*

Blog > Komentarze do wpisu

pielgrzymowanie

Rozpoczął się okres pielgrzymkowy. Do Częstochowy ruszają z różnych miejsc w kraju, by przez drogę pokuty szukać na nowo Boga w swoim życiu. Dla jednych to śmieszność, bezsens czy wręcz idiotyzm, dla innych sposób na spędzenie wakacji w ciekawym gronie ale dla wielu to właśnie szuaknie Boga i namysł nad własnym życiem. To kierunek, którym jest już nie sama Częstochowa ale Bóg w swoim Miłosierdziu.

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam, że życie nie kończy się na doczesności, że pieniądz i dobra materialne  nie mogą konstytuować naszych poczynań. Być "głupcem" w oczach Boga to przegrana, to ogromna strata, której się nie nadrobi.

Pielgrzymka to wyrzeczenie, które pomaga człowiekowi złapać się Boga. To moment, w którym widzisz cel swojej drogi życia. W czasie marszu słucha się Słowa Bożego, śpiewa się pieśni i modli. Nie trzeba ukrywać, że łatwo nie jest. Czasami kilkaset kilometrów to szmat drogi. Nocleg również może nie być najwygodniejszy. Jak w życiu! To wszystko ofiarujemy za grzechy, za znanych nam bliskich i dalekich, za Kościół. Gdy dochodzi się do Częstochowy nastaje radość. I słuszna radość. To obrazuje przecież spotkanie z Bogiem, dotarcie do celu, jakim jest Dom Ojca. I człowiek nie pamięta o całym trudzie, który przeszedł, o obolałych nogach, o przemoknięciu czy upałach. Cel został osiągnięty.

Wracamy oczyszczeni, z nowymi siłami do pokazywania światu Boga w naszym życiu. Spowiedzi, codzienna Eucharystia, rozważanie Słowa Bożego, konferencje to wszystko sprawia, że człowiek wyrwany z codzienności jest skierowany na Tajemnice Bożej obecności. O nic nie trzeba się troszczyć, bo są odpowiedzialni za to ludzie. Moim zadaniem jest z każdym krokiem odkrywać bliskość Pana i przemieniać siebie...

Niech każdego roku idzie tysiąc nowych osób, to znaczy, że świat będzie lepszy o te tysiąc osób. Wielu nie widzi sensu, że to nic nie zmieni, że szkoda czasu i sił. Mimo to polecam, spróbuj swoich sił, podziel się swoją wiarą z ludźmi, którzy będą stali z boku i być może nawet wyszydzą. To ma sens i dodaje sił.

Sami świata nie zwojujemy, nie naprawimy ludzi złych gdziekolwiek oni są, ale zaczynając od siebie możemy dawać przykład przybliżania się Królestwa Niebieskiego. Co najważniejsze, to ja idę z Bogiem dalej przez życie, wędrówkę, która kończy się w Jego ramionach w godzinę naszej śmierci.

"Ależ mnie to wyszło ładnie"

niedziela, 04 sierpnia 2013, traler
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: