(...)

Mszę odprawił w kaplicy, gdy wszyscy już pojechali.

(...)

Polikarp, przy kolacji opowiadał, co robił u rodziny, która przyjechała do kraju z dalekiego Hong-Kongu. Spędził u nich kilka dni. Antoni miał okazję poznać jego drugiego brata, który kilka lat temu zaadoptował dwoje dzieci z Etiopii, których rodzice porzucili na ulicy.

Wzięli je jako niemowlęta, a teraz kończą już podstawówkę.

(...)

Życie bywa zaskakujące...

Magnolia i litania

traler

Po "ósemce" Antoni poszedł na kawę. Nie wyspał się poprzedniej nocy. Oczekiwał telefonu, który nie wróżył niczego dobrego. Zjadł tosta i udał się na chwilę do pokoju. Abraham z Teodorem kręcili się po prowizorycznej kuchni w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia.

Przed "konwentualną" udali się na modlitwy, a on myślał o telefonie...

Będzie, co będzie! - powiedział Abraham. Nie twoja wina i nie masz wpływu na to, co wydarzyło się kilka miesięcy temu...

(...)

Przechodząc wzdłuż bocznej nawy ujrzał karteczkę w ręce św. Marcina de Porres"

Proszę o modlitwę za mnie za moją rodzinę. Niestety bardzo nisko się cenię, a przez to moje dorosłe dzieci mnie nie szanują. Zła jestem na siebie za to, że daję im za dużo, płacę za wszystko, a nie mam nic za to od nich. Nie udało mi się włożyć w nich dobra i radości z dawania innym. Z czasem, moje marzenia o wspaniałej rodzinie i przekazaniu moim dzieciom tego, co ja doświadczyłam legły w gruzach...

To prawda, dla wielu nie ma już wartości - powiedział dając karteczkę Abrahamowi...

(...)

Telefon zadzwonił o 2 po południu. Nie była to dobra wiadomość, ale musiał ją usłyszeć. Zaniedbania sprzed lat wyszły na jaw i trzeba temu stawić czoła.

Przykre, ale jakoś musimy sobie poradzić. - rzekł przez telefon Polikarp. Bedę jutro wieczorem w domu, to porozmawiamy.

(...)

Następnego dnia, robotnicy od rana zabrali się do pracy.

Już widać koniec - powiedział jeden z nich, odbierając kolejny czek za wykonaną pracę. Gdybym miał swojego hydraulika prace już by się skończyły.

Nie wkurzaj mnie - zażartował Antoni.

Nie miał żadnego porównania pracy. Hydraulik był zawsze ten sam, znał układ rur w domu...

Skąd mogłem wiedzieć, że tak długo będzie to robił? Nauczka na przyszłość - powiedział pod nosem Antoni.

(...)

Rzeczywiście, po wyburzeniu jednej ze ścian, kuchnia stała się większa. Robotnicy zabrali się za układanie płytek na podłodze. Zagipsowane ściany schły powoli, co nie pozwoliło elektrykowi na dokończenie kontaktów.

Jaki kolor ścian? - zapytał się majster.

Magnolia! - odpowiedział Antoni, bo fajnie będzie pasowało do shaker cabinets.

Przypomniał sobie o magnolii, która rosła nieopodal jego domu poprzedniego miejsca zamieszkania.

(...)

Usiadł przy kawie i wziął do ręki gazetę. Nic nie było tam ciekawego. Za chwilę miał iść do konfesjonału, więc nie zagłębiał się w tekst.

Na komórce wyskoczyła informacja z polskiego twittera:

Dobrze, że papież powiedział, że nie ma piekła. Armia prawych już nie będzie miała czym straszyć zwykłych ludzi...

(...)

 Ksiądz Profesor miał rację! - pomyślał mocno zdenerwowany Antoni.

Przypomniała mu się historia pewnej litanii ...

 

Boże Miłosierdzie

traler

O 2.45 jadę do św. Pawła. - Antoni zakomunikował wszem i wobec w czasie obiadu. Wybiera się ktoś?

Niewielki kościół św. Pawła znajdował się na obrzeżach miasta i tam miała się odbyć główna miejska uroczystość Niedzieli Miłosierdzia. Kilku kapłanów siedziało już w prowizorycznych konfesjonałach, a parking zapełniał się nowymi samochodami.

Wysiedli z samochodu i weszli do kościoła.

Myślałem, że będzie więcej ludzi - zauważył Polikarp.

Nie jest tak źle - stwierdził Antoni i uklękli przed Najświętszym Sakramentem. Właśnie rozpoczynała się Koronka do Bożego Miłosierdzia.

W drodze powrotnej dyskutowali, czy nie warto poprowadzić za rok tej modlitwy u siebie w kościele....

(...)

We dwójkę stali przed 7 w wejściu do kościoła.

Dobry wieczór, witamy, dobry wieczór, zapraszamy .... - witali ludzi wchodzących do kościoła.

Na środku, przed ołtarzem stał olbrzymi obraz Jezu, ufam Tobie.

Robi wrażenie - przyznał Polikarp

Wiem, po to tam stoi - zaśmiał się Antoni.

(...)

Po Mszy, przed Najświętszym Sakramentem odmówili Koronkę, a błogosławieństwo końcowe odbyło się - jak zawsze - wzdłuż naw kościoła.

(...)

Następnego dnia prace w kuchni ruszyły na dobre. Otynkowano ściany, podprowadzono rury i je zakryto, pomierzono szafki, szafeczki i urządzenia kuchenne.

Antoni udał się na chwilę do Franciszkanów. Tam zawsze jest cisza i spokój. Stary Braciszek siedział w konfesjonale i coś czytał.

Boże Miłosierdzie jest ogromne... -  szepnął wychodząc szczęśliwy ze świątyni.

(...)

Gdy wracał wyszło słońce. Po zimnym i deszczowym poranku, słoneczko było bardzo potrzebne.

Niewiele trzeba, by ludzie stali się pogodniejsi. - pomyślał, idąc przez główny deptak w mieście. Rytonowi żebracy siedzieli w swoich miejscach czekając na kogoś, kto wrzuci im grosze do kubeczków po kawie.

Ciekawe, że są dobrze znani w mieście i potrafią przejechać kilkadziesiąt kilometrów każdego dnia, by zarobić na turystach - zaśmiał się w duchu Antoni.

(...)

Włożył pranie do pralki i wziął się za robienie zdjęć w kuchni.

Krok po kroku? - zapytał majster rzucając oczami na hydraulika, który ślimaczył swoją robotę.

Ku pamięci! Żeby następcy wiedzieli, gdzie i co szukać. - opowiedział szybko Antoni.

(...)

Prasowanie zajęło mu kilka chwil, ale jakoś trzeba wyglądać.

(...)

O 8 było już wszędzie cicho. Wszedł do kaplicy na nieszpory. Otworzył sobie tabernakulum i chwilę posiedział odmawiając różaniec. Nie liczył czasu, nie myślał o niczym.

Nie każdy tak może posiedzieć przed Bogiem - pomyślał pod koniec...

(...)

Teodor kręcił się za szklanymi drzwiami. Najwidoczniej zdziwiły go zapalone świece, które widać było w ciemnym już korytarzu...

Hm - westchnął i wyszedł zaskoczony.

Wejdź, nie przeszkadzasz - powiedział Antoni.

Przyjdę później - wydukał i odszedł.

© Codziennik irlandzki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci